O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (10 z 15)

ROZDZIAŁ X

Druga wielka przyczyna, dla której nie należy małych rzeczy lekceważyć.

Druga nader ważna i wielka przyczyna pobudzająca nas do bacznej uwagi na rzeczy najmniejszej uwagi, jest: że opuszczając się w tem, Bóg odmawia łaski szczególnej i wsparcia w uchronieniu się grzechu i nabycia doskonałości chrześcijańskiej, a przeto, iż człowiek taki na wielkie naraża się niebezpieczeństwo. Abyśmy gruntowniej zdołali to pojąc, dosyć będzie przemówić zdaniem Św. Pawła: że Bóg nie odmawia nikomu pomocy nadprzyrodzonej, ku zwyciężeniu najgwałtowniejszych nawet pokus: „Wierny jest Bóg, powiada Św. Apostoł, który nie dopuści, abyście nadto co możecie kuszeni byli, ale w pokusach doda wam pomocy, abyście w nich wytrwać mogli”(1. Cor, X. 13). Prócz tego ogólnego wsparcia o jakiem tu jest mowa, jest jeszcze drugie szczególne, bez którego wprawdzie można zwalczyć pokusę, jeżeli pierwsze dobrze jest użyte; lecz zdarza się często, że przy pomocy samego ogólnego wsparcia, nie możemy oprzeć się nagabaniu pokusy i dopiero wówczas odnosimy zwycięstwo, kiedy Bóg szczególnem przyjść nam w pomoc raczy, co wszakże nie pochodzi z naszej niemożności, ale z braku chęci , bo przy dobrych chęciach można by się oprzeć pokusom z pomocą tylko pierwszego wsparcia, które jest wystarczające, byle użyte jak należy; ulegamy więc pokusie z własnej winy, bo ulegamy dobrowolnie, a przecież nie uleglibyśmy, gdyby było w owej chwili przyszło nam dostateczne wsparcie. Gdy zaś to obfite i skuteczne wsparcie wypływa jedynie z hojności i szczególnej łaski Bożej; przeto Stwórca nie udziela go wszystkim, ani w każdym razie, lecz tym tylko, którzy również hojnemi względem Niego okażą się, stosownie do słów Proroka: „Z Świętym Święty będziesz, a z mężem niewinnym niewinny będziesz i z wybranym wybrany będziesz, a z przewrotnym przewrotnym się staniesz” (Ps. XVII. 26); albo podług innego tłumaczenia: „z łaskawym łaskawy będziesz, ze szczodrym szczodry będziesz, ze szczerym i jasnym, szczerze i po prostu będziesz postępował, a z niegodziwym niegodziwie sobie poczynać będziesz”. Wyjaśnia to Św. Igancy w swoich ustawach, mówiąc: Im się ściślej połączymy z Bogiem, im hojniejsi będziemy dla Niego, tem też on hojniejszy będzie dla nas i ujrzymy się tem sposobniejsi do przyjmowania coraz większych łask z Opatrzności Jego ręki. Zdanie to potwierdził św. Grzegorz Nazyanzeński i wielu innych Ojców Kościoła.

Abyśmy dobrze pojęli co właściwie znaczy hojność względem Boga dosyć nam będzie zastanowić się nad hojnością względem ludzi; być hojnym dla kogo, to jest dać mu więcej niż mu się należy, bo dać tylko tyle ile z prawa i słuszności przypada, nie jest hojnością, ale sprawiedliwością. Kto więc wszelkich dokłada starań, aby podobać się Bogu, tak w rzeczach obowiązujących siebie jako i w nadobowiązkowych; kto dąży do doskonałości tak w największych jako i w najmniejszych sprawach, ten jest prawdziwie hojny względem Boga, który mu to odwdzięczy podobną hojnością. Tak postępujących czyni On swemi ulubieńcami i zlewa na nich obfite błogosławieństwa, a zarazem udziela nie tylko pomocy dostatecznej do oparcia się pokusom, ale i łaski szczególnej, której obfitość i skuteczność przynosi im zawsze zwycięstwo nad złym duchem. Bo jeżeli skąpym jesteś dla Boga, jakże chcesz, aby On był dla Ciebie hojny? Jeżeli ostrożność do tego posuwasz stopnia, iż wystrzegasz się pełnić więcej nad powinność, i jakby cyrkiel trzymając w ręku mierzysz nieustannie co czynić obowiązany jesteś pod karą grzechu, lub od czego wolny być możesz; jeżeli unikasz tylko grzechów śmiertelnych a lekceważysz powszednie; na koniec jeżeli to jedynie czynisz dla Boga coś powinien, tedy okazujesz się skąpym względem Stwórcy swego, który skąpo także darów łaski udzielać ci będzie. Da ci On to tylko co przyrzekł, to jest pomoc udzielaną każdemu, pomoc niezbędną i dostateczną do zwalczenia pokus; lecz daremnie czekać będziesz owej szczególnej, obfitej i skutecznej łaski, jaką zwykł dawać tym, którzy czynów swoich i zasług przed Bogiem ścieśniać nie zwykli, i lękaj się, abyś nie uległ nagabaniu i nie popadł w grzech wielki.

W temto znaczeniu rozumieć należy jednozgodne zdanie Świętych Pańskich i Teologów, że jeden grzech jest karą drugiego, bo popełniając pierwszy stajemy się niegodni owej szczególnej pomocy Bożej, zdolnej uchronić nas od następnego. Podobnie oni mówią o grzechach powszednich, a nawet o błędach małych i pewnego rodzaju niedbalstwie, w jakie niekiedy wpadamy, utrzymując, że one same mogą pozbawić człowieka tego wsparcia, bez którego upadek mu grozi. W tem także znaczeniu tłumaczą niektórzy z nich słowa Mędrca: „Kto gardzi małemi rzeczami pomału upadnie” (Eccl. XIX. 1), i twierdzą, iż przez lekceważenie małych rzeczy, stajemy się niegodni nadzwyczajnej łaski Bożej, a tej nie posiadając, upadamy następnie w grzechy wielkie. Tak samo wykładają ustęp z objawień Św. Jana: „Ale iżeś jest oziębły, pocznę Cię wyrzucać z ust moich” (Apoc. III. 16). Oziębłego człowieka nie odrzucił Bóg jeszcze całkowicie, lecz zaczął już opuszczać, gdyż obojętność jego i przewinienia, chociaż lekkie, przecież z umysłu dokonane, zasługują, aby mu Bóg odmówił swej pomocy skutecznej, bez której dopuści się niechybnie większego grzechu i zostanie zupełnie odtrącony. Zważmy więc, jak bardzo lękać się należy, aby przez oziębłość i lenistwo nie stać się niegodnym owego szczególnego wsparcia Bożego. Ileż to razy nagabani przez pokusy widzimy grożące nam niebezpieczeństwo? Ileż razy niepewni jesteśmy, czyliśmy pieścili w myśli tę pokusę lub nie, czyliśmy się na nią zgodzili lub przeciwnie, i czyli stąd wyniknął w sercu naszym grzech śmiertelny? W tak przykrem położeniu, o jakże korzystnie byłoby nam mieć to przekonanie, żeśmy byli hojni względem Boga i zasłużyli na owo szczególne, miłosierne wsparcie, z którego pewni być możemy stawienia zawsze oporu wszystkim nagabaniom, a bez którego grozi nam nie tylko wielkie niebezpieczeństwo upadku, ale nawet sam upadek.

Św. Chryzostom uważa środek ten za nader właściwy i skuteczny przeciw pokusom, i dlatego mówiąc o szatanie nieprzyjacielu naszym i o ciągłych walkach, jakie z ludźmi stacza, tak się wyraża: „Wiecie, iż mamy nieprzejednanego wroga, od którego nie możemy się w spodziewać nigdy ani pokoju, ani wytchnienia; a jeżeli chcemy uniknąć wpadnienia mu w ręce, trzeba się mieć na ciągłej baczności. Ale jakimże sposobem zdołamy nie tylko uniknąć tak okropnego stany niewoli, lecz nawet odnieść nad kusicielem naszym zwycięstwo? Oto jedyny środek pokonania go jest: pozyskać wsparcie Nieba przez czystość i niewinność życia; tym sposobem będziemy mieć ciągłą nad złym duchem przewagę”. Uważmy tu jeszcze, iż Święty wskazuje ten środek jako jedyny. Św. Bazyli daje nam przestrogę, tegoż przedmiotu dotyczącą w słowach: „Kto chce być wspierany od Boga, powinien wszystkie swe powinności pełnić jak może najlepiej; wówczas bowiem łaska Boża nigdy go nie opuści: baczyć więc pilnie należy, aby nam sumienie najmniejszej rzeczy nie wyrzucało”.

Te słowa Św. Bazylego zupełnie są zgodne z wnioskiem jaki z tego wszystkiego wyprowadzić zamierzyliśmy, to jest, że powinnością naszą jest wykonywać ćwiczenia duchowne i wszelkie czynności z taką uwagą i pilnością, iżby żaden wyrzut sumienia stąd nie powstał, a tym sposobem, abyśmy się stali godnemi owego wsparcia szczegółowego, które tak bardzo jest do zbawienia potrzebne. Łatwo zatem poznać można, iż ważną jest rzeczą nie lekceważyć spraw małych, jeżeli małem nazywać się godzi to, co na nas sprowadzić może wiele dobrego lub wyrządzić wiele złego. Stąd Mędrzec Pański mówi: „Kto się Boga boi, nic nie zaniedbywa” (Eccl. VII. 19); bo wie, iż z najlżejszych błędów popaść może w najcięższe występki, a razem pamięta, iż gdy przestanie być hojnym dla Boga, Bóg też przestanie okazywać się hojnym dla niego.

Na zakończenie dodam, że punkt ten tak jest ważny i godny naszej baczności, iż możemy sobie ustanowić następujące ogólne prawidło na nasz sposób myślenia i postępowania: dopóki nie będziemy lekceważyć małych rzeczy, dopóty wszystko iść będzie dobrze i dopóty pewni być możemy błogosławieństwa Bożego; skoro zaś czujność nasza w tym względzie osłabnie, na wielkie narazimy się niebezpieczeństwo. Potwierdza to Jezus Chrystus słowami: „Kto wierny jest w najmniejszej rzeczy i większej wierny jest, a kto w małej niesprawiedliwy jest i w większej niesprawiedliwy jest” (Luc. XVI. 10).

Reklamy

1 thought on “O. Alfons Rodriguez TJ – O doskonałości chrześcijańskiej – Dział I (10 z 15)

  1. Bardzo pomocny wpis. Zatem jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie!

    Muszę przyznać, że sobie jeszcze tego pytania nie stawiałem: Czy jestem hojny dla Boga?

    Zawsze myślałem, że nie muszę, bo Bóg będąc pełnią niczego ode mnie nie potrzebuję.

    Ale w rachunku sumienia przeprowadzanym w Opus Dei jest pytanie: Czy byłem hojny? Ale dla ludzi, w OD myśli tam o sobie.

    Ale to prawda, że Pan Bóg daje więcej tym, którzy się o Niego troszczą powyżej “średniej państwowej”, jak ta moja znajoma siostra, którą znowu dzisiaj widziałem i która powiedziała, że słowo “czas wolny” w jej słowniku nie występuje. Bo i prawda.

    I też się zastanawiałem, na jakiej zasadzie Pan Bóg jednym łask aktualnych udziela, a innym nie. Na zasadzie hojności najpierw człowieka do Boga właśnie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.