Nieomylność papieska a obecny pontyfikat (2 z 3)

Ad 3. Papież heretyk (haereticus papa)

Już w drugiej połowie XVI wieku, czyli w dobie teologii potrydenckiej wybitni teologowie zadawali sobie pytanie, co stałoby się, gdyby papież popadł w herezję. Zanim przedstawiona zostanie ich argumentacja warto określić to, czym herezja jest, a czym nie jest. Prawo Kanoniczne (Kan. 751) definiuje herezję następująco:

Herezją nazywa się uporczywe (pertinax), po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej; apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowa uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo.”

Herezją właściwą, jak uczą dokładne, przedsoborowe dogmatyki, bo posoborowe raczej tematykę tę omijają, jest publiczne (forum externum) sprzeciwianie się lub negowanie tej prawdy wiary, która została zdogmatyzowana i to tylko w tym brzmieniu, które zostało zdogmatyzowane. Określenie tego, co zostało zdogmatyzowane nie jest aż tak proste biorąc pod uwagę rozwój doktryny Kościoła. W pierszych wiekach dogmatyczne sformułowania i dogmaty zawierały wyznania wiara, listy i orzeczenia papieży, postanowienia synodów i soborów oraz inne orzeczenia Magisterium Kościoła. W pierwszych wiekach kandydaci do chrztu byli przepytywani według zawartości wyznań wiary: „Czy wierzysz w Boga Ojca Wszechmogącego” – „Wierzę” itd. Jednak z czasem, wraz z rosnącą ilość zdefiniowanych prawd wiary zaczęto zadawać sobie pytanie, co należy uznać na minimum zgodności z doktryną katolicką lub formułując ex contrario, jakie sformułowanie jest zdecydowanie heretyckie. W tym celu wprowadzono już w 351 roku, w Pierwszym Wyznaniu Wiary z Sirmium (DH 140), tzw. anatematyzmy. Określenie to pochodzi od grecko-łacińskiego sformułowania anathema sit – „niech będzie wykluczony [ze społeczności wiernych]”, które występuje na końcu potępionego zdania. Magisterium Kościoła w pierwszych wiekach, jak i później, najpierw przedstawiało naukę katolicką, a następnie w formie negatywnej określało to, czego absolutnie jako katolik przyjmować nie wolno.Weźmy jako przykład kanon 7. Soboru Trydenckiego (1545-1563) o sakramentach:

„Jeśli ktoś twierdzi, że te sakramenty, chociażby należycie przyjmowane, nie zawsze i nie wszystkim, jeśli chodzi o Boga, udzielają łaski, ale tylko niekiedy i niektórym niech będzie wykluczony [anathema sit]. (BF 215)”

Jeśli zatem ktoś twierdziłby, że Bóg przez prawidłowo przyjęte sakramenty nie udziela wszystkim łaski popełnia herezję. Natomiast herezji nie popełnia ten, kto twierdzi na przykład, że Bóg nie udziela łaski, jeśli sakramenty nie są prawidłowo udzielane lub nie są prawidłowo przyjmowane, gdyż tekst powyższego kanonu mówi jedynie o działalności Boga względem należycie przyjmowanych sakramentów. Anatematyzmy należy czytać jak przepisy prawa karnego, którymi w kontekście Kościoła zresztą są. Mówiąc językiem prawniczym: jeśli czyn nie spełnia znamiona określonego w kodeksie karnym czynu zabronionego, to przestępstwo nie zachodzi.

Ponadto trzeba wiedzieć, że w Kościele Katolickim występuje zarówno hierarchia prawd jak i hierarchia cenzur kościelnych, czyli mówiąc w skrócie, kar za sprzeciwianie się tymże prawdom.[24] W ujęciu tabelarycznym wygląda to następująco:

Dokument4Ogólnie obowiązuje następująca zasada: im większy stopień pewności doktrynalnej (w powyższej tabeli z góry w dół), tym większy obowiązek przyjmowania tej prawdy i mniejsza możliwość dyskusji nad jej treścią. Według większości teologów herezja w sensie ścisłym dotyczy jedynie wypowiedzi przeciwko 1.a czyli przeciwko De fide divina et catholica definita,[25] według bardziej rygorystycznych autorów także wypowiedzi przeciwko 1.b czyli De fide divina et catholica.[26] Jedynie w tym wypadku mamy do czynienia z sententia haeretica czyli z „wypowiedzią heretycką” będącą „uporczywym zaprzeczaniem prawdzie” lub „uporczywym powątpiewaniem o prawdzie” w rozumieniu kanonu 751.[27] Warto podkreślić, że do znamion herezji należy uporczywość (pertinacia) czyli trwanie przy swoim heretyckim zdaniu pomimo pouczeń oraz czasu danego na odwołanie herezji. Zatem nie każde chlapnięcie językiem lub teologiczna nieścisłość jest od razu herezją. Określanie tego, co herezją jest, a co nią nie jest należy w pierwszym rzędzie do biskupa miejsca, a ostatecznie do Kongregacji do Spraw Wiary, która po Soborze stała się ze szkodą dla ogólnej ortodoksji bardzo wyrozumiała i „miłosierna”, a w orzeczeniach swoich nie posługiwała się powyższą terminologią, która, o ile wiem, nadal obowiązuje.

            Do popełnienia herezji konieczna jest świadomość i dobrowolność, dlatego teologia rozróżnia pomiędzy herezją formalną i herezją materialną.[28]

  • Herezję formalną popełnia ten, kto świadomie i dobrowolnie oraz uporczywie neguje prawdę objawioną lub o niej powątpiewa.
  • Herezję materialną popełnia ten, kto w dobrej wierze lub z niewiedzy odrzuca prawdę objawioną, zatem ten, kto subiektywnie przekonany jest o tym, iż głosi twierdzenia prawowierne lub ten, kto nie wie, że prawda, której zaprzecza lub o której powątpiewa, została rzeczywiście objawiona.

Tylko herezja formalna jest herezją sensu stricto. Zatem głoszenie jakichś prawd bez wiedzy, iż zostały one potępione przez Kościół lub sprzeciwiają się prawdzie objawionej jest herezją materialną i nie jest herezją w sensie ścisłym. Ponadto prawo kanoniczne rozróżnia pomiędzy forum externum (forum zewnętrzne) a forum internum (forum wewnętrzne czyli forum sumienia). Forum externum to działalność zewnętrzna i publiczna, forum internum to wymiar wewnętrzny, tj. sumienia. Aby zaistniała herezja musi być ona herezją formalną i dotyczyć forum externum. Oto kilka przykładów przybliżających tę kwestię:

  • Jeśli zatem jakiś dostojnik Kościoła z braku lepszej wiedzy teologicznej opowiada teologiczne bzdury, ale nie zaznacza, że sprzeciwia się tą wypowiedzią jakiejś prawdzie objawionej, to mamy w tym przypadku do czynienia z herezją materialną na forum externum, a więc nie z herezją w sensie właściwym.
  • Jeśli jakiś dostojnik Kościoła świadomie i dobrowolnie utrzymuje we własnym sumieniu poglądy przeciwne prawdzie objawionej wiedząc o tym, że są jej przeciwne, albo głosi je w jakimś zamkniętym kręgu własnych znajomych, to mamy do czynienia z herezją formalną na forum internum, a więc także nie z herezją w sensie właściwym. (Niektórzy kanoniści, uważają, że już samo wypowiedzenie herezji formalnej w jakimkolwiek gronie spełnia wymogi forum externum. My uważamy, że jeżeli ktoś doniesie i udowodni, że tak wypowiedź padła, to napewno tak. Ale przed sądem liczą się dowody.)
  • Jeśli jakiś dostojnik Kościoła świadomie i dobrowolnie rozgłasza poglądy przeciwne prawdzie objawionej wiedząc o tym, że są jej przeciwne i robi to publicznie, to wówczas mamy rzeczywiście do czynienia z herezją formalną na forum externum, a więc z herezją w sensie właściwym.

Naszym skromnym zdaniem, wbrew poglądom sedewakantystów, różnych tradycjonalistów i zwolenników Mary z Irlandii, żaden papież posoborowy, ani też obecnie nam panujący papież Franciszek nie popełnił (jeszcze?) herezji formalnej na forum externum, czyli herezji w sensie właściwym.

Co będzie jednak, jeśli popełni? Co prawda większość teologów uważała, że Opatrzność do tego nie dopuści, jak na przykład Franciszek Suarez SJ, który pisze, iż „papież jako osoba prywatna może raczej zbłądzić z niewiedzy (ex ignorantia) aniżeli z uporu (ex contumacia)” i dodaje, „iż Pan Bóg może sprawić, iż papież heretyk nie zaszkodzi Kościołowi”.[29] Jednak Opatrzność dopuścić może wiele, gdyż już na początku Stworzenia dopuściła wolną wolę aniołów i ludzi. Tym niemniej postępowanie w przypadku popadnięcia papieża w herezję w czasie jego pontyfikatu nie jest ustalone ani zwyczajem kościelnym ani prawem kanonicznym, gdyż mało kto się z taką możliwością liczył, a cały rozwój potrydencki dążył do wzmocnienia władzy papieża właśnie w celu zapobieżenia herezjom. Mimo to niektórzy teologowie zastanawiali się także nad tą kwestią. Zastanawiał się nad nią także papież Paweł IV, który bullą Cum ex apostolatus officio (1559) stwierdził, iż kardynał, arcybiskup, patriarcha lub inny dostojnik kościelny, który by odpadł od wiary i popadł w herezję lub schizmę (a fide Catholica deviasse, aut in aliquam haeresim incidisse, seu schisma incurrisse), automatycznie traci swoje czynne i bierne prawo wyborcze na jakimkolwiek konklawe, a jego ewentualny wybór na papieża jest nieważny.[30] Zatem uprzedni heretyk, co oczywiście trzeba udowodnić, na papieża wybrany być nie może.

O ile Paweł IV (na obrazku powyżej) rozważa i rozstrzyga autorytatywnie na wszystkie czasy kwestię herezji przed wyborem, to inni teologowie zastanawiali się nad kwestią herezji po, czyli nad popadnięciem papieżą w herezję po jego ważnym wyborze. Zagadnienie to rozważali tacy teologowie jak: św. Robert Bellarmin SJ, doktor Kościoła (†1621), Franciszek Suarez SJ (†1617), św. Franciszek Salezy (†1622), Jan od św. Tomasza (†1644), Paul Laymann S.J. (†1635) oraz ks. Pietro Ballerini (†1769).[31] Wszyscy wyżej wymienieni teologowie byli zdania, iż papież jako heretyk traci swoją papieską władzę i winien zostać złożony z urzędu. Różnice w ich zapatrywaniach dotyczyły kwestii praktycznych czyli jak znieść papieża heretyka z papieskiego tronu. Św. Robert Bellarmin SJ pisze co następuje:

„Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice II, 30).

Zarówno św. Robert Bellarmin SJ jak i Franciszek Suarez SJ twierdzą, że władza papieża nie jest absolutna w tym znaczaniu, że należy się go słuchać nawet wtedy, gdy namawia do grzechu. Zdaniem obydwu teologów można stawiać opór papieżowi, jeśli próbuje on zniszczyć Kościół lub nakazuje coś przeciwnego dobrym obyczajom.

„Tak jak dozwolonym jest opierać się Papieżowi, który atakuje ciało, tak też dozwolonym jest opór wobec tego, kto atakuje dusze albo niszczy porządek cywilny albo nade wszystko, próbuje zniszczyć Kościół. Twierdzę, że dozwolonym jest stawianie mu oporu przez niewykonywanie jego nakazów i przez utrudnianie wypełniania jego woli. Jednakże niedozwolonym jest osądzanie go, karanie lub detronizowanie, jako że są to akty przynależne zwierzchności” (Bellarmin, De Romano Pontifice, II.29).

„Jeśli papież zarządzi coś przeciwko dobrym obyczajom, nie należy okazywać mu posłuszeństwa. Jeśli przedsięweźmie on coś przeciwko oczywistej sprawiedliwości i dobru wspólnemu, przeciwstawić się mu uważa się za dozwolone.“ (Suarez, Opera omnia X, Paris 1856 ff, S. 321, Tractatus de fide dogmatica, disp 10, sect. 6, nr. 16)

Zdaniem niektórych komentatorów powyższe wypowiedzi dotyczą jednak bardziej świeckiej władzy papieża, aniżeli papieża, który popadł w herezję.[32] Kwestię wyraźnej herezji papieża rozważa św. Franciszek Salezy pisząc:

„Nie twierdzimy, iż papież nie może się mylić w swoich prywatnych poglądach, tak jak uczynił to Jan XXII; ani być kompletnym heretykiem, jakim był być może Honoriusz. Jeśli jest on jawnym heretykiem, to traci tym samym swoją godność papieską i przestaje być członkiem Kościoła. Kościół natomiast musi albo pozbawić go jego urzędu albo, jak mówią niektórzy, oświadczyć, iż został on pozbawiony Stolicy Apostolskiej stwierdzając to, co wypowiedział św. Piotr: »A urząd jego niech inny obejmie! (et episcopatum eius accipiat alius) « (Dz 1,20).”[33]

Ponieważ nie wszystkim losy papieży Jana XXII i Honoriusza są znane, to warto przypomnieć, iż wspomniany przez św. Franciszka Salezego papież Jan XXII (1316-1364) głosił pogląd, iż dusze świętych po śmierci aż do Sądu Ostatecznego nie oglądają samego Boga (visio beatifica), lecz doznają jedynie oglądu człowieczeństwa Chrystusa. Tę mylną tezę, potępioną oficjalnie przez jego następcę, sam Jan XXII odwołał przed śmiercią. Natomiast papież Honoriusz I (625-638) przyjął zbyt kompromisową formułę dotyczączą jednej woli Chrystusa (monoteletyzm), która okazała się heretycka w okresie, w którym krystalizowała się prawowierna nauka o dwóch, boskiej i ludzkiej, wolach Chrystusa. Według większości teologów papież Honoriusz popełnił co najwyżej herezję materialną, gdyż z powodu słabej znajomości języka greckiego, zbyt małej wiedzy teologicznej oraz zbyt dużego pragmatyzmu, nie był w stanie prawidłowo ocenić przedstawionej mu greckiej formuły dogmatycznej, a jego decyzja z pewnością nie była też decyzją ex cathedra.[34] Formuła Honoriusza, jego pisma oraz on sam zostały potępione po jego śmierci przez Sobór Konstantynopolitański (680-681). Do postanowień tego Soboru stosowali się również następcy Honoriusza, którzy aż do XI w. ponawiali potępienie tego papieża. Przedstawiwszy przykłady dwóch domniemanych papieskich herezji św. Franciszek Salezago przypisuje obowiązek złożenia papieża heretyka z urzędu Kościołowi, nie precyzując wszakże kto ten Kościół, pozbawiony jego widzialnej Głowy reprezentuje i jak winno się to złożenie z urzędu dokonać.

            Nieco bardziej precyzyjny w swych wywodach jest Jan od św. Tomasza, teolog współczesny Bellarminowi i Suarezowi, który pisze:

„Św. Hieromin pisząc, iż heretyk sam odłącza się od Ciała Chrystusowego, nie wyklucza w tym wypadku osądu Kościoła, szczególnie w tak ciężkiej materii jaką jest złożenie papieża z urzędu. Zamiast tego odnosi się on do natury przestępstwa [herezji][35], która jest samodzielnym odcięciem się od Kościoła i nie wymaga żadnych dodatkowych cenzur [t.j. zewnętrznych kar Kościoła]. Mimo to popełnienie tego przestępstwa, [popadnięcie w herezję] winno być ogłoszone przez Kościół […]. Tak długo jak Kościół nie oświadczy nam wyrokiem prawnym, iż papież stał się odstępcą lub heretykiem, nawet jeśli jest on jawnym heretykiem w czyimś prywatnym osądzie, to papież ten pozostaje w odniesieniu do nas (quoad nos) członkiem Kościoła i konsekwentnie jego Głową. Osąd należy do Kościoła i jedynie w tym wypadku papież [heretyk] przestaje być papieżem w odniesieniu do nas. (Jan od św. Tomasza, De Fide, disp. X, sect. VI, nn. 3-10, pg. 316-317)”

W powyższym fragmencie Jan od św. Tomasza referuje najpierw zdanie autorytetu z IV w., św. Hieronima, który twierdzi, że popadnięcie w formalną herezję na forum externum jest dla wszystkich oczywiste i dlatego nie wymaga ogłoszenia faktu odstępstwa wszem i wobec poprzez cenzurę, czyli karę kościelną. Jednak piszący w XVII w. Jan od św. Tomasza, który może spojrzeć wstecz na dłuższy okres rozwoju prawa kanonicznego i historii Kościoła różnicuje pomiędzy herezją samą w sobie (in se), a jej konsekwencjami w odniesieniu do nas (quoad nos) czyli w odniesieniu do wiernych. Oznacza to, iż tak długo jak Kościół nie oświadczy, przypuszczalnie jakimś aktem prawnym, jak miało to miejsce w przypadku Soboru Konstantynopolitańskiego i anatematyzmów kolejnych papieży w odniesieniu do papieża Honoriusza, że papież heretyk zostaje zniesiony z urzędu, papież ten, nawet popełniwszy herezję formalną na forum externum, nadal pozostaje papieżem.

Rozwiązanie Jana od św. Tomasza pomaga rozstrzygnąć kwestię kto, kiedy i dlaczego decyduje o herezji papieża. Czy pani Jola z Pścimia Dolnego czy sedewakantyści z Lincoln w stanie Nebraska? Otóż prywatne opinie osób prywatnych, nawet będących duchownymi, chociaż mogą być słuszne, niczego obiektywnie nie zmieniają, bo nie mają mocy prawnej i tym samym żadnych zmian w Kościele przeprowadzić nie mogą. Natomiast przyjęcie opcji, wedle której każdy orzeka sam o tym, czy papież jest heretykiem po pierwsze niczego nie zmieni, a po drugie prowadzi wprost do anarchii w Kościele.

Uniknięcie anarchii przyświeca także wywodom Paula Laymann, S.J. (†1635) uznawanego za najwybitniejszego kanonistę swych czasów, profesora filozofii w Ingolstadt, teologii moralnej w Monachium i prawa kanonicznego Dillingen w okresie, gdy wspomniane uniwersytety służyły katolickiej kontrreformacji. Laymann pisze:

„Jest rzeczą prawdopodobną, iż Najwyższy Pasterz, jako osoba [prywatna], byłby zdolny popaść w herezję, nawet w notoryczną. Zdaniem Suareza z tego powodu zasługiwałby na zniesienie go z urzędu, a zdaniem Bellarmina na ogłoszenie jego zniesienia z urzędu. Chociaż uznajemy, że Najwyższy Pasterz, jako osoba prywatna może stać się heretykiem i dlatego przestaje być rzeczywistym członkiem Kościoła […] to twierdzimy jednak, iż w tego rodzaju wypadku papież ten musiałby być tolerowany przez Kościół i uznawany publicznie za uniwersalnego pasterza, a tym samym korzystałby [nadal] z władzy papieską. Przeto wszystkie jego dekrety nie miałyby w tej sytuacji mniejszej mocy [prawnej] i mniejszego autorytetu aniżeli w przypadku pełnej prawowierności papieża. (Laymann, Theol. Mor. (1625), Lib, tract . I, cap, VII, pp. 145-146)”

Z powyższej argumentacji wynika, iż do zniesienia papieża heretyka z urzędu przez Kościół – jak twierdzi Suarez – lub ogłoszenia jego zniesienia z urzędu, gdyż jako heretyk znosi się niejako sam – jak sugeruje św. Robert Bellarmin – papież heretyk de facto pozostaje papieżem, a jego dekrety zachowują moc prawną.

Ponieważ jawna herezja zakłada upór, toteż zastanawiano się nad kwestią jak długo Kościół może tolerować jawną herezję papieża. Św. Rober Bellarmin powołując się na autorytet św. Pawła mówi o dwóch upomnieniach, które winny poprzedzać zniesienie z urzędu:

„Po pierwsze dowiedzione zostało argumentami autorytetów [Kościoła] (ex autoritate) […] oraz argumentami rozumowymi [ex ratione], iż jawny heretyk ipso facto zostaje zniesiony z urzędu. Argument ex autoritate opiera się na św. Pawle, który nakazuje, by unikać heretyka po dwóch upomnieniach (Tit 3,10: hereticum hominem post unam et secundam correptionem devita), oznacza to [okres], po tym, jak [heretyk] okazał swój jawny upór, czyli przed jakąkolwiek ekskomuniką lub sentencją prawną […]. Dlatego […] papież, który jest jawnym heretykiem przestaje być papieżem i Głową [Kościoła], w ten sam sposób w jaki przestaje być on chrześcijaninem i członkiem Ciała Chrystusowego. Konsekwentnie może być on osądzony i ukarany przez Kościół”. (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice, lib. II, cap. 30)

Tokiem tej argumentacji idzie ks. Pietro Ballerini (†1769), sławny kanonista i teolog XVIII w. oraz ostatni z cytowanych przez nas autorów, który jako pierwszy określa konkretnie kto reprezentuje Kościół mający zdjąć z urzędu papieża heretyka:

„Skoro osoba, która jedno lub dwukrotnie upomniana, nie okazuje skruchy, lecz kontynuje uporczywe trwanie w poglądzie, który jest objawionemu lub publicznemu dogmatowi przeciwny, dlatego też osoba ta w żaden sposób nie może być usprawiedliwiona z zarzutu herezji właściwej z powodu wspomnianego publicznego uporu, skoro herezja zakłada opór. W ten sposób osoba ta oświadcza jawnie, iż jest heretykiem. Swoją własną wolą objawia, iż odstąpiła ona od wiary katolickiej i od Kościoła i to w takiej formie, iż żadna deklaracja ani niczyja sentencja prawna nie jest konieczna, by odciąć ją od Ciała Chrystusowego. […] Dlatego też papieża, który po uroczystym i publicznym ostrzeżeniu przez kardynałów, przez duchowieństwo Rzymu lub przez Synod trwałby zatwardziały w herezji i otwarcie odpadł od Kościoła, należałoby unikać, wedle zalecenia św. Pawła, tak by papież ten nie mógł się przyczynić do szkody pozostałych wiernych. Tego rodzaju papież musiałby swoją herezję i uporczywe trwanie przy niej również publicznie proklamować, tak by wszyscy wierni na równi mogli się go wystrzegać. W ten sposób oświadczenie, które wypowiedziałby sam przeciw sobie oznajmione zostałoby całemu Kościołowi ujawniając, iż własną wolą odstąpił i odłączył się od Ciała Kościoła jak i to, że sam quai złożył swój urząd-pontyfikat, który nie przysługuje nikomu ani też nikomu przysługiwać nie może, kto do Kościoła nie przynależy.” (Ballerini, De Potestate Ecclesiastica, p.104-105)

Zatem zniesienie z urzędu papieża heretyka przebiegać winno, według ks. Balleriniego, w nastepujących etapach:

  1. Papież popełnia herezję formalną na forum externum.
  2. Herezja zostaje stwierdzona przez kompetentne grono, to jest przez kardynałów, przez duchowieństwo Rzymu lub przez synod.
  3. Papież heretyk zostaje dwukrotnie przez kompetentne grono upomniany.
  4. Papież heretyk oficjalnie proklamuje swoją wolę trwania w herezji.
  5. Kompetentne grono deklaruje prawnie, iż papież popadł w herezję i wszyscy wierni winni się go wystrzegać.
  6. Papież zostaje przez kompetentne grono zniesiony z urzędu lub sam podpisuje własną abdykację.

We wszystkich powyższych opiniach teologów występuje założenie, iż urząd papieski jest integralną częścią widzialnego Kościoła i na służbie tegoż Kościoła, jako jego widzialna Głowa, pozostaje. Następnie zachodzi rozróżnienie pomiędzy urzędem papieża, a osobą go piastującą. O ile urząd papieski in se et in toto, czyli jako taki, w całości, na przestrzeni wieków w herezję popaść nie może, gdyż oznaczałoby to zniesienie widzialnego Kościoła, co byłoby sprzeczne z obietnicą Chrystusa daną św. Piotrowi, to konkretna osoba papieża w herezję niestety popaść może. Jak widać na przykładach papieży Jana XXII i Honoriusza błędne poglądy prywatne papieży bywają korygowane przez Sobory, o ile są to Sobory dogmatyczne, lub przez ich następców, o ile korzystają oni z przywileju zwyczajnej i nadzwyczajnej nieomylności papieskiej. Zatem w perspektywie kilkuset lat lub wieczności organizm Kościoła wydala szkodliwe elementy, wszystko wraca do normy, a widzialny Kościół jest o jedno doświadczenie mądrzejszy.

Należy mieć nadzieję, że popadnięcie papieża w herezję oraz konieczność zniesienia go z urzędu nigdy nie nastąpi. Jeśli jednak miałoby to nastąpić, to podjęcie dalszych kroków leży w gestii kardynałów, którzy takiego, a nie innego papieża nam i sobie wybrali, a tym samym ponoszą moralną odpowiedzialność za jego czyny. Ktoś zatem musiałby wystąpić przed szereg kolegium kardynałów i zaryzykować schizmę, która byłaby chyba większym złem aniżeli chwilowe tolerowanie papieża heretyka, który przecież wieczny nie jest. Z drugiej strony tolerowanie jawnej i uporczywej herezji na szczycie Kościoła, do której jeszcze nie doszło, byłoby równoznaczne ze zniszczeniem lub mocnym nadwątleniem samego papieskiego urzędu i wielowiekowym osłabieniem posłannictwa Kościoła, którym jest ratowanie dusz poprzez głoszenie prawdy.

Osoby nie będące kardynałami nie są zobowiązane w sumieniu do zajmowania się sprawami, na które wpływu nie mają ani nawet do interesowania się nimi. Jeśli wiadomości dotyczące obecnego pontyfikatu kogoś przerażają, doprowadzają do rozpaczy o zbawieniu lub o przyszłości Kościoła oraz do przekonania o rychłym i niechybnym przyjściu antychrysta, to ktoś taki wiadomości tego rodzaju w ogóle czytać nie powinien. Jest to, co prawda rozwiązanie subiektywne, ale skuteczne. Osoby, które mimo wszystko mają wrażenie, że powinny interweniować, i to nie tylko postem i modlitwą, od czego zawsze należy zacząć, mogą przedstawić swoje wątpliwości któremuś z kardynałów, po prostu pisząc do niego. Jest to zgodne z duchem ekklezjalnym oraz prawem kanonicznym, które w kanonie 212, mówiącym o prawach wiernych, stanowi:

2. Wierni mają prawo, by przedstawiać pasterom Kościoła swoje potrzeby, zwłaszcza duchowe, jak również swoje życzenia.

 3. Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz – zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby – podawania go do wiadomości innym wiernym.

Nie brakuje polskich kardynałów, także tych kurialnych, np. kardynał Zenon Grocholewski, do których można pisać po polsku, natomiast dla władających językiem angielskim zaleca się pisanie do kardynała Raymonda Leo Burke’a lub do kardynała Alberta Malcolma Ranjitha ze Sri Lanki odznaczającego się głęboko katolickimi poglądami oraz wprowadzaniem obowiązkowej komunii do ust na klęcząco w swojej diecezji. Tak jak przed ostatnim konklawe zaistniała inicjatywa: „Zaadoptuj kardynała”, tak też teraz można zainicjować akcję: „Napisz do kardynała”. Myślę, że nie brakuje wśród hierarchów ludzi rzeczywiście oddanych Kościołowi, którzy, podobnie jak my, rozważają wszystkie możliwe scenariusze. Być może któryś z kardynałów czeka na jakiś znak, np. w postaci listu wiernych z przysłowiowego Pścimia Dolnego, by zainicjować jakieś kroki? Podobno bp. Fulton Sheen powiedział w okresie posoborowej, amerykańskiej zawiei, że ratunek Kościoła leży w gestii świeckich, gdyż duchowieństwo, na skutek obowiązku posłuszeństwa, ma związane ręce. Być może bp. Sheen zbyt łatwo się usprawiedliwiał, a mówiąc o „obowiązku posłuszeństwa” miał na myśli skrajny oportunizm i dbałość o własną karierę części duchowieństwa, ale może miał i rację. Trzeba jednak pamiętać, że przesada w dobru może szkodzić, a żeby napominać na podobieństwo św. Katarzyny Sieneńskiej papieża należy być najpierw świętą Katarzyną.

 Wniosek dla wątpiących i skrupulantów:

Nie przejmować się, bo Pan Bóg i tak sobie poradzi. Nie czytać wiadomości z Watykanu, modlić się i pościć w intencji papieża, ewentualnie pisać do kardynałów.

[wpedon id=”24285″ align=”left”]

[24] Podaję za Diekamp-Jürss, Katholische Dogmatik, Wil: Alverna 2012 [1957], 82-83. Pozycja ta będąca najobszerniejszą i najsolidniejszą dogmatyką przedsoborową w języku niemieckim otrzymała ostatnie imprimatur w roku 1962.

[25] Diekamp-Jürss, Katholische Dogmatik, 82.

[26] To sugeruje Tanquerey, A., Synopsis theologiae dogmaticae, T. II, Paris 1935, 117.

[27] Na temat cenzur por. Tanquerey, A., Synopsis, T. II, 116-118.

[28] Definicja za Tanquerey, Synopsis, T. II, 185.

[29] Por. Suarez, De fide disp. 10, sect. 6, n. 11: “Mihi magis pium et probabilius videtur, posse quidem Papam ut privatam personam errare ex ignorantia, non tamen ex contumacia. Quamvis enim efficere Deus possit, ut haereticus Papa non noceat Ecclesiae, suavior tamen modus providentiae est, ut, quia Deus promisit Papam definientem numquam erraturum, consequenter provideat, ne umquam ille haereticus sit“.

[30] Oryginalna łacińska wersja tej bulli do wglądu pod: http://reader.digitale-sammlungen.de/de/fs1/object/display/bsb10488307_00862.html. Wersja angielsko-łacińska: http://www.dailycatholic.org/cumexapo.htm.

[31] Zręb argumentacji i cytaty źródłowe w tłumaczeniu własnym z języka angielskiego, niestety nie z łaciny, która jest bardziej precyzyjna, przedstawiam za Siscoe, Robert J., Bellarmine and Suarez on The Question of a Heretical Pope http://www.cfnews.org/page88/files/d9316b1dfdf813d95b197bee8640f489-219.html

[32] Por. A. Cekada http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/11/02/sw-robert-bellarmin-i-stawianie-oporu-papiezowi.

[33] St. Francis de Sales, Doctor of the Church, [Tan Books], pg 305-306.

[34] Jedin, Hubertus, Handbuch der Kirchengeschichte, Freiburg: Herder 1999, T. 2.2, 211-212 (literatura).

[35] Nawiasy [] oznaczają uzupełniający komentarz redakcji.

Tradycja i Wiara – Prenumerata

Automatyczna 19,90 zł lub 29,90 zł miesięcznie

Manualna 160 lub 90 zł co 3 miesiące

Manualna 2120 zł lub 180 zł co 6 miesięcy

[wpedon id=”24285″ align=”left”]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: