O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (14 z 15)

ROZDZIAŁ XIV

O wytrwałości w cnocie.

Św. Augustyn, zastanawiając się nad słowami Apostoła: „Żaden nie weźmie wieńca, ażby się przystojnie potykał” (II. Timot. II. 5), powiada: iż przystojnie potykać się, znaczy walczyć wytrwale aż do końca i że tym sposobem można uzyskać wieniec. Przytacza tu jeszcz zdanie Św. Hieronima: „wielu zaczyna, ale niewielu kończy”, czego najlepszy przykład stawiają Izraelici, którzy, jak głosi Pismo Święte w liczbie sześciukroć stutysięcy wyszli, nie licząc w to niewiast i dzieci, a przecież z tak ogromnej ludności dwóch tylko przybyło do Ziemi Obiecanej. Po czem dodaje: nie jest przeto nic wielkiego zacząć, ale wszystko zasadza się na dobrem skończeniu, i na tem właśnie zawisła doskonałość. Św. Efrem czyni pod tym względem trafne porównanie: budując dom, mówi on, napotykamy trudności nie w założeniu fundamentów, ale we wzniesieniu go do wysokości jaką mieć powinien: im zaś więcej budowa idzie w górę, tem praca i wydatki są znaczniejsze. To samo dzieje się z budynkiem duchownym: trudność cała zależy nie na założeniu węgielnego kamienia, lecz na doprowadzeniu tegoż budynku do zupełnego wykończenia. Nie na wiele się nam przyda dobry początek, jeżeli nie dojdziemy do końca. Św. Hieronim powiada: nie żądają od Chrześcijan początku, ale końca; Paweł źle zaczął, ale dobrze skończył; Judasza chwalą początki, ale koniec zdrada potępiła: cóż mu pomogło, że był uczniem Chrystusowym i Apostołem? Na co mu przydały się cuda jakie czynił? Tak i tobie na co się przydadzą dobre początki, jeżeli źle skończysz? Wytrwałości tylko samej obiecan jest wieniec. „Kto wytrwa aż do końca, mówi Syn Boży, ten będzie zbawiony” (Math. XXIV. 13). Jakób widział Stwórcę wspierającego się o wierzch drabiny, a nie o jej początek lub środek, a to, iżby wam dać poznać, jak twierdzi Św. Hieronim, że nie dosyć zacząć dobrze, lub jakiś czas czynić postęp, jeżeli nie wytrwamy do samego końca.

Na co się zda iść za Chrystusem woła św. Bernard, jeśli Go nie dościgniemy? I dlatego Św. Paweł mówi: „Tak bieżcie, żebyście osiągnęli” (I. Cor. IX. 24). „Tam, ty Chrześcijanie załóż kres biegu i postępku twego, gdzie Chrystus swój założył”. „Stał się posłusznym aż do śmierci” (Philip. II. 8). „Cokolwiek tedy ubieżysz, jeżeli aż do śmierci nie dojdziesz, zakładu nie weźmiesz”.

Jezus Chrystus, Syn Boży, wyraźnie nas o tem ostrzega, mówiąc: „Żaden, który rękę swą przyłożył do pługa, a ogląda się nazad, nie jest sposobny do królestwa Bożego” (Luc. IX. 62); poczem upomina: „Pomnijcie na żonę Lotowę”. Cóż to ona uczyniła. Oto Bóg wywiódł ją z Sodomy, aby uchronić od śmierci, ale zatrzymała się wśród drogi, spojrzała poza siebie i zaraz w temże miejscu obróconą została w słup soli. – Chcecież wiedzieć co to znaczy? Odzywa się Św. Augustyn: Oto, ponieważ sól zaprawia i chroni od zepsucia, przeto Jezus Chrystus upomina, abyśmy przywodzili sobie na pamięć żonę Lota, a uważając co ją spotkało, soli, w którą została obrócona, użyli na własną korzyść; czyli, abyśmy jej przykładem pouczeni, statecznie wytrwali w zaczętej drodze, ani się nazad nie oglądali i jak ona w słupy soli nie byli obróceni, a tym sposobem nie stali się smutną dla innych przestrogą. Na iluż patrzymy ludzi, których zguba może stać się przestrogą i nauką dla naszego zbawienia! Bądźmyż, więc mędrszemi po cudzej szkodzie, a nic nie czyńmy z czegoby inni przestrogę brali.

Św. Augustyn i Św. Hieronim dodają, że dobrze zacząć a źle skończyć jest dziwactwem i śmiesznością; że to jest tak, jak gdyby malarz odrysowawszy głowę człowieka przystosował do niej końską szyję. Św. Paweł, pisząc do Galatów, upomina ich surowo w tym względzie, mówiąc: „Takeści głupi, że począwszy duchem, teraz ciałem dokonywaci; O! Głupi Galatowie, któż was omamił, abyście prawdzie nie byli posłuszni?” (Gal. III. 1).

Atoli chcąc otrzymać od Boga łaskę wytrwania, potrzeba, abyśmy dobry fundament cnot i umartwień założyli: bo gdy podstawa słaba, budynek łatwo zachwiać się i upaść może. Owoce, na które weszło robactwo, nie dojrzawszy, upadają z drzewa, a zdrowe zaś i całe trzymają się na drzewie, póki nie dojrzeją. Jeżeli w cnocie mocno ugruntowany nie będziesz, jeżeli serce nie zupełnie Bogiem zajęte, gdy w niem żywisz robaka zarozumienia, niecierpliwości, dumy lub innej jakiej namiętności, wtedy ów robak pożre je zwolna całe, wyssie z niego wszystko, co było najlepsze, i zgotuje ci niebezpieczeństwo upadku.

Dlatego „Najlepsza rzecz jest, łaską Bożą utwierdzić serce” (Hebr. VII. 9) i umocnić je prawdziwymi i gruntownymi cnotami. Albert Wielki, wskazując sposób gruntowania się w cnocie i wytrwania w niej, powiada, że prawdziwy Chrześcijanin powinien ją mieć tak w sercu zakorzenioną, izby mógł zawsze czynić dobrze, choćby mu w tem największe przeszkody stały na zawadzie. Niektórzy zdają się tchnąć łagodnością i pokora, dopóki wszystko idzie im po myśli i póki nic nie wstrząsa niemi; lecz najmniejsza przeciwność niszczy ów pokój, a wtedy jakoby szałem ogarnieni, pokazują jakiemi są w istocie. W nich, mówi tenże, nie przemieszkiwa godność i pokora, ale te cnoty są cnotami innych. Cnoty więc te nie należą do nich, gdyż inni mogą je podług upodobania i okoliczności odjąć im lub zostawić. A więc własną, nie zaś cudzą cnotą jaśnieć powinieneś, być jej panem nie dopuszczać komubądź nią rządzić. Słusznie ludzi tych przyrównać można do steku błotnistego wód zepsutych, które nie cuchną dopóki nie zostaną poruszone, ale za najmniejszym ich poruszeniem, wydają najobrzydliwsze cuchnienie. Tak samo i ci, którzy zostawieni w głębokiej spokojności nie rażą niczyich oczów i uszów, ale za najmniejszym dotknięciem tchną najszkodliwszym zgorszeniem dla bliźnich.

 

Reklamy

3 thoughts on “O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (14 z 15)

  1. Prawda, prawda, dobrze zacząć, a dobrze skończyć. W sumie rzadko się zdarza, żeby ktoś na starość był lepszy niż za młodu, a szczególnie bardziej postąpił duchowo. Za młodu jesteśmy niewinni i naiwni, a gdy stykamy się ze światem i grzechem często się załamujemy i wpadamy w cynizm. “Mistyk wystygł, wynik cynik”, jak mawiają starsi, cyniczni księża. Ale problem jest w tym, że nie przekazuje nam się wizji Kościoła Walczącego, który walczy ze wszystkim i wszystkimi do ostatniego tchu. I wtedy ogrom grzechu przeraża. Można to jakoś porównać z rogowaceniem skóry przy graniu na gitarze lub intensywnej pracy fizycznej. Mnie teraz po tej przeprowadzce tak zrogowaciały palce, że musiałem powtórnie linie papilarne do komórki wprowadzać, bo nie rozpoznawała. Ale potem wszystko wróciło do normy. I tak samo jest z sumieniem, rogowacieje na zewnątrz, ale wewnątrz pozostaje wrażliwe. Przecież to, co się obecnie w Kościele dzieje było kilkanaście lat temu jeszcze nawet teoretycznie nie do pomyślenia, a gdyby Urban w “Nie” o tym napisał, to nawet wierni czytelnicy by mu nie uwierzyli. A teraz to codzienność, a jakoś wiary nie tracimy. Jak polski biskup z mitrą promująca pedofilię, miejmy nadzieję, że nieświadomie to robi.

    https://www.barnhardt.biz/2019/08/19/this-seasons-must-have-accessory-for-the-on-fleek-frankenbishop-why-a-pedomiter-of-course/

    1. Dodajmy, że szczególny rodzaj pedofilii – homoseksualnej. Nie sądzę, żeby akurat bp Czaja robił to świadomie.
      Ale to jest okropne, że takie jak my/ja zajadłe wprawdzie, ale jednak zwykłe Burki z rogowaciejącymi od biegania za Prawdą łapami, są w stanie dotrzeć do takiej wiedzy, a pasterz nie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.