O ekonomii Bożej lub o oczyszczaniu Krzewu Winnego

Data

Posłuchaj
Oceń post

300px-Hieronymus_Bosch_013

Dzisiaj w kalendarzu tradycyjnym, czyli tym obowiązującym do roku 1962, obchodzone jest święto św. Fidelisa z Sigmaringen (1578-1622), zakonnika i męczennika zamordowanego przez protestantów za wiarę. Chociaż postać jest ciekawa nie skupimy się teraz na niej, ale na fragmencie Ewangelii czytanej w Vetus Ordo tego dnia. Jest to znana przypowieć o Krzewie Winnym (J 15, 1-7), w której napisane jest:

Wszelką latorośl, która we mnie nie przynosi owocu, odetnie, a tę, która przynosi owoc, oczyści, aby więcej owocu przynosiła.

Zatem Bóg Ojciec, Ogrodnik, postępuje wedle ogólnej zasady zasady ekonomii, polegającej na minimalizacji środków, która w ujęciu Leibniza brzmi:

„W rzeczach zawsze obowiązuje zasada […], aby największy skutek osiągany był minimalnym […] nakładem.”[1]

Być możne nie każdy wie, że nie jest to postulat, ale opis przyrody. W naturze, także tej nieożywionej, panuje właśnie wyżej wymieniona zasada ekonomii, gdyż wszystko odbywa się tą minimalną energią, która dla funkcjonowania całości jest konieczne. W naturze nic się nie marnuje, ani też nie inwestuje się bezsensownie w coś, co nie rokuje. Odrzucanie słabego potomstwa przez zwierzęta wydaje nam się okrutne, ale jest po prostu instynktownym oszczędzaniem sił na poczęcie, narodzenie i wykarmienia kolejnego potomstwa. Istnieje sporo prac na ten temat, jak doskonale matematycznie, ale i minimalistycznie zorganizostany jest wszechświat będący wszak vestigium Dei – śladem Boga.

Chrystus, nasz Pan, nie opisuje jednak w tej przypowieści znanych technik ogrodnictwa lub uprawy winorośli, ale mówi o działaniu łaski w jednostce, w Kościele, będącym Mistycznym Ciałem Chrystusa. Latorośle są brutalnie odcinane, aby nie szkodziły całemu systemowi ekologicznemu, jakbyśmy to dzisiaj określili, to jest winorośli. Celem jest owoc  – wino, nie suche liście. O ile latorośle bezpłodne padają od razu ofiarą sekatora, to latorośle rokujące, ulegają oczyszczeniu, co jest także bolesne. I co to znaczy? Że Pan Bóg nie „ładuje” mówiąc kolokwialnie swojej łaski w grzeszników, ale ci są, na własne życzenie, od życionośnej łaski odcinani. Jeżeli mamy określoną ilość wody i kilka rokujących roślin oraz same suche badyle, to przecież nie będziemy podlewać tego, co już uschło. Ale Pan Bóg jest przecież nieograniczony, ktoś zawoła. Dlaczego tak czyni? Ponieważ takie są zasady ekonomii, także tej ekonomii łaski. Pięknie opisuje ten proces św. Katarzyna z Genui pisząc:

Gdy Bóg stwarza duszę, wówczas ona wychodzi z rąk Jego czysta, bez żadnej przymieszki, wolna od wszelkiej plamy grzechowej i obdarzona jakąś instynktową siłą która ją pędzi ku Niemu jako ku ognisku jej uszczęśliwienia. Ale grzech pierworodny bardzo osłabia tę siłę a jeszcze bardziej grzech uczynkowy. Cóż się więc dzieje? Oto im się bardziej ta siła instynktowa zmniejsza, tym grzesznik staje się gorszym, im bardziej staje się gorszym tym mu się mniej Bóg przez łaskę swoją udziela, ale to zawsze w ten sposób, że całkowicie nigdy go tej łaski nie pozbawia, inaczej bowiem zbawienie grzesznika stałoby się niemożebnym. Tak więc strata po stracie, po ubytku ubytek, i coraz staje się mniejszym to wszystko co było dobrem w grzeszniku; dlaczegóż bowiem dobro owe było rzeczywiście dobrem, przez co było dobrem? Oto przez uczestnictwo w dobroci Boga. Wszakże gdy ta Boska dobroć udziela się mieszkańcom nieba według tego jak się jej podoba, to jest według tego jak sama w swych wyrokach postanowiła, duszom na ziemi jeszcze żyjącym udziela się inaczej. Udziela się bowiem mniej albo więcej, ale zawsze według tego jak je znajduje mniej lub więcej wolne od grzechu stanowiącego właśnie przeszkodę do owego udzielania się. Gdy zatem dusza grzeszna do swej pierwotnej powraca czystości, do tej niewinności w jakiej była stworzona, zaraz też odnawiają się jej stosunki z Bogiem.

Zatem im grzesznik poprzez grzechu śmiertelny staje się gorszy, tym mniej łaski od Boga otrzymuje, gdyż i tak ciąży ku ziemi. A im bardziej sprawiedliwy się ku Boga wznosi, tym więcej łaski jemu przypada w udziale. Można więc rzec, że udzielane jest mu to, co się poprzez grzesznika nie marnuje. Można to porównać do dwóch nurków: jeden pozbywając się ciężarków szybuje w górę, inny obciążając się spada w dół.[2] Jednego ciągnie jego własny ciężar, drugie dążenie do góry zgodne z jego własną naturą, którą św. Katarzyna nazywa „siłą intynktową”.  I w ten sposób źli stają się zwykle gorsi, a dobrzy lepsi, jeśli współpracują z łaską.

„Kto ma, temu będzie dodane. A kto nie ma, temu zabiorą to, co ma” (Mt 13, 12)

Wczoraj piszący te słowa wysłuchał kompletnie suchego, nudnego listu biskupów naszpikowanego propagandą rzekomego sukcesu charytatywnego i odniesień do „papieża” Franciszka. Listy episkopatu zawsze były uosobieniem nudy, ale ten wyznaczył chyba nowe granice dna. Mamy więc zupełnie zbędne, niekatolickie święto wyrosłe na wątpliwych objawieniach prywatnych, które zaprzeczają wszelkiej zasadzie ekonomii oraz kilku dogmatom katolickim, święto, które każe zapomnieć o strasznym Sądzie Bożym i promuje protestancki fiducjonizm. Biskupom to nie przeszkadza, bo muszą wymieniać, ile jest kółek Caritasu w Polsce, jakby kogoś to podczas Mszy Świętej interesowało. Całkowity brak wyczucia tego, co stosowne na poziomie Episkopatu oraz sprawozdanie, jak ze zjazdów partii w PRL. Autor tych słów zastanawiał się po raz kolejny nad kondycją duchową naszych pasterzy, jak człowiek obdarzony jakimkolwiek wyczuciem wiary może takie banialuki pisać, rok po Amoris Laetitia i nakazywać odczytywanie ich w kościołach. Dzisiejsza Ewangelia o Krzewie Winnym mu daje odpowiedź, jej komentarz św. Katarzyny z Genui również. Są winoroślami odciętymi od Krzewu, choć zewnętrznie jeszcze w nim trwają. Stąd to zamroczenie poznanie i ubytek zmysłu wiary. To po co pisać takie listy? Bo trzeba coś zrobić, wydać jakiś okólnik, co jest rzeczą trudną, skoro nie ma się nic do powiedzenia, szczególnie na ważne tematy, jakim jest herezja papieża i jego ostatnie skandaliczne wypowiedzi. Ale nie mamy siły tego komentować, bo są ważniejsze sprawy.

Jedną z nich jest opublikowany przez zlikwidowaną w międzyczasie stronę internetową anonimi della croce listu do św. Benedykta XVI., który podobno przesądził o jego rezygnacji.  List w wersji angielskiej przeczytać można tu, we włoskim oryginale tutaj. Naszym zdaniem list ten może być prawdziwy, ponieważ po co fałszować coś, o tak małym wyrazie. List pochodzi od anonimowego ojca duchowego papieża, zamieszkałego w Monachium, który daje mu zielone światło do rezygnacji. Ponieważ w takiej korespondencji obydwie strony wiedzą, że list ten może być przechwycony przez wrogie siły i opublikowany, dlatego informacje są bardzo oszczędne, a piszący ogranicza się do aluzji. I co ten ojciec duchowy, przypuszczalnie jakiś uczeń Auera, byłego ojca duchownego Ratzingera, pisze? Oto fragment:

[…]

Myśl Twoja [w niem. Oryginale z pewością forma Sie, Pan/Ksiądz] o rezygnacji z urzędu wynika z pewnością z poważnego wewnętrznego konfliktu, z powodów i nacisków, które mi Wasza Świątobliwość wyłożyła. Wiem na pewno, że w innym okolicznościach, Wasza Świątobliwość nawet by nie pomyślała nawet zbliżyć się do takiego kroku. Ale z pewnością ten czas dla Kościoła Chrystusowego można uznać za okropny. A Wasza Świątobliwość jest Jego Głową. I tylko Wasza Świątobliwość wie, czego Kościół dzisiaj potrzebuje.

Oczyszczenie? Niechaj się stanie.

W końcu, jako Twój przewodnik, nie mam nic innego do powiedzenia, jak to, że Wasza Świątobliwość postępuje według swojego sumienia.

[…]

I co mówi? Psychologizuje i kończy:

Jeśli dla Ciebie to jest ok, to jest to ok. Takie okoliczności i takie czasy.

Jeśli list ten jest podróbką, to został napisany przez kogoś, kto bardzo dobrze zna mentalność teologiczną w Niemczech. Subiektywizm, społeczeństwo, psychologizm, podświadomość, prymat sumienia. Obiektywny grzech nie istnieje, skoro sumienie, ostateczna niby norma, na to pozwala. Tak się w Niemczech i w Monachium uczy, przynajmniej od lat 1950-tych. Zatem spowiednik daje Benedyktowi zielone światło, a tamten wdzięcznie rezygnuje, więdząc, że nie musi się męczyć. List ten mówi o naciskach zewnętrznych, co zdaje się potwierdzać naszą tezę o rezygnacji pod naciskiem, która jest ipso facto nieważna. Ale nie o tym mowa, ale o braku światłych, to jest oświeconych łaską kapłanów. Przecież ten ksiądz z Monachium jakiś autorytet musiał mieć, skoro go Benedykt wybrał. Wybór jako taki był słuszny, bo był to człowiek z zewnątrz, przed którym można się otworzyć i to w ojczystym języku, co jest jednak na poziomie emocjonalnym dosyć ważne. Ale Benedykt źle wybrał osobę, bo wybrał takiego, który mu to, powiedział, co tamten chciał usłyszeć. Piszący te słowa radziłby zupełnie inaczej:

Nie bądź głupi! Walcz! Łaska Boska Cię wesprze. Oni tylko na to czekają! Chodzi o Kościół. Nie zdradzaj Chrystusa! Chodzi o dusze wiernych!

A tymczasem obydwaj duchowni są zgodni, że jest ciężko i takie czasy. Zupełne zaprzeczenie obiektywności Kościoła i norm Bożych. Przecież to, że ktoś jest w zgodzie z własnym sumieniem jeszcze o niczym nie świadczy, bo każdy psychopata też jest. Istnieje zewnętrzna rzeczywistość Boża wedle której musimy postępować, im wyższe stanowisko tym dokładniej. I o ile niektórzy oczekiwali jakiegoś skandalu, to list ten dowodzi jedynie o „banalności zła”, o której pisała Hanna Arendt. Ten grzech sprzedaży Chrystusa jest zawsze taki banalny. 30 srebrników, cena używanego samochodu. Wydaje się niestety, że Benedykt już długo przed abdykacją był martwy i powiew wiatru sprawił, że spadł, jak uschła gałąź. Daj Boże, żebyśmy my nie uciekali przed wilkami, gdziekolwiek one się znajdą. Jeżeli my zrobimy to, co do nas należy, Pan Bóg zrobi to, co należy do Niego i da nam wszelką możliwą łaską, tak iż poszybujemy w górę, nie w dół.

scuba-diver

[1] http://portalwiedzy.onet.pl/84127,,,,ekonomii_zasada,haslo.html

[2] W chwili obecnej zanurzanie lub wynurzanie się regulowane jest poprzez skafander, ale nie o to chodzi.

 

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page
×
×

Koszyk

Tradycja i Wiara