Ks. Ripperger lub strategia walki z demonem 1

Pan Mariusz Jerzy, nasz nieoceniony blogowy Prosiaczek Serc, zadał sobie wielki trud przetłumaczenia i spisania konferencji ks. Rippergera dotyczącej walki duchowej. Trud wielki, bo konferencja długa, a czasu mało, bo praca i rodzina, stąd bardzo panu Mariuszowi Jerzemu dziękujemy i zachęcamy do modlitwy w jego intencji.

A o co w tym chodzi?

O to, że demon atakuje nas tą cechą, którą sam posiada, która konstytuuje jego istotę, a którą przypisuje nam samym. Demon nie mógłby nas kusić czymś, czego by sam nie posiadał. I stąd często te myśli i odczucia, których doświadczamy nie są nasze własne, ale są charakterystyką demona. Z drugiej strony im bardziej pod względem naszej natury i charakteru jesteśmy do demona podobni, tym bardziej jesteśmy na jego działania podatni, tak iż nie jesteśmy w stanie odróżnić czy to “swój” czy “wróg”. I tak ktoś leniwy i rozlazły będzie atakowany przez demona lenistwa i obżarstwa, bo demony idą po najmniejszej linii oporu. Natomiast ktoś butny i ambitny atakowany będzie przez demona pychy. Stąd też nasz wysiłek ascetyczny winien zawsze iść w kierunku ćwiczenia cech przeciwnych: lenistwo – pracowitość, tchórzliwość – odwaga, pycha-pokora etc. Musimy dobrowolnie robić to, na co najmniej mamy ochotę i co jest najdalsze od naszej własnej natury, a w ten sposób ta ostatnia będzie coraz mniej podatna na działanie demona. My sami natomiast będziemy w stanie rozróżnić, gdy coś innego przejmuje nad nami kontrolę. Przy obcych myślach lub odczuciach zalecana jest następująca strategia:

  1. Gdy coś odbieramy, mówimy: “Demonie, to Twój problem”.
  2. Następnie zastanawiamy się, dlaczego to jego problem, w czym upadł i jak zgrzeszył i w jaki sposób dana cecha konstytuuje jego byt.
  3. Zastanawiamy się, co chce tą pokusą uzyskać, jakiego przyszłego dobra nas pozbawić.
  4. Zastanawiamy się, które wezwanie Litanii Loretańskiej stanowi remedium na jego cechę.
  5. Odmawiamy to wezwanie. 

Piszący te słowa o powyższych punktach wie, ale ostatnio to wpisu pana Mariusza Jerzego zupełnie zapomniał, bo niestety demony miewają wpływ na naszą pamięć. Z doświadczenia wynika jednak, że już przy wcieleniu w życie punktu pierwszego pokusa znika do tego stopnia, że nie dociera się już do punktów następnych. Rzeczywiście trudno rozważać punkty 1. do 5. w natłoku codzienności, ale warto zachować je na rozważanie, które przeprowadzamy rano. Ponieważ demon atakuje przez pewien czas tak samo, to zapisujemy sobie myśli lub uczucia, które nam towarzyszą i przeprowadzamy rozmyślanie. Z czasem powinno pomóc.

Więcej we wpisie płatnym:

Ks. Ripperger – Disappropriation – Pozbycie się własności (1 z 5)

 

Reklamy