Manuale Eynattena o sposobie rozróżniania objawień (1 z 2)

09cb63e6a92142f17c61653520dd8582--demons

Ponieważ kochanej wiedzy demonologicznej nigdy dosyć, toteż niniejszym przedstawiamy krótki traktat pod tytułem: Sposób rozróżniania Objawień duchów czy są dobre czy złe: ze środkami zaradczymi i egzorcyzmami przeciwko złym duchom nękającym domy lub inne miejsca przetłumaczony z Manuale exorcismorum Eynattena.[1] Manuale to podręcznik egzorcyzmów wydany w roku 1618 w diecezji Antwerpii zawierający naukę Kościoła oraz jego obrzędy. Nie jest to zatem żadne dzieło autorskie lub osobiste poglądy kanonika Eynattena, stąd też nie dziwi fakt, że dokładnie ten sam tekst Sposób rozróżniania objawień etc. znajduje się również w Pastorale diecezji Gandawskiej wydanym w 1768 roku, bez podania Eynattena jako źródła. Wspomniany traktat przedstawimy w odcinkach załączając własny komentarz.

Sposób rozróżniania Objawień duchów czy są dobre czy złe: ze środkami zaradczymi i egzorcyzmami przeciwko złym duchom nękającym domy lub inne miejsca

Chociaż dar rozróżniania złych duchów nie jest wszystkim dany, lecz jako szczególna łaska udzielana jest niektórym, tym niemniej przeczyć nie wolno, iż niekiedy duchy dobre za zezwoleniem Bożym do poszczególnych ludzi przybywać mogą i niekiedy przybywają, jak zaświadcza Pismo Święte, które podaje, iż Samuel ukazał się Saulowi, czego dowodzi także św. Grzegorz w swoich Dialogach.  Także o objawieniach aniołów mnóstwo wzmianek znajdujemy w Piśmie Świętym. Jednakże wraz z tymi ostatnimi bardzo dobrze znane i wystarczająco dowiedzione są podstępy złych duchów, jak i niebezpieczeństwo wynikające z ich zasadzek dla nas. Dobrych duchów niczym nie obrażamy, jeśli skrupulatnie przyjrzymy się sobie samym, a wszelkie niezwykłe objawienia w podejrzeniu mamy, tak iż, ilekroć usłyszymy o duchach niepokojących lub wprowadzających straszny hałas, wówczas uzbroimy się przeciwko nim jak przeciw demonom, tak długo, aż coś innego na podstawie pewnych świadectw przyjęte nie zostanie. I tak na powyższy użytek zastosować należy to, co na temat rozróżniania duchów nieczystych orzekł św. Antoni w Żywocie św. Antoniego pióra św. Atanazego, szczególnie w rozdziale 35, który zaczyna się od słów: A teraz wyjaśnię wam inne oszustwa demonów (Nunc jam ceteras vos daemonum explicabo fabulas) etc.

Dla wygody jednak tych, którym być może brakuje koniecznych ksiąg, z których to rozróżnić by mogli, podane zostaną tutaj pewne reguły, za pomocą których łatwo objawienia dobry i złych duchów rozróżnić można.

O co chodzi? Chodzi o apparitiones, to jest o objawienia, których podgatunkiem są visiones – wizje oraz locutiones – głosy. Pojawia się zatem coś, co się widzi i co ewentualnie do nas przemawia. Autor traktatu słusznie stwierdza, że donum discernendi spiritus – „dar rozróżniania duchów” w rozumieniu stałej władzy i umiejętności jest rzadko komuś dany. Pisze o tym także kardynał Bona twierdząc, że mało który święty miał ten dar na stałe, a większość ad hoc lub ad casum, to jest do konkretnego przypadku. Zdaniem kardynała jest to latami nabyta umiejętność dusz znajdujących się blisko Boga, stąd prawdopodobieństwo, że ściągniemy kogoś na miejsce domniemanych objawień, kto swoją łaską wlaną je od razu bez niejako procesu rozezna jest bardzo małe. Stąd też należy trzymać się poniższych prawideł, gdyż nie jest rzeczą wykluczoną, że aniołowie rzeczywiście przybywają do ludzi. Naszym zdaniem w czasach kanonika Eynattena w roku 1618 przybywać mogli aniołowie dobrzy, ale w naszych czasach większość objawień to objawienia aniołów złych.

Dlaczego?

  1. Ponieważ zlikwidowano tamy Mszy Świętej, sakramentów i sakramentaliów broniących ludzi przed atakami złych duchów.
  2. Ponieważ coraz więcej ludzi żyje habitualnie w stanie grzechu ciężkiego.
  3. Ponieważ coraz więcej ludzi wywołuje złe duchy, zajmuje się okultyzmem i czarami, przez co demony sprowadzane są na ziemię.

Piszący te słowa oglądał niedawno serial dokumentalny typu mystery na temat nawiedzonych domów, infestacji demonicznych oraz objawień właśnie. Kiedyś uważałby to za mniej lub bardziej udaną fikcję i rozrywkę, ale dzisiaj  sądzi, że tego rodzaju wydarzenia mogą mieć miejsce, bo słyszał na ten temat wiarygodne relacje i sam niejedno przeżył. U wszystkich osób z wspomnianej dokumentacji występowały następujące czynniki:

  • Nie były w stanie łaski,
  • Przybyły w nawiedzone miejsce,
  • Demony znajdujące się w tym miejscu zaczęły ich atakować lub przybyły za nimi z innego miejsca,
  • Odsiecz nadeszła poprzez egzorcyzmy lub też
  • Osoby te opuściły dane miejsce.

Pocieszającym jednak jest to, że omawianych przypadkach różne ezoteryczne obrzędy typu „oczyszczania duchowego” w oparciu o katolicką wodę święconą i sól odniosły skutek, chociaż przeprowadzone były głównie przez niekatolików i przez świeckich. I tak pewna mocno nękana pani jedynie w oparciu o modlitwę o św. Michała Archanioła i krucyfiks skutecznie wyegzorcyzmowała własny dom i to skuteczniej od księdza, który tego samego próbował uprzednio. Zatem należy egzorcyzmować i się nie bać, bo liczy się hart ducha i determinacja, a ewidentnie przeszkadza lęk. Co ciekawe wspomniany serial potwierdza porady ks. Rippergera, że trzeba demonom mówić wprost, że to nie ich i zgłaszać roszczenia do swoich rzeczy w oparciu o pomoc Boga. O ile jednak w serialu dokumentalnym nie zachodziła żadna wątpliwość co do tego, że chodzi o demony, to Eynatten opisuje sytuację, w której nie wiemy jeszcze, czy to przyjaciel czy wróg. Kanonik z Antwerpii stwierdza jednak to samo, o czym pisze św. Jan od Krzyża. A mianowicie to, że dobry duch nie obraża się o to, jeśli go odprawimy i w niego nie wierzymy. Nie będzie się na nas mścił i nic się nam nie stanie. Natomiast przy wszystkim, co jest:

  • podejrzane,
  • hałaśliwe,
  • niepokojące,
  • jakieś takie dziwne

zachodzi podejrzenie o to, że jest ono demoniczne. Zatem należy przyjąć założenie jak prokurator, że ktoś jest winny, chyba, że udowodni nam swoją niewinność i to certissimis documentis „na podstawie bardzo pewnych dowodów, świadectw, sprawdzianów”. Zatem to objawienie musi nas o sobie przekonać i to ponad wszelką wątpliwość.

Pod koniec tego paragrafu Eynatten odsyła do 18 rozdziału o rozróżnianiu duchów z Żywotu św. Antoniego, który w dostępnej nam wersji 35 i 36 rozdziałem tegoż dzieła. Tekst św. Antoniego też kiedyś przetłumaczymy, ale w tej chwili „dla wygody własnej” skorzystamy ze streszczenia Eynattena.

[1] Eynatten, M., Manuale exorcismorum, Sensus Traditionis Press 2014, 277-280.

Reklamy

47 thoughts on “Manuale Eynattena o sposobie rozróżniania objawień (1 z 2)

  1. “Ponieważ kochanej wiedzy demonologicznej nigdy dosyć,…” – “Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach.
    Kto nie zna wroga, ale zna siebie, czasem odniesie zwycięstwo,
    a innym razem zostanie pokonany.
    Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęskę w każdej walce.” Sun Tzu “Sztuka wojny” (którą po poleceniu przez Ann Barnhardt mam zamiar z powrotem kupić, po tym jak na fali nawrócenia wyrzuciłam lub spaliłam wszystko, co choćby trochę zalatywało innymi religiami 😉

  2. Wczoraj obejrzałem sobie inne odcinki tego serialu dokumentalnego o nawiedzonych domach i było tam sporo rzeczy, o których pisze o. Poulain SJ. Czarne zjawy rzucające się na ludzi, duszące ich, próbujące ich pożreć, nagłe choroby, nie dające się medycznie wytłumaczyć. Uderzenia, zadrapania, lewitujące przedmioty etc. Poulain opisuje takie przypadki, w Graces of Interior Prayer, Westminster 1949, 440-441, a na 443-453 są przykłady z żywotów świętych. Sami dręczeni ludzie opowiadają po latach o tych wydarzeniach i robią wrażenie autentycznych. Więc demony potrafią niejedno, jak wiemy.

    Dzisiaj w Ewangelii oktawy Zesłania Ducha Świętego jest napisane:

    “Onego czasu: Jezus, wezwawszy dwunastu Apostołów, dał im władzę nad wszystkimi demonami i moc uzdrawiania chorób.”

    Więc choroby są pochodnymi działania demonów, jak wiemy. Czy wszystkie? Raczej większość albo bezpośrednio albo pośrednio przez głupie życie. Więc mamy władzę, to powinniśmy korzystać i nie bać się.

    1. Kiedyś miałam na dyżurze p acjentke w takim ciężkim stanie, z którego się praktycznie nie wychodzi. Pomodlilam się za nią egzorcyzmem bo i tak nic nie było do zrobienia. Ona jest w tej chwili zdrowa i w dobrej formie, zaczęło się poprawiać od czasu mojego dyżuru. Nie wiem, może to po prostu koincydencja.
      Odnośnie duszenia , które odczuwam podczas odmawiania Egz. , to zauważyłam, że całkowicie ustąpiło jak odmwialam ostatnio w kościele, przed liturgią zesłania D. SW.
      Takie moje obserwacje.

      1. Cieszę się. Sam zauważyłem, że demony mają jakąś mniejszą moc, przynajmniej w tym roku, podczas świąt liturgicznych. Miałem ostre dręczenia przed i po, ale żadnych podczas Triduum i świąt Wielkiej Nocy i jakoś, że się tak wyrażę, powietrze jest inne, na Zesłanie Ducha Świętego i w trwającej jeszcze oktawie. Mimo Novus Ordo zawsze jest specjalna liturgia odprawiana, ludzie się więcej modlą, to demony mają gorzej. Działa to też w drugą stronę, po sataniści mają swoje rytuały zwykle tuż przed wielkimi katolickimi świętami albo równolegle. Zwykle jednak przed i kierują się dawnym kalendarzem.

        Może już swoje wydusił? Niech Pani zrobi eksperyment i odmawia w kościele i poza. Ale zawsze kościół jest miejsce specjalnej obecności Boga, dużo intensywniejszej niż w domu.

  3. Żywot św Antoniego Wielkiego wydało 2 lata wydawnictwo Benedyktynow tynieckich. Tak się składa że mam je w domu. Mogę przepisać i dać w komentarzu obydwa rozdziały, lub na maila wysłać 🙂
    Jak Redakcja preferuje?

      1. Bardzo się cieszę. Wysłałem Panu zaproszenie, przyjdzie na Pański email. Resztę ewentualnie na poczcie. I niech Pan sprawdzi, który to rozdział, czy 18 czy 35? 🙂

      2. Sprawdzilem w domu, 35 zaczyna się tak “Jeśli więc przychodzą do was w nocy i chcą opowiadać o przyszłości lub mówią: “my jesteśmy aniołami””. Myślę że chdozi o ten. Jak będę w domu zobaczę co jest w 18,ale jak wcześniej pobieznie patrzyłem 35,36 i dalej się zgadzają tematycznie

      3. Postaram się dziś wrzucić jako wpis. Tego jest na 3 strony do 4 w książce. Więc lepiej jako 1 czy 2 wpisy? I z tego co widziałem to wersja atanazego. Choc może ewagriusza też coś mam

      4. Oba rozdziały przepisałem, mają niecałe 500 słów. Następne rozdziały też są odnośnie sztuczek demowon, z przykładami z życia, więc z nich można zrobić następny wpis

      5. Właśnie opracowuję. Będzie komentarz, więc tylko jeden rozdział naraz. Proszę dołączyć dzieło, miejsce i rok wydania oraz strony oraz treści przypisów. Żeby było porządnie 🙂 Proszę szukać na blogu pod planowane.

      6. Całkiem sporo jak na 2 rozdziały. A przeglądam teraz książkę i wczensiej są fragmenty mówiace dlaczego nie należy bać się diabła, a późniejsze tez pouczające. To czekam teraz by dodać przypisy (powinien od razu napisać) i resztę 🙂
        Teraz to komentarza nie mogę się doczekać by przeczytać

    1. Jak wchodzę w witryna>wpisy>zaplanowane (w ja) to jest na górze jedynie że są 4 zaplanowane, lecz na dole pisze “nie znaleziono żadnych wpisów”. Raczej dobrze wchodzę, chyba że jakiś błąd popełniam

      1. Właśnie problem w tym, że ze nic nie widzę, nic nie pokazuje. Patrzę zarówno z pozycji aplikacji na telefon, jak i przeglądarki i nie mam w co wejść. Na przeglądarce pokazuje u góry jedynie cyfrę 4 ale na tym się kończy widok 🙁

  4. Coś innego i trochę nie na temat. Otóż właśnie przeczytałem u Poulaina o opresjach, które przeżywają dusze z atakami demonicznymi włącznie. I tak św. Alfons Rodriguez – były kupiec – był przez demony duszony i bity. Święci przechodzili także okresy oschłości, z myślami niewiary i potępienia własnego. Ale co jest ciekawe. Takie okresy były przejściowe i nigdy stałe. Trwały zwykle kilka lat, niekiedy kilkanaście, ale były zwykle zapowiadane przez Chrystusa lub jakieś widzenie, często przerywane pociechami i ekstazami, a czasem wyższa część dusza nadal trwała w kontemplacji. Zwykle okresy te przechodziły i już nie powracały. I to jest ta różnica w porównaniu z czystym ateizmem lub tzw. “ateizmem teologicznym”. Ja bardzo często się zetknąłem z poglądami, jak się potem okazało niewierzących księży, że problemy z wiarą ma każdy, że święci mieli, że wielkiego mistyka i ateisty nic nie różni. Otóż różni, bo mistyk miewa niekiedy takie okresy, ale i nie każdy, a ateista jest w tym stanie dobrowolnie cały czas.

    I tak była w przypadku Matki Teresy z Kalkuty, która utraciła wiarę w momencie wystąpienia z pierwotnego zgromadzenia, gdy założyła swój nowy. Ale u niej trwało to cały czas: https://catholicherald.co.uk/commentandblogs/2016/09/02/the-truth-about-mother-teresas-atheism/ https://www.theguardian.com/commentisfree/2007/aug/24/wasmotherteresaanatheist zatem pod czyim to wpływem była, gdy zakładała swoje zgromadzenie i nim kierowała. Sama pisze, że wie, że cały czas kłamie. A pod koniec życia była egzorcyzmowana, w sumie na łożu śmierci. To naprawdę bez precedensów w historii świętych. https://www.theguardian.com/world/2001/sep/07/lukeharding

    I jaki wniosek. Trzeba czytać prawdziwie katolickich klasyków duchowości, bo wróg jest przebiegły. Co prawda postępuje zawsze tak samo, ale my o tym nie wiemy, bo tych kryteriów nie znamy. Mamy nowe “posoborowe”.

    1. Pod koniec powyższego traktatu sugeruje się, by przy wątpliwych objawieniach po prostu egzorcyzmować wizjonerów, bo się diabeł przez to zamanifestuje. I dlaczego się tego nie robi? Ja nigdzie nie przeczytałem ani nie słyszałem, że jakiegokolwiek wizjonera egzorcyzmowano. Więc w czasach kanonika Eynattena stosowano egzorcyzmy szczodrze, a teraz, jeśli w ogóle bardzo rygorystycznie. Wygląda, że tak samo w całym XIX i XX wieku.

      1. Egzorcyści sugerowali naszemu narodowemu współczesnemu charyzmatykowi, że się nad nim pomodlą, ale się nie zgodził.

      2. No proszę. Jedyne wytłumaczenie, podejrzewa, że coś w nim siedzi i się boi, że wyjdzie. Albo już nie ma nad sobą władzy. Też dziwi ta pewność siebie, że na pewno, to co robi pochodzi od Boga. Święci mieli straszne rozterki, czy to od Boga czy to ich własne czy to od demona. A tutaj nie, ciekawe.

      3. Jezuici go prowadzą szeroką, świetlistą i pewną drogą, to co się ma chłopak rozterkować.

      4. Dziwne, bo im większy cudak, tym chętniej daje się mu namaszczać (są zdjęcia), żadnych oporów nie ma. A tu nie.

      5. A ja mam takie pragnienie, żeby mnie wyegzorcyzmował ks egzorcysta. Prawdziwy i pobożny. Raz to miało miejsce, na moją prośbę. O. Eugeniusz Kwiatkowski. Zapytał, czy chcę po polsku, czy po łacinie. Poprosiłam po łacinie. No to egzorcyzmował po polsku. Wiele lat temu. A gdy mi powiedział, że wiele lat spędził w Indiach z Matką Teresą, to już nie wiem co o tym myśleć.

      6. @Oksana No niestety, lekko nie będzie. Proszę porzucić myślenie, że jeden porządny egzorcyzm wszystko załatwi. Załatwi może przy opętaniu, ale u Pani to są dręczenia. Jeśli Pani ma tę książkę o. Poulaina SJ, to niech sobie Pani przeczyta 24 rozdział. Takie dręczenia służą oczyszczeniu i jak Bóg dopuści, to czasem nic nie pomoże. Dzisiaj po raz pierwszy przeczytałem wszystkie źródła o świętych, to jest § 8. rozdziau 24, pocieszyło mnie to, bo wszystko w normie. Wszystkiego jeszcze nie doświadczyłem, ale przynajmniej jestem teraz teoretycznie przygotowany 🙂

        To są niestety pokusy. Czasami też bym chciał:

        a. spotkać prawdziwego kapłana z powołania i z powołaniem,
        b. tradycyjnego,
        c. uduchowionego,
        d. pustelnika,
        e. z brodą,
        f. z darem przenikania serc,
        g. i mądrością wlaną,
        h. który by mi poradził
        i. w sprawach życiowych
        j. i duchowych
        k. pocieszył
        l. i dał cukierków.

        Ale nikogo takiego nie ma, męczyć się sam muszę. A ile się przez to dowiedziałem i innym przekazałem. Więc w sumie to łaska. A prawda jest taka, że po udręce następuje przejaśnienie, przygodzą pomysły i wszyscy chyba tego doświadczamy, że jak nagle przyszło, tak nagle przechodzi. A przypadkach opisywanych przez Poulaina jest tak samo, więc wszystko w normie. Więc doskonale Pani tęsknotę rozumiem, ale trzeba ją porzucić.

      7. @ Traditio wszystko od a do k to też bym chciała. Istotnie, wokoło mnie nastała cisza. Bo cel osiągnęła, koleżanka podziela postanowienie pójścia do spowiedzi. Więc diabeł się przeniósł do jej parafii. Spowiedzi akurat wtedy nie było. Nie poszła więc. A tu takie “ładne zdjęcie ” proszę bardzo:
        https://images.app.goo.gl/cBWBMArHDwhgJRzA6

      8. @Oksana Pierwsi pustelnicy kapłanów Tradycji nie mieli i musieli sami. Niech Pani nadal za koleżankę WE odmawia. Trzeba samemu wszystko lub prawie wszystko.

      9. Mam książkę o. Poulaina, przeczytam ten rozdział. A jeszcze ciekawostka, koleżanka, która ma najprawdopodobniej dwubiegunowkę, i widoczne zaniki pamięci i splątanie, dostała w prezencie od pacjenta paralizator o mocy 4,5ooo kw. Nic mi ta moc nie mówi, ale ona nam go tu z dzikim zadowoleniem prezentuje, dom wariatów, w którym straszy. 🙂

  5. Właśnie skomentowałem to, co wstawił Prospector. I biedny św. Antoni sam musiał do tego wszystkiego dojść i to jako pierwszy. Żadnego bloga, żadnego kapłana Tradycji, żadnej literatury ascetycznej, nic. A nam źle …

      1. Tak sobie myślę o św. Antonim. Wyruszył na pustynię, może myślał „woda, korzonki, świeże powietrze, długie życie, haraburma”, a demony dały mu wycisk. Nikogo nie minie.

    1. Tak sobie myślę, że jesteśmy w dużo lepszej sytuacji od św. Antoniego, bo on musiał to wypracować dam jeden a my mamy zasługi wszystkich dotychczasowych świętych na które powołują się egzorcyzmy z Manuale Eynattena. Więc jest większa siła przebicia.

  6. Muszę przyznać, że ten materiał poglądowy pokazywany we wspomnianym serialu dokumentalnym bardzo mnie pocieszył. Głównie dlatego, że praktyka zgadza się z katolicką demonologiczną teorią, że demony słuchają się zaklinane nawet przez niechrześcijan w imię Boga Najwyższego, o czym pisał już Orygenes. A my jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, bo:

    1. Znamy teorią, Poulain/Eynatten
    2. Znamy praktykę z filmów, relacji lub doświadczeń własnych
    3. Wiemy, co robić w razie ataku, bo mamy egzorcyzmy.

    I kto się tutaj kogo bać powinien? Święty Antoni pustelnik pisze, że demony są bardzo bojaźliwe. Ale jak my się ich boimy, to zyskują moc.

    Tylko, że demon atakuje nasze osobiste najsłabsze miejsce. Nie zawsze będą to jakieś infestacje po domach, a co innego. I o tym trzeba pamiętać.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.