O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (12 z 15)

ROZDZIAŁ XII

Ażeby dojść do doskonałości trzeba się chronić od wszelkich przewinień i błędów zwłaszcza rozmyślnych i w niczem się nie zaniedbywać.

Chcąc stanąć z czasem u szczytu doskonałości, do czego nieustannie dążyć powinniśmy, wiele nam zależy na tem, abyśmy nie popełniali żadnego błędu dobrowolnie. To sobie postanowiwszy, należy wiedzieć, że grzechy powszednie są dwojakie: jedne, które nawet najbogobojniejsi ludzie popełniają przez słabość, niewiadomość lub podejście, chociaż nie mają sobie nic do wyrzucenia pod względem zaniedbania się; atoli doświadczenie sług Bożych w duchu prawdy żyjących uczy nas, że grzechy takie są raczej pobudką do żalu, niżeli do smutku, i że Bóg nie odwraca od nich oblicza Swego, ale owszem, darząc ich nowymi łaskami, wzmacnia na duszy, gdy w podobnym razie uciekają się w pokorze do niego. Jest jednak inny rodzaj grzechów, w które wpadają rozmyślnie ludzie w służbie Bożej oziębli i leniwi, a te największą stanowią przeszkodę w odebraniu nowych łask jakieby mogli otrzymać, nie popełniwszy nic złego. Grzechy te czynią ich zimnymi w modlitwie, pozbawiają pociech duchownych i wielu darów udzielonych poprzednio przez Stwórcę. Jeżeli więc chcemy czynić postęp w doskonałości i odzyskać utraconą łaskę Bożą powinniśmy jak najusilniej unikać grzechu dobrowolnego. Czyliż nie dosyć, że popaść możemy w grzechy przez niewiadomość lub ułomność nasza? Trzebaż jeszcze się większych dopuszczać? Ileż to na przykład roztargnień podczas modlitwy wypływa z wrodzonej nam niestałości umysłu? Trzebaż je powiększać własną winą?

Św. Bazyli wskazuje inny jeszcze środek dojścia do doskonałości, utrzymując, iż z pomocą tego środka w krótkim czasie wiele można odnieść korzyści; zależy on na tem, aby nie ustawać ani na chwilę w pełnieniu cnoty. Są ludzie, co unoszą się niekiedy gorącą pobożnością, ale po pewnym czasie stygną i ustają. Ostrzegam was, abyście tak nie czynili. Dążcie nieustannie obraną raz drogą i pamiętajcie, że w podróżny duchownego życia więcej się zmęczyć można odpoczynkiem, niż nieustannym biegiem. Ćwiczenia duchowne różnią się od cielesnych, bo ciało przez ciągłą pracę słabnie i traci siły; umysł zaś im więcej działa, tem więcej nabiera mocy i dzielności, stosownie do przysłowia łacińskiego: „Łuk rwie się natężeniem, duch zaś tęgości spuszczeniem”.

Św. Ambroży mówi, że jak łatwiej jest ustrzec się grzechu niż prawdziwą i szczerą spełnić pokutę, tak prędzej można ciągle trwać w żarliwej modlitwie i pobożności, niż po kilkodniowej przerwie odzyskać należytą gorącość ducha. Kowal, gdy chce żelazu nadać kształt dowolny, rozpala je do czerwoności i nie dopuszcza mu nigdy zupełnie ostygnąć, lecz nim żelazo utraci gorącość, spiesznie je wkłada w ogień, aby tem rychlej nabrało giętkości. Tak samo i nam postępować należy, nie tracąc pobożnego w sobie zapału; bo gdy serce raz oziębłe, stwardnieje z trudnością przyjdzie je zmiękczyć i rozgrzać na nowo. Dlatego też, jak nas doświadczenie uczy, choćbyśmy największy postęp w cnocie już uczynili, raz zaniedbawszy się w ćwiczeniach pobożności tracimy przez kilka dni to, czego nabycie wiele czasu nas kosztowało, a pragnąc odzyskać cośmy utracili, napotykamy tak wielkie przeszkody i trudności, że zaledwie kiedy zdołamy dojść do tego samego stopnia, jakiegośmy poprzednio dosięgnęli; przeciwnie zaś ci, którzy postępują ciągle i ochoczo, usiłując trwać nieprzerwanie w pobożności i ćwiczeniach duchownych, nie tylko łatwo zachowują raz osiągniętą doskonałość, ale czynią nowy i wielki postęp w krótkim bardzo czasie. Nie marnują oni czasu i nie tracą tego co uzyskali, jak owi oziębli, którzy z razu wybrykom zapału, a następnie lenistwu dając się powodować, przez całe życie pracują i sami niszczą pracę swoją, budują i rozwalają, nie kończąc nigdy zaczętego dzieła. Prawdziwą zaś przejęci pobożnością, pracują bez wytchnienia, a tym sposobem nie tylko nie tracą pożytków, ale owszem przez ciągłe ćwiczenie się, nabierając coraz nowych sił i wprawy do wykonania nowych wielkich dzieł, rosną co dzień w cnocie. Tak więc na jednych jako na drugich sprawdzają się słowa Mędrca: „Ubóstwo sprawiła ręka leniwa, ale ręka mężnych bogactwa gotuje” i w innem miejscu: „Dusza pracujących wzrasta” (Prov. X. 4).

Reklamy

15 thoughts on “O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (12 z 15)

  1. Są zatem:

    1. Grzechy dobrowolne
    2. Grzechy niedobrowolne

    To prawda, że łatwo wszystko zaprzepaścić, gdy człowiek sobie poluzuje. Z drugiej strony, jak nam coś ciężko przyszło, bo bardziej to coś i samych siebie szanujemy.

    Może nam to nie grozi, ale sporo osób duchownych myśli, że raz są “na służbie”, a kiedy indziej mają urlop lub są prywatnie. Dałem moje podcasty siostrze do oceny, by dała je też drugiej siostrze.

    – Ale ona ma urlop. A na urlopie, tego nie przesłucha.

    Dlaczego? Bo treści pobożne, a pobożność, to dla tej siostry “praca”, a ma już prawie 80-tkę.

    Rodriguez słusznie porównuje życie duchowne do kupców, którym ciągle mało pieniędzy i robię nowe.

    Prześledziłem niedawno pewien cykl o nędzy do pieniędzy, gdzie ostatnia rada brzmiała:

    “Jak już sprzedasz interes za kilka lub kilkanaście milionów, to trzeba zacząć coś innego od początku na innym poziomie.”

    I można się zastanowić, czy są ludzie, którzy tak robią? Oczywiście, że są, nawet jednego takiego poznałem. Bo jak się przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat tylko tym żyło, to tak to wchodzi w krew, że inaczej już nie można. A tutaj to “tylko” pieniądz, a tam świętość.

    Ludzie ponoszą takie ofiary, a my dla Boga nie chcemy. I przypuszczalnie pierwszy kapłan na spowiedzi powie nam, żeby nie przesadzać 🙂

    Myślę, że jest tak jak w sporcie, trzeba wybrać jedno stałe tempo, z podstępem, ale bez szarpnięć 🙂

  2. Chciałbym jeszcze raz podziękować Hieronimowi za te wpisy. Mamy dzięki temu lepsze oczytanie w literaturze duchowej, niż kilka zakonów lub seminariów razem wziętych.

    Przegrałem Rodrigueza siostrze po niemiecku na komórkę, bo odziedziczyła całkiem sporą po zmarłym prałacie i może czytać.

    Jest ponad 30 lat w zakonie i dzisiaj mi wyznała, że dzięki Rodriguezowi, którego czyta od niedzieli uświadomiła sobie, że w życiu zakonnym chodzi o dążenie do doskonałości, bo przedtem tego nie wiedziała.

    Ja chyba zawsze o tym wiedziałem, ale nie chciałem się nad nią pastwić.

    I już się na tym Rodriguezie :”wycwaniła”, bo na moje utyskiwania nad poziomem księży odpowiedziała, że Rodriguez pisze, że kiedyś to zakonnicy tak do doskonałości parli, że wystarczył jeden opat na 1000, a teraz na 10.

    – A on to, powiada, kilkaset lat temu pisał, to czego się teraz spodziewać?

    I ma rację, bo jedno letnie pokolenie produkuje następne letniejsze i doszliśmy do posoborowia. Ale nie można się tak cały czas usprawiedliwiać, że mnie inaczej nie nauczono.

    Człowiek sobie tak wszystko tłumaczy, żeby jemu było wygodnie, a winni byli inni. A tymczasem są grzechy niedobrowolne, ale grzechy.

    Ja też poznałem kogoś, kto był wśród pięciu najlepszych na świecie duatlończyków (triatlon bez pływania), a wcale sam nie zacząłem pod jego wpływem maratonów biegać. Zawsze patrzenie na niego powodowało u mnie lekkie poczucie winy.

  3. Ponieważ cykl się kończy, a jeżeli ktoś miałby niedosyt to polecam:

    Rodriguez_A_SJ_O_doskonalosci_chrzescijanskiej_Warszawa_1858 (wersja DJVU 107.7MB)
    http://www.ultramontes.pl/rodrigeuz_o_doskonalosci.htm

    Rodriguez_A_SJ_O_doskonalosci_chrzescijanskiej_Warszawa_1858 (wersja PDF 44MB)
    https://drive.google.com/drive/folders/0B_7YmVRssSeXVDVZV0I3OHp2Nnc

    Przyznam szczerze, że teksy O. Alfons Rodriguez TJ stoją na najwyższym poziomie. Są jasne, logiczne i zrozumiałe. Prawdziwa uczta duchowa w czytaniu. Dlatego będzie to jedna z moich lektur na najbliższą przyszłość.

    Oto co pisze na wstępie władza duchowa nadająca imprimatur:

    “Dzieło pod napisem: O Doskonałości Chrześcijańskiej przez Alfonsa Rodrigueza, kapłana z Towarzystwa Jezusowego, w języku hiszpańskim, osobliwie dla osób stanu zakonnego napisane, przez uczonych zostało uznane za najdoskonalsze w tej materyi, i dlatego wkrótce prawie na wszystkie języki europejskie przełożone. Gdy zaś tłumacz francuzki, to tak ważne dzieło zastosował do użytku osób świeckich, i przez to uczynił je jeszcze korzystniejszem, przeto pożądaną jest rzeczą, aby i w języku polskim jaj najprędzej ukazać się mogło”. X. P. RZEWUSKI C. K. Duch. Archidyecezyi Warszawskiej (rok 1854).

      1. Trzy tomy po niemiecku, po polsku jeden. I dlatego wyemigrowałem, bo nigdy nie było do końca zrobione i porządnie. Jak będą miał czas to porównam, ale jak znam mentalność ….

        A swoją drogą to dzięki Rodriguezowi odkryłem, dlaczego kiedyś katolicyzm był najbardziej skuteczną religią, Bo robiono to, co się teraz radzi managerom. Robić coś dokładnie i do końca, nie wydawać na konsumpcję, inwestować zyski etc.

        Ja zdyscyplinowany jestem, ale sporo rzeczy zaczynam i mam pozaczynanych, a ta rada z linijką kaligraficzną jest naprawdę genialna. Bo jak się robi jedno i do końca, to się robi więcej i ma poczucie psychiczne, że się coś skończyło. Więc się teraz tego trzymam, stąd obecnie na polskim jest mniej nowych wpisów.

        Diabeł bardzo ten proces utrudnia, więc tędy droga.

      2. Oj, może źle zrozumiałem bo spojrzałem na odcinki i że jest 12 z 15. Nie wiedziałem, że może być nowa seria. Za złe zrozumienie i może wprowadzenie innych w błąd przepraszam.

      3. Po polsku też są trzy tomy. Wydał je Apostolat Modlitwy w okresie międzywojennym. Polscy jezuici wtedy dość ciężko pracowali, tak samo redemptoryści, Ja mam te trzy tomy po Polsku, więc będzie kontynuacja.
        Mało osób wie o tym, a pisze o tym O. Rodrycjusz, że ślub zakonny jest pod pewnym względem równoważny męczeństwu, zakonnik, który umrze tuż po złożeniu ślubów idzie ekspresem do nieba, gdyż ślub zakonny jest czynem tak heroicznym jak męczeństwo.

      4. @hieronimusm

        Ja też się cieszę, że jest wszystko. Czytanie dzieła “O Doskonałości Chrześcijańskiej” w postaci krótkich wpisów na blogu jest najbardziej optymalne. Jakość skanów w PDF czy też DJVU, które podałem w komentarzu powyżej jest słabej jakości. Stąd najlepiej się to czyta w postaci wpisów na blogu.

  4. @mariuszjerzy
    Tak o Panu myślałem i się za Pana modliłem. Nawet dzisiaj. Czuję, że Panu ciężko. Ale nie może się Pan wypowiadać, bo żona też czyta. 🙂 Rozumiem. To niech Pan przynajmniej mrugnie. Jak raz: ciężko, jak dwa razy: bardzo ciężko 🙂

    1. @wobronietradycjiiwiary

      Bardzo Redakcji dziękuję za pamięć i modlitwę. Jestem przekonany, że jest skuteczna, gdyż przychodzą chwile wytchnienia. Jednak jak się weszło na drogę walki duchowej to walkę będzie się już toczyło do końca życia, a odpoczynek będzie w Niebie 🙂

      Być mężczyzną to jest być męczennikiem … zgodnie z filmem z kanału Sensus Fidelium

      Żona czyta blog, ale jest dla mnie dobra. Muszę ją pochwalić i nie dla tego, że może to przeczyta, ale dlatego, że trwa przy mnie. W małżeństwie jest trudno, ale ja wyjątkowo nie mogę narzekać. Razem z żoną modlimy się po łacinie, razem chodzimy na Mszę Trydencką, żona tak jak ja bardzo ceni sobie Tradycję. Żonie nie muszę tłumaczyć czym jest posoborowie. I za to wszystko dziękuję Bożej Opatrzności. A to, że na blog nie często zaglądam wynika z codzienności i wypełniania obowiązków stanu. Trzeba w pocie czoła zarobić na chleb, pomóc przy dzieciach, nie zaniedbywać się w modlitwie osobistej i rodzinnej. Stąd niewiele już czasu zostaje, aby na chwilę usiąść do komputera.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.