O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (15 z 15)

ROZDZIAŁ XV

O napomnieniach duchownych i jako z nich pożytek zbierać mamy.

Pomiędzy licznemi środkami, jakich Bóg używa, aby nas zachęcić do cnoty, niepoślednie są kazania i dlatego postanowiłem tu wskazać sposób słuchania ich z pożytkiem. Przede wszystkim nie należy iść na kazanie ani dla zwyczaju, ani dla wypełnienia powinności, lecz ze szczerą i prawdziwą chęcią odniesienia pożytku. Św. Chryzostom utrzymuje, że jak dobry apetyt jest znakiem zdrowia ciała, tak pragnienie słowa Bożego dowodzi dobrego stanu duszy. Jeżeli nie czujesz w sobie chęci słuchania słowa Bożego, jeżeli w nim nie smakujesz, zły znak: jesteś chory niewątpliwie, a dusza twoja w niebezpiecznym znajduje się stanie, czego dowodzi wstręt do pokarmu tak jej właściwego. Już samo przekonanie, że w tych upomnieniach sam Bóg do nas przemawia, powinno budzić w nas radosną chęć ich słyszenia; zwykle bowiem lubimy słyszeć mowę tego, kogo kochamy; więc jeżeli kochasz Stwórcę z przyjemnością będziesz Go słuchał. „Bowiem kto z Boga jest, powiada Chrystus, słów Bożych słucha, a dlatego wy nie słuchacie, że nie jesteście z Boga.” (Joan. VIII. 47).

Drugi warunek odniesienia korzyści z kazań, jest: nie udawać się na nie z usposobieniem ciekawości, pragnącej doboru słów, powabu wymowy i wzruszeń, albo też nowości myśli, lub misternego ich obrotu; ale nie zważając na dopiero wymienione drobnostki, należy jedynie zająć się przedmiotem opowiadanym. Cóż pomyślimy o chorym, który, gdy mu krew mają puszczać, zamiast poddać się operacji ogląda pudełko i lancet chirurga, podziwiając ich piękną robotę. Odłóż, rzekną mu, nieużyteczną ciekawość na stronę, trzeba ci krew puścić, o to tylko teraz idzie, a wszystko inne jest niewłaściwe obecnej chwili. Tak samo dzieje się z temi, którzy nie dbając o to co jest najważniejszego w kazaniu, a z czegoby mogli brać pokarm duchowny, zwracają tylko uwagę na zwierzchnią jego okazałość, jako to: na moc, udatność i czystość wyrażeń, zgoła na wszystko, co stanowi nieużyteczną ozdobę i próżną misterność wysłowienia. Ludzie tacy słusznie przyrównani być mogą do przetaka, przez który ziarno i mąka przelatują, a zostają w nim plewy i otręby. Pismo Święte mówi, że gdy Ezdrasz czytał zakon Boży ludowi Izraelskiemu, lud tak żywo był wzruszony i tak rzewnie płakał przyrównując czynności swoje i życie ubiegłe z Boskiem prawem, którego wykładu słuchał, że kapłani ledwie zdołali owe jęki przytłumić.

W podobny sposób należy słuchać kazania, to jest: z święta skruchą, czyli zbawiennym żalem za grzechy; należy porównywać własne życie z tem, czego kazanie naucza; należy uważać różnicę zachodzącą między tem czem jesteśmy, a czem być powinniśmy, i zastanowić się na koniec, jakeśmy dalecy od doskonałości, którą nam kapłan wystawia. Trzeci warunek stwierdzający poprzednie, a który chroniąc umysł od próżnej ciekawości, dozwala nam odnieść korzyść z tego cośmy słyszeli, jest: mieć to głębokie przekonanie, że nie na ten cel przeznaczone są kazania, aby głosiły nowe i nadzwyczajne, lecz aby odświeżały w pamięci zwyczajne i spólne wszystkim powinności i zagrzewały nas do ich wykonania.

Wielką tchnie prawdą Św. Augustyn, że umysł jest skory, ale wola leniwa; trzeba więc często powtarzać jedną rzecz, naśladując w tem Św. Pawła, który odzywa się do Filippensów: „Na ostatek, bracia moi weselcie się w Panu; toż samo wam piać, umieć wprawdzie nie ciężko, a wam potrzebno” (Phil. III. 1). Nie brak zapewne Apostołowi przedmiotu do mówienia. Wzniesiony do trzeciego Nieba miał zapas nowych i wzniosłych rzeczy, a przecież uważa sobie za obowiązek powtarzać też same, wiedząc, że im potrzebniejsze nad wszystko.

Czwarty warunek włożony na słuchaczów, jest: brać przedmiot kazania wprost do siebie. Wielki jeden kaznodzieja rzekł: podobni jesteście do tych, co krają i rozdają potrawy na stoły bogaczów, którzy częstują innych, a sami nic dla siebie nie biorą. Słuchając słów moich myślicie sobie: jakżeby to stosowne było dla tego a tego; to zaś przystałoby do owego; O, gdyby oni byli tu obecni, usłyszeliby wytknięte swoje wady i słabości, a o sobie zupełnie zapominacie. Przy uczcie słowa Bożego pragnę mieć was wszystkich biesiadnikami, a nie służalcami potrawy dla innych podającemi tylko. „Słowo mądre, którekolwiek usłyszy umiejętny pochwali i jeszcze przyda do niego; usłyszał rozkosznik nie podoba mu się i zarzuci je w tył swój” (Ech. XXI. 18). Bądźmyż więc biesiadnikami, bądźmy roztropnemi, niech każdy bierze mowę kapłana jakby do niego była zwróconą. To, co ci się zdaje być właściwe dla innego, może stałoby się nierównie właściwsze dla ciebie, gdybyś umiał poznać siebie i gdybyś nie był z liczby owych, co widzą źdźbło w oku brata, a tramu we własnem nie postrzegają. Chociażby upomnienie kapłana istotnie nie miało żadnego z tobą związku, zatrzymaj je w pamięci, bo może ci się kiedyć stać przydatne; ale chcąc je zatrzymać w pamięci należy go słuchać z tem przekonaniem, iż ciebie samego się tyczy.

Dobrze jest, powtarzam, aby każdy brał mowę kapłana, jako do niego i dla niego jedynie wyrzeczoną; nie w taki atoli sposób, iż mu to lub owo wytknąć było zamiarem kapłana, bo podobny zamiar nie powinien nigdy powstać w umyśle kaznodziei… Owóż chcę, aby słuchacz zajrzał pilnie w sumienie swoje, porównał czyny swe i życie z tem, o czem była mowa, i aby sobie pomyślał w duchu: zaiste do mnie się to stosuje, potrzebowałem tej przestrogi. Bóg to zapewne natchnął go dla mojego dobra. Tym sposobem odnisiemy z każdego kazania pożytek albo na poprawę naszą, albo na udoskonalenie. Czytamy w Piśmie Świętym, że Samarytanka po rozmowie z Jezusem Chrystusem, rzekła do ludu: „Pójdźcie, a oglądajcie człowieka, który mi powiedział wszystko cokolwiekem uczyniła” (Joan. IV. 29).

Na ostatek powinniśmy wiedzieć, że słowo Boże jest pokarmem i utrzymaniem duszy, a przeto należy z każdego kazania unieść coś, coby zachowane w sercu mogło nam dodać sił do nieustannej usilności i pracy. „Ziarno, które padło na dobrą ziemię, powiada nasz Zbawiciel, są ci, którzy dobrem a wybornem sercem usłyszawszy słowo, zatrzymują i owoc przynoszą w cierpliwości” (Luc. VIII. 15). Św. Grzegorz rozbierając ten ustęp, mówi: że jako ciało w złym znajduje się stanie, gdy żołądek nie zatrzymuje pożywienia i zwraca przyjęte, tak dusza w najgorszym jest stanie, gdy nie zatrzymuje słowa Bożego.

Przekonany o tem Prorok królewski, wyrzekł: „W sercu mojem schowałem słowo Twoje, Panie, abym nie zgrzeszył Tobie” (Ps. CXVIII. 11). Bo rzeczywiście, ileż razy wśród pokus i niebezpieczeństwa upadku przypomnimy sobie jakie słowa Pisma Świętego, lub słyszane kiedyś jakie świątobliwe zdanie, nabieramy nowych sił i potężną w nich pomoc dla siebie znajdujemy: wszakże trzema ustępami z Pisma Świętego, jakby troistą tarczą odbił, przełamał i odpędzi Jezus Chrystus trzy pokusy złego Ducha.

Z tego cośmy dotąd powiedzieli, łatwo wnieść można, jak są nagany godni i wielką sobie krzywdę wyrządzają ci, co idą na kazania tylko dla zwyczaju, lub w czasie kazania jeżeli nie drzemią, to roztargnieniu się oddają. „Przychodzi diabeł, powiada Zbawiciel, wybiera słowo z serca ich, aby wierząc nie byli zbawieni” (Luc. VIII. 12); na nich to spełnia się przypowieść o ziarnie, które gdy zasiano, wyjedli je ptacy. Jedno stracone przez drzemanie lub nieuwagę słowo, może przyczyniłoby ci znacznie postępu duchownego; więc szatan śmiertelną zawiścią przeciwko ludziom pałający, wszelkimi sposobami usiłuje wydrzeć z serca twego owo dobre ziarno, co się miało w niem zakorzenić. Św. Augustyn mówi, iż słowo Boże podobne jest do haczyka u wędki, która wtenczas dopiero bierze, kiedy sam jest wzięty, jakoż ryba nie pierwiej pozostaje na nim, aż go połknie; tak słowo Boże przejmuje nas dopiero wtedy, gdy je przyjmiemy i dlatego zły duch stawia temu przeszkody, bojąc się, aby serce nie zostało nierozerwanym węzłem połączone ze słowem Bożym.

Uczęszczajmy więc na kazania i nauki z należytym usposobieniem, słuchajmy słowa Bożego tak, aby zagnieździło się w sercach naszych i wydało owoc sprawiedliwego.

Bądźcie czynicielami słowa, mówi Św. Jakób, a nie słuchaczami tylko oszukującymi samych siebie; bo jeżeli kto jest słuchaczem słowa, a nie czynicielem, ten podobny będzie mężowi przypatrującemu się obliczu narodzenia swego w zwierciadle: bo się obejrzał i odszedł i wnet zapomniał jakim był”.

Lecz ktoby, mówi Św. Paweł, pilniej wejrzał w zakon Boży doskonałej wolności i wyrwał w nim nie stawszy się słuchaczem zapamiętliwym, ale czcicielem uczynku, ten błogosławiony będzie w sprawie swojej”.

Reklamy

1 thought on “O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (15 z 15)

  1. To prawda, co Alfons Rodriguez pisze, ale takie kazania znaleźć można co najwyżej w internecie. Większość to ciągłe młócenie wymłóconej słomy, sentymentalne moralizowanie. Słuchałem w niedzielę kazania księdza prowadzącego polskie msze i przyszedł mi do głowy cytat z Oskara Wilde’a:

    – Potrzebuje tylu słów, by powiedzieć tak mało.

    A w sumie nic.

    – A z czego się to bierze?

    Z tego “chudego” posoborowego brewiarza. W brewiarzach do Piusa X. włącznie, to jest w tych odmawianych do 1955 jest takie multum myśli i treści, że zanim człowiek to przeczyta i zapamięta trochę czasu mija, ale jakość winogron, z których się wino robi, jest bardzo wysoka i jest ich dużo.

    Ja ten posoborowy ponad 20 lat odmawiałem i dziwiłem się, że tak mało mnie karmi. Dzisiaj wiem, że jest płytki, ale wówczas myślałem, że ja jestem za grzeszny, żeby tę głębię, której nie widzę, ogarnąć.

    Dzisiaj jest ścięcie św. Jana, a kazania w brewiarzu Trydenckim są tak treściwe, jedne Ambrożego, drugie Augustyna, że rozwinięcie tylko niektórych wątków da ze 100 kazań.

    Niemcy mówią: Man ist, was man ißt. Jest się tym, co się je.

    I dotyczy to też strawy duchowej i intelektualnej. To straszne kłamstwo, że dopiero Sobór okrył Ojców Kościoła. To prawda, że niektórych, których czyta się obecnie nigdy w brewiarzu nie było. Ale dzisiejsze czytania są po prostu bardzo miałkie i też nie wszyscy tę “Godzinę czytań” czytają. A kiedyś był mus odmawiania wszystkiego i naprawdę nie wierzę, że ktoś, kto się przez 6 lat w seminarium kształcił i egzaminy zdawał po łacinie nie był w stanie zrozumieć tego, co czyta, w brewiarzu. Dotyczyło to co najwyżej zakonnic, ale one kazań nie głosiły.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.