O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (11 z 15)

ROZDZIAŁ XI

Postęp nasz w rzeczach duchownych powinien być uważany nie ogólnie tylko, ale oraz szczególnie, a nawet pojedynczo, jak ważnemi są natchnienia od Boga nam udzielane

 

Jedną z najważniejszych przeszkód, które tamują nasz postęp duchowy i oddalają od nas nowe łaski Boże, jest zaniedbanie natchnień pochodzących od Boga, bo przez złe dobrodziejstw Jego użycie stajemy się ich niegodni. W rzeczach dotyczących doskonałości, Bóg postępuje z nami, tak jak nauczyciel kaligrafii z uczniami: póki dobrze nie napiszą jednych liter, i póki wzorów jego nie naśladują dokładnie, póty im nie daje innych. Dopóki zwlekamy użycie łask otrzymanych od Boga, dopóty też Bóg zwleka zesłanie nowych, a im staranniej wypełniamy natchnienia Jego, tem hojniej nas nowymi darami obsypuje. Ojciec Avilla powiada, że kto używa na dobre światła Bożego, ten otrzymywać go będzie coraz więcej; kto zaś nie obraca na dobre łask Stwórcy, ten nie ma prawa prosić o inne, bo można mu słusznie odpowiedzieć, na co ci się przyda poznać moją wolę, kiedy w tem coś już poznał nie pełnisz jej. Jeżeli nie wypełnisz natchnień jakie ci Bóg zsyła, jakże chcesz, aby ci świadczył nowe, większe jeszcze łaski? Kto je mieć pragnie, powinien pilnie wykorzystywać już otrzymane.

Jest to zdanie, przez wszystkich Świętych już potwierdzone, że kto na dobre używa dobrodziejstw Bożych, ten godnym staje się nowych, i przeciwnie. Salomon w księgach Mądrości piękni tłumaczy przyczynę, dla której manna, opierająca się gwałtowności ognia, topniała i uległa zepsuciu za ukazaniem się lada promienia słonecznego: „Ażeby owszem, powiada On, wiadomo było, że potrzeba uprzedzić słońce ku błogosławieniu Ciebie” (Sap. XVI. 28); otóż na ukaranie lenistwa tych, co nie chcieli wstać przed wschodem słońca i korzystać z dobroci Stwórcy, Bóg urządził, iż pierwszy promień tej gwiazdy pozbawił ich pożywienia na cały dzień. Piękniej jeszcze tę rzecz wykłada Pismo Święte przypowieścią, przez Zbawiciela przytoczoną o człowieku, który udając się do odległego kraju dla odziedziczenia królestwa, rozdał między swe sługi pieniądze, polecając, aby przez czas jego nieobecności obracali danym kapitałem; za powrotem zaś uczynił ich rządcami tylu miast, ile talentów srebra zarobili; a tak, ów co zarobił 10 talentów otrzymał 10 miast; ten co zarobił 5, otrzymał 5 miast. To nam daje do zrozumienia, że jak on król nagradzał wierność i przemyślność sług swoich, z taką hojnością i nadmiarem, jakie się okazują w stosunku dziesięciu talentów do dziesięciu miast; tak samo jeżeli będziemy umieli cenić wysoko natchnienie Boga i wiernie im odpowiemy, zleje na nas szczodrobliwie swoje łaski i dobrodziejstwa: jeżeli zaś nie odpowiemy tym natchnieniom, nie tylko odbierze nam to, co już dał, ale jeszcze ukarze, jak owego sługę, który nie zarobił nic zostawionemi sobie pieniędzmi.

Apelles, jak mówią, najbardziej zajęty innymi zatrudnieniami, codziennie oddawał się malarstwu, a odkładając na bok wszystkie czynności, codziennie oddawał się malarstwu, odkładając na bok wszelkie czynności, mawiał: „dziś pędzel mój nie zrobił żadnej kreski”; tym sposobem możemy stać się doskonałymi chrześcijanami, gdy codziennie starać się będziemy o uczynienie jakiego postępu w cnocie. Umartw się każdego dnia w czemkolwiek, wykorzeń co dzień jaką wadę, do której najbardziej przywykłeś, a wkrótce ujrzysz, że czynności twe coraz doskonalsze będą.

Jeżeli czyniąc rachunek sumienia w południe, przekonasz się, żeś tego dnia w niczem nie postąpił, żeś żadnego umartwienia nie zadał, a nawet, żeś nie uczynił aktu pokory w okolicznościach jakie się ku temu nastręczały, wierzaj mi, iż straciłeś cały ranek, i uczyń silne postanowienie czynienia lepiej przez resztę dnia, a tak wchodząc niezwłocznie na drogę poprawy, pewnie uczynisz znaczny postęp w doskonałości chrześcijańskiej.

Reklamy

6 thoughts on “O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (11 z 15)

  1. Jak w dzieciństwie. Nie wstaniesz od stołu, dopóki wszystkiego nie zjesz. A tutaj, nie dostaniesz kolejnych łask dopóki nie wykorzystasz tych, które już otrzymałeś. I dlatego ludzie tak mało postępują, ale nie wiedzą, co jest łaską. Jak się żyje w grzechu, to człowiek rzeczywiście nie wie.

    Myślę, że chyba wszyscy byliśmy za mało rygorystycznie wychowywani w dobrym znaczeniu, że musieliśmy coś robić dokładnie i do końca. A po zlym wychowaniu człowiek oczekuje od Boga rzeczy niemożliwych, niezgodnych z pedagogiką ludzką i boską.

  2. Jejku, jakie to proste! A nikt tego nie uczy… Mnie też nikt nie uczył…

    Potem ludzie żyją marzeniami/złudzeniami, że “każdy może być mistykiem”, bo na świecie jest wielkie wylanie Ducha Św., który wszystko za nas zrobi, wystarczy się otworzyć etc… A tu trzeba krok po kroku, codziennie, wytrwale, z mozołem… a to takie mało efektowne!

    1. @Tomcio
      Dokładnie tak. Łaska buduje na naturze, a jak natura niewychowana, to ma ciężko. Nas nikt nie wychowuje w naturze, ani w łasce, bo księża nie mają pojęcia.

      Tak sobie myślę o wychowaniu.

      Dlaczego często ludzie z wpływowych rodzin na przykład przedsiębiorców w którymś pokoleniu sami odnoszą sukcesy? Bo byli dużo bardziej rygorystycznie wychowywani, że np. tak długo przepisywali, aż się nauczyli lub nie wstawali od stołu, dopóki nie zjedli.

      I to pierwsze nauczyło ich, by nie rezygnować w małym i nudnym, co się w biznesie przydaje, bo jest i nudna rutyna, a drugie sprawia, że będą przez innych zapraszani, bo zjedzą wszystko.

      Więc rodzice, bądźcie wymagający!

      Z drugiej strony też kiedyś trzeba przestać swoich rodziców za wszystko winić. Było trudno. Wszystko można nadrobić.

      – Bo u mnie w domu, to się nie tańczyło tanga.

      To pójść na kurs i się nauczyć.

      I potem roszczenia: Ja tego robić nie muszę, niech inni za mnie zrobią, bo jestem miły albo buzię w ciup zrobię. A Pan Bóg mi to da i cud dla mnie sprawi. A guzik!

  3. Obserwowałem przez jakiś czas, jak pewna moja koleżanka swoją córkę jedynaczkę wychowywała. Wychowała tak, że u córki w wieku lat 15 rozpoznano zaburzenia dwubiegunowe, ale ja myślę, że to ma podłoże demoniczne.
    Niczego nie musiała, np. sprzątać własnego pokoju w wieku lat 8. Sprzątała sprzątaczka raz w tygodniu, jak na nią pieniądze były, albo mamusia. Więc nic dziwnego, że mózg córki się rozlegulował.

    Ale niestety ta koleżanka pochodziła z biednej rodziny, wyszła bogato za mąż, ale pieniędzmi się rządzić nie potrafiła, bo głównie myślała o tym, jak przed ludźmi wypaść i cały czas żyje ponad stan.

    Ona – córka – tego robić nie musi, bo ma przyszłość zabezpieczoną…za mąż wyjdzie… to się mąż zatroszczy, bo taka cacana ..etc

    Więc z tym rozpoznaniem raczej nie wyjdzie, z majątku mało co zostanie, a może znajdzie się taki, co to jeszcze bardziej roztrwoni. Więc od początku to było źle ustawione, bo mamusia też pojęcia nie miała, bo jej nikt nie nauczył.

    Ale też w wyższych kręgach się tak zdarza, bo Onassis swojej córki na następczynię nie wychował. Następcą miał być syn, który zginął tragicznie.

    I myślę, że o. Rodriguez tej kaligrafii na sobie doświadczył i wszyscy, którzy go czytali także. A my już nie. I stąd każde pokolenie jest coraz gorsze, bo jest coraz gorzej wychowywane. Potem ludzie są nieprzystosowani do życia, zwłaszcza w rodzinie, bo dzieci też trzeba wychować i zaczyna się błędne koło.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.