Medjugorje a „argument demonologiczny”: Medjugorje miejscem nawróceń? (6 z 8)

b.     Medjugorje miejscem nawróceń?

Kwestia nawróceń jest jeszcze bardziej złożona, gdyż należy odróżnić to, co ktoś za nawrócenie uważa od tego, co jest rzeczywistym nawróceniem. Należy także zważać na całokształt rozwoju duchowego i moralnego danej osoby aż do chwili śmierci, czego oczywiście w danej chwili przeprowadzić nie można. Niestety w historii Kościoła mieliśmy sporo nawróceń lub rzekomych nawróceń, z których nic dobrego ani dla danej osoby ani dla Kościoła nie wyniknęło. Weźmy przykład Marcina Lutra, który wstąpił do zakonu na skutek ogólnego lęku jak chcą niektórzy, na skutek wyrzutów sumienia związanych z zabójstwem kogoś podczas burdy studenckiej, jak twierdzą inni lub na skutek ucieczki do klasztoru przed odpowiedzialnością karną, jak utrzymują jeszcze inni. Być może wszystkie te wyżej wymienione okoliczności odgrywały jakąś rolę. Jednak faktem jest, że Luter do zakonu wstąpił, co jego otoczenie z pewnością uznało za znak nawrócenia. W zakonie augustianów Luter był co prawda zakonnikiem o zacięciu skrupulanckim, ale nie dużo gorszym od innych. Jak potoczyła się sprawa Lutra dalej wszyscy wiemy. Z pewnością lepiej stałoby się zarówno dla Kościoła jak i dla niego samego, gdyby się w ten sposób nie „nawrócił”. Mimo to wielu jemu współczesnych uważało go za świętego.

 

luther-teufelPo internecie krążą przykłady dwóch głośnych nawróceń kapłanów w Medjugorje, które dla zwolenników tego miejsca i tych księży uchodzą za argumenty nie do podważenia. Pierwsze nawrócenie dotyczy księdza, którego nazwiemy księdzem A., drugie dotyczy księdza B., który jest właściwie zakonnikiem. Obydwaj księża znani są głównie ze swojej charyzmatycznej prezencji internetowej oraz rzeszy oddanych zwolenników. Obydwaj są też egzorcystami, co postrzegane bywa przez niektórych za dowód ich nieomylności i świętości. Ksiądz A., pracujący poza Polską, opowiada w internecie nie tylko o swoim nawróceniu w Medjugorje, lecz także o doświadczeniu swoistej ekstazy połączonej z utratą poczucia czasu w tym miejscu oraz o lewitacji w Taizé. Ksiądz B. natomiast doświadczył w Medjugorje bardzo zmysłowej wizji rzekomej Matki Boskiej wyczerpującej dokładnie wszystkie znamiona podejrzanych wizji opisanych przez św. Bonaventurę: „wielu, uwiedzionych już to przez zwodnicze duchy, już to własnem błędnem pojęciem, mniewa, że się im objawia Pan Jezus, albo Jego Najświętsza Matka i że nie tylko uściskami i pocałunkami ich obsypują, ale nawet i innymi jeszcze poufalszymi oznakami czułości otaczają ich ciało stosownie do tych pociech jakie wewnętrzne odbiera dusza. (Bonaventura, De process. Relig. Tr. 7, c. 18)” Jeżeli przyjmiemy realność obydwu przeżyć, zakładając, iż wspomniani księża nie kłamią, nie tworzą mistyfikacji ani nie są też zaburzeni psychicznie, to mamy w obydwu wypadkach do czynienia z fenomenami paranormalnymi. Od kogo jednak pochodzą?

Ksiądz-zakonnik B. w wywiadzie dla pewnej stacji radiowej opowiadał, iż przed wyjazdem do Medjugorje uprawiał wschodnie sztuki walki wraz z medytacjami tak intensywnie, iż dochodziło u niego do depersonalizacji i odmiennych stanów świadomości. Zatem jego stan wyjściowy przed Medjugorje ewentualnie kwalifikował go do wizyty u egzorcysty, jeśli wierzyć kryteriom tzw. „spowiedzi furtkowych”, co do których mamy pewien dystans, które tym niemniej odzwierciedlają jakieś doświadczenia egzorcystów. Zważając na fakt, iż człowiek, który być może doświadczył już swego rodzaju inicjacji okultystycznej poprzez medytacje związane ze sztukami walki, doświadcza na miejscu nieautentycznych objawień paranormalnych stanów, to pochodzenie tych stanów od Boga jest wysoce wątpliwe. Słuchając wysoce charyzmatycznych, emocjonalnych, zmysłowych, rozentuzjazmowanych wykładów księdza B. można zadać sobie pytanie, czy to nawrócenie zrobiło rzeczywiście dobrze jemu samemu oraz tym, których prowadzi. Podobne wątpliwości odnieść można do przypadku księdza A., który, jak sam twierdzi, przed Medjugorje był kapłanem bardzo letnim i dopiero tam się nawrócił, widocznie miał i z czego. Być może przyjechał tam w stanie grzechu ciężkiego, być może jedynie lekkiego. Jednak jego doświadczanie ekstaz lub przynajmniej odmiennych stanów świadomości w Medjugorje, w miejscu, w którym, wedle ordynariusza miejsca, nigdy żadna Matka Boska się nie objawiała, jest bardzo dziwne. Również jego doświadczenie lewitacji w Taizé, we wspólnocie służącej zaciemnianiu różnic pomiędzy katolicyzmem a protestantyzmem, której założyciel Brat Roger zginął śmiercią gwałtowną i niespodziewaną w kaplicy Taizé podczas modlitw, o boskim pochodzeniu fenomenów księdza A. raczej nie świadczy.

Można oczywiście przyjąć, że okoliczności nawrócenia tych dwóch kapłanów oraz fenomeny, których doświadczyli są co prawda zastanawiające, ale ich późniejsza działalność duszpasterska jest święta i całkowicie bez zarzutu. Wówczas założyć by można, że Bóg, który może działać zawsze i wszędzie, działa i przez nich nie dlatego, że nawrócili się w Medjugorje, lecz pomimo tego, że nawrócili się w Medjugorje. O ile te nauki księdza B., które znamy, bywają chwilami irytujące, a jego zmysłowo-rozerotyzowany sposób mówienia o Matce Boskiej jawi nam się jako wysoce niestosowny, to niestety niektóre nauki księdza A. są w teologicznego punktu widzenia po prostu błędne. Jeśli ksiądz A. twierdzi, iż „spowiedź nie zmienia woli”, jeżli sugeruje on, iż sakrament ten mało co może, a najważniejsze jest poddanie się wielogodzinnym modlitwom uwolnienia i to w jego wykonaniu, to jest to po prostu kwestionowanie skuteczności sakramentów. Jest to nie tylko przedkładanie skuteczności sakramentaliów (modlitwy, egzorcyzmy) nad sakramenty, lecz także jakichś „prywatnych inicjatyw duszpasterskich” danego księdza.

Z pewnością nie można zarzucić księdzu A. ani braku dobrej woli ani też gorliwości, ale prowadzenie wielogodzinnych sesji terapeutycznych nie jest po prostu jego zadaniem. Nie jest on bowiem ani psychologiem, ani psychoterapeutą, ani psychiatrą i w związku z tym nie posiada on fachowego przygotowania do spełniania tych posług. Obserwując wystąpienia księdza A. na przestrzeni ostatnich lat stwierdzić można, iż najwidoczniej nie dysponuje on żadnymi zdrodorozsądkowymi i sprawdzonymi w praktyce psychoteraupetycznej mechanizmami samozabezpieczającymi przed wypaleniem, takimi jak superwizja i dystans emocjonalny wobec pacjentów. Jak dowodzi ponad 100 letnie doświadczenie psychoterapii terapeuci, a taką rolę zdaje się ksiądz A. pełnić, pozbawieni rygorystycznych mechanizmów samoobrony i samokontroli na dłuższą metę nie są zdolni udźwignąć ciężaru cudzego cierpienia i cudzych zwierzeń. Jednak ksiądz A. w ogóle nie musi tego ciężaru w ten sposób dzwigać, gdyż nie jest on ani psychoterapeutą ani psychologiem. Jest on egzorcystą i kapłanem. Jego zadaniem jest przeto przeprowadzanie egzorcyzmów, głoszenie słowa Bożego i udzielanie sakramentów. Takie są bowiem obowiązki jego stanu i spełniając dokładnie te, a nie inne zadania, zabezpiecza się on tym samym przed sprytnymi działaniami złego ducha. Jak uczy doświadczenie podejmowanie działań wychodzących poza nasze obowiązki stanu bywa niebezpieczne, gdyż tylko wówczas, gdy spełniamy konkretnie wolę Bożą jesteśmy przez Boga poprzez łaskę stanu chronieni przed atakami złego. Jeśli natomiast wychodzimy poza granice bezpieczeństwa wówczas jesteśmy zdani wyłącznie na samych siebie.

Niestety w nauczaniu ks. A. znać mocny wpływ protestantyzmu podkreślającego osobistą wiarę kosztem realizmu sakramentów działających ex opere operato czyli obiektywnie udzialających łaski „na mocy samego czynu”. Teza księdza A., że do manifestacji demonicznych dochodzi głównie tam, gdzie zbierają się i modlą ludzie mający wiarę, kwestionuje obiektywną skuteczność sakramentów. Modlitwa własna czyli samodzielnie „skonstruowana” nawet bardzo świętego człowieka stanowi jedynie sakramentalium czyli czynnością uświęcającą mocą świętości danej osoby – ex opere operantis. O ile sakrament jako taki działa zawsze tak samo skutecznie czyli ex opere operato, to jego skutki u osoby go przyjmującej zależą od jej współpracy z łaską. Im świętsza osoba, tym skuteczniej działają w niej sakramenty. Mimo to konkretna osoba łaski sakramentalnej nie czyni, tylko jej doznaje. Natomiast w przypadku sakramentaliów tzw. nie konstytuujących,[17] takich jak modlitwa, ich skuteczność zależy od świętości sprawujących je osoby. Przy czy rozróżnić trzeba, jakimi modlitwami się posługują. Jeżeli są to modlitwy Kościoła np. słowa Pisma Świętego, Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, litanie etc. to można powiedzieć, że z modlącym modli się tymi tekstami cały, niebiański, ziemski i czyśccowy Kościół i modlitwy te są przekazaniem pewnej obiektywnej świętości, oczywiście nie na miarę sakramentów, gdyż w tym przypadku stan łaski bądź świętości modlącego się odgrywa dużą rolę. Skoro wiemy, że opętanie skutkuje awersją do świętości, to założyć trzeba, iż im więcej świętości, tym więcej awersji do niej. Jednak wedle teologii katolickiej więcej świętości jest w sakramentach, aniżeli w modlitwach osób z wiarą. Dlatego manifestacje demoniczne w kontekście modlitw charyzmatycznych, nie w kontekście sakramentów, które dane osoby bez problemu przyjmują, są wysoce zastanawiające.

Wbrew twierdzeniom księdza A. spowiedź stopniowo zmienia wolę, a mianowicie w przypadku, gdy penitent spełnia wszystkie pięć warunków ważnej spowiedzi:

  1. Rachunek sumienia,
  2. Żal za grzechy,
  3. Mocne postanowienie poprawy,
  4. Szczera spowiedź,
  5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

Po tego rodzaju spowiedzi łaska sakramentalna stopniowo przemienia władze duchowe, w tym także i wolę, penitenta. Kościół stwierdza dogmatycznie, że do skutków sakramentu pokuty należy przywrócenie łaski oraz „uzdrowienie duchowe” (Decretum pro Armenis, Denz. 695/1310).[18] O ile więc grzech śmiertelny pozbawia człowieka łaski nadprzyrodzonej oraz niszczy jego władze naturalne, to łaska sakramentala tę pierwszą przywraca, a te drugie wzmacnia. Oczywiście bywa, że proces uzdrowienia i wzmacnianie władza naturalnych trwa latami, jak w przypadku wychodzenia z jakiegoś nałogu. Jeśli jednak teza księdza A. byłaby słuszna, to spowiedź nie mająca wpływu na wolę, nie miałaby w ogóle sensu. W takim wypadku człowiek o „nie zmienionej”, zatem nadal grzesznej, woli nie byłby w stanie ani grzechu sobie uświadomić, ani zań żałować, ani też postanowić poprawy. W ten sposób z pięciu warunków spowiedzi nie byłby w stanie spełnić pierwszych trzech (1. Rachunek sumienia, 2. Żal za grzechy, 3. Mocne postanowienie poprawy), które wpłynęły by na niemożność spełnienia pozostałych dwóch (4. Szczera spowiedź, 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu). Jak jednak uczy teologia, a czego doświadczają wszyscy korzystający częściej z sakramentu spowiedzi, wola pod wpływem sakramentu ulega wzmocnieniu, a regularna spowiedź ze spełnieniem wszystkich jej warunków prowadzi do uświęcenia. Z czasem bowiem człowiek pewne grzechy porzuca i do nich już nigdy nie wraca, co bez zmiany woli nie byłoby możliwe.

Nie zamierzamy dyskutować tutaj ze wszystkimi poglądami wspomnianych księży, pragniemy jednak zaznaczyć, że ich zachowania stają się coraz bardziej dziwaczne, a poglądy ich bywają mocno błędne. Warto więc zapytać o to, jakiego rodzaju nawrócenie miało w Medjugorje rzeczywiście miejsce? Warto zastanowić się też, do czego ono długofalowo tych księży oraz ich zwolenników prowadzi? Zatem sylogizm:

(1) jeśli prawdziwe objawienia w Medjugorje,

(2) to prawdziwe nawrócenie w Medjugorje,

(3) a więc pozytywne skutki duszpasterskie i duchowe tego nawrócenie,

w tych dwóch przypadkach się raczej nie sprawdza. Jeśli natomiast sprawdzą się nasze przeczucia, to czeka nas odnośnie księdza A. i B. jeszcze niejedna niespodzianka. Oczywiście wspomniani kapłani czynią także wiele dobrego, jednak ze sporą i ciągle rosnącą przymieszką błędu, która, jeśli przypomnimy sobie zasadę bonum ex causa integra, malum ex quodcumque defectu, dobrze o proweniencji ich natchnień nie świadczy. Oczywiście można zalecić nam zajęcie się swoimi sprawami lub przeanalizowanie doktryny i obyczajów innych lub wszystkich księży w Polsce lub zagranicą, by zbadać, czy są lepsi i bardziej gorliwi od wyżej wymienionych kapłanów. Być może i rzeczywiście nie są, ale po pierwsze nie uchodzą za niepodważalne autorytety, po drugie nie mają licznej rzeszy internetowych zwolenników, po trzecie nie twierdzą, iż doświadczyli fenomenów nadprzyrodzonych i wreszcie po czwarte nie stanowią oni ani we własnym ani też w cudzym odbiorze dowodu na Boskie pochodzenie objawień w Medjugorje. I to jest ta różnica. Poza tym warto przyjąć ogólną zasadę: im więcej nadprzyrodzoności, tym więcej ostrożności, gdyż upadek niejednej charyzmatycznej jednostki (ks. Marcial Maciel, Brat Efraim, Philipp Madre, Mały Kamyk i inni) pociągnął za sobą niejedną apostazję ich zwolenników. Dlatego też swojej wiary nie należy opierać ani na objawienia prywatnych ani na czyimś prywatnym autorytecie.

[wpedon id=”24285″ align=”left”]

 

[17] Kościół rozróżnia (1) sakramentalia konstytuujące i (2) nie konstytuujące. Ad (1) Pierwsze z nich to poświęcenia i błogosławieństwa konstytuujące (consecrationes et benedictiones constitutivae), takie jak: błogosławieństwo Kościoła, krzyża, medalika, paramentów liturgicznych, ale także błogosławieństwo dziewic czyli wszystko to, co konstytutywnie czyli raz na zawsze wyłącza coś lub kogoś z użytku świeckiego. Tego rodzaju sakramentalia konstytuujące działają ex opere operato, zatem godność i świętość szafarza nie odgrywa tutaj żadnej roli. Ad (2) Natomiast sakramentalia nie konstytuujące takie jak błogosławieństwa wzywające (benedictiones invocativae) lub błogosławieństwa deprekatywno-nakazujące (benedictiones deprecativae et imperativae) działają ex opere operantis czyli „na mocy czyniącego” zarówno szafarza jak i odbiorcy. Rozróżnienie za Diekamp, Franziskus, Theologiae dogmaticae manuale, Volumen IV: De sacramentis, tum in communi tum in specie et de novissimis, Paris 1943, 77-79.

[18] Diekamp-Jüssen, Katholische Dogmatik, Mörlenbach 2012, 1013.

Tradycja i Wiara – Prenumerata

Automatyczna 19,90 zł lub 29,90 zł miesięcznie

Manualna 160 lub 90 zł co 3 miesiące

Manualna 2120 zł lub 180 zł co 6 miesięcy

[wpedon id=”24285″ align=”left”]

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: