Ks. Ripperger – Disappropriation – Pozbycie się własności (2 z 5)

Piszący te słowa słucha ostatnio sporo wykładów z dziedziny samorozwoju i pracy nad sobą. Niektórzy ludzie są niesamowicie mądrzy, nawet jeśli nie są teologami. We wszystkich tych poradach rozpoznawalna jest ta sama struktura:

  1. Poznać schemat myślenia lub zachowania
  2. Wypracować nawyk zwalczania tego, co negatywne

Jest to zatem woluntaryzm, który należy praktykować 24/7 aż jeden nawyk wybijemy innym nawykiem jak klin klinem. O ile zasada jest prosta, to wprowadzenie jej w życie jest bardzo mozolne, gdyż zwykle funkcjonujemy “na autopilocie” idąc po najmniejszej linii oporu. O ile doradcy świeccy zakładają jedynie istnienie mechanizmów wewnętrznych człowieka, my zakładamy istnienie złych duchów, które te mechanizmy wywołują i fałszują podając nam fałszywe informacje o nas samych. I dlatego nasz wysiłek woli musi być jeszcze większy, bo nie dość, że musimy:

a. dany mechanizm odkryć

b. odnieść go do demona

c. wyprowadzić kontratak.

Działanie demona bardzo oczyszcza, bo przez wykorzenienie naszych grzechów i nawyków nie dajemy mu żadnego miejsca zaczepienia. Niestety bardzo łatwo być ofiarą, gdyż nie wymaga to od nas żadnego wysiłku. Łatwiej użalać się nad sobą, odprawiać długie modły lub czytać objawienia prywatne, zamiast zrobić bilans strat i zysków i najpierw odseparować wizje demona od naszej rzeczywistej osobowości. Trzeba przyjąć, że doznawanie dręczeń i pokus w jakiejś dziedzinie oznacza, że musimy się nią ascetycznie i wytrwale zająć.

Jest cała lista powodów, dla których demony chcą nas prześladować. Stąd ich złośliwość, zjadliwość i napastliwość. Demony nieustannie dążą do tego, aby ludzi dręczyć i prześladować. Czerpią z tego pewien rodzaj przyjemności. W procesie dręczenia i prześladowania demony chcą, abyśmy przejęli na własność to czym nas dręczą niezależnie od tego czy to prawda czy nie. Demony chcą, aby ludzie czuli się z samym sobą źle, żeby sami źle o sobie myśleli. Dlaczego? Bo wtedy ofiara musi toczyć bitwę na dwóch frontach zamiast na jednym (czyli nie tylko musi walczyć z atakującym demonem, ale również walczyć sama ze sobą). Zamiast radzić sobie z prześladowcą (demonem) ofiara musi radzić sobie ze swoimi wewnętrznymi psychologicznymi mechanizmami, musi radzić sobie z bólem, zranieniem, złym samopoczuciem wynikającym z tego co demon podsunął jej, aby oszukać ofiarę, że ma ona z tym problem. Jak demon rozbudzi to wewnętrzne zranienie w swoje ofierze to nieustannie zaczyna pobudzać to zranienie dręcząc ofiarę w ten sposób. Jak ofiara zaakceptuje podsunięte przez demona kłamstwo na swój temat to demon będzie nieustannie wchodził w powstałe zranienie, aż doprowadzi ofiarę do upadku. Celem działania demona jest wprowadzenie swojej ofiary w grzech i jej zniewolenie / opanowanie. A więc demony chcą wejść z nami w taką relację prześladowcy-ofiary. Chcą nas wciągnąć w tą dynamikę. Jakie jest w tym przypadku rozwiązanie? Nie wolno odnosić się do zarzutów jakie podsuwa nam demon! Nie wolno przyjąć tych zarzutów jako uzasadniony temat do dyskusji. Trzeba odnieść się nie do zarzutu, ale do prześladowcy.

A kiedy „zaskoczyło” mi rozumienie tej zależności? Miałem przypadek kobiety, która była opętana. Demon pastwił się nad nią nieustannie przez siedem miesięcy. To była naprawdę heroiczna cnota chrześcijańska widząc tą kobietę walczącą z tym demonem. Jednak działanie demona zaczęło zbierać żniwo patrząc na tą kobietę z punktu widzenia psychologicznego. Ona wiedziała, że demon kłamie, że to nie prawda, ale zaczęło to jej coraz bardziej ciążyć. Demon chciał ją w końcu złamać, żeby przyjęła te zarzuty za prawdę o sobie. Demon nieustannie mówił do tej kobiety sprawiając, że ona czuła się ze sobą źle. Wzbudzał w niej uczucia nienawiści do samej siebie i nieustannie podrażniał jej zranienia. Więc powiedziałem jej, aby przestała grać ofiarę. Jeżeli Pan Bóg na to zezwala to znaczy, że nie jesteś ofiarą, ale Pan Bóg chce, abyś podjęła walkę z tym demonem. To wyjaśnienie w końcu u niej “zaskoczyło” i zrozumiała o co chodzi i poprosiła mnie o pomoc jak sobie z tym poradzić. Ta kobieta zrozumiała, że demon chce, aby ona przyjęła postawę ofiary, a on wtedy będzie się nad nią pastwił. Powiedziałem tej kobiecie, że za każdym razem, kiedy demon powie jej, że ma z czymś problem to ma mu odpowiedzieć, że TO JEGO problem, a nie jej. Efekt był natychmiastowy. Wcześniej przez siedem miesięcy jak tylko ta kobieta się obudziła to demon przystępował do dręczenia jej. Napadał ją również w nocy, aby pozbawić ją snu. Wyglądało to jak męczenie więźniów w miejscach kaźni, aby ich złamać. W momencie, kiedy wytłumaczyłem tej kobiecie o co chodzi i kiedy to zrozumiała dręczenia demona zniknęły jakby je ktoś wyłączył. Zostawił ją w spokoju na pewien czas co nie miało miejsca od miesięcy.

Zacząłem się zastanawiać, dlaczego demon się wyłączył? Co tu się stało? Wiele się modliłem do Najświętszej Maryi Panny, aby mi wyjawiła co się stało. Rozwiązanie przyszło, jak zastanawiałem się nad psychologią i oddziaływaniem demonów. Już dość dużo czasu spędziłem zajmując się interakcjami demonów i ludzi, jak demony działają na ludzi psychologicznie, ale również jak psychologicznie funkcjonują demony bazując na tym co wiemy o demonach. Dotyczy to nie tylko tego co zostało ujawnione w teologii i Piśmie Świętym, ale również to co poznałem w praktyce stykając się z demonami jako egzorcysta. Oświeciło mnie, że demon się wycofał, gdyż był bezbronny w stosunku do tego co się stało. W przypadku demonów jest inaczej niż w przypadku prześladowców będących ludźmi. Jeżeli powiemy prześladowcy-człowiekowi, że to on ma problem, a nie ofiara to człowiek-prześladowca może temu zaprzeczyć. Demon nie może się w ten sposób obronić przez zaprzeczenie tego co się do niego bezpośrednio mówi. Dlaczego? Nauczyłem się tego z jednego przypadku opętania, którym się zajmowałem. Nauczyłem się, że jeżeli dowiem się co Pan Bóg powiedział do demona jako jego potępienie to wspomnienie tego demonowi powala go. Dowiedzenie się tego wymagało wielu zmagań w czasie egzorcyzmu, ale w końcu demon musiał to wyznać. W trakcie tego procesu zrozumiałem, że kiedy demony zostały potępione przez Pana Boga to poznały prawdę o sobie. Ponieważ Pan Bóg jest samą Prawdą to każdy z nas stając przed Panem Bogiem na sądzie pozna całą prawdę o sobie. A ponieważ prawdę o nas samych zobaczymy w świetle samej Prawdy, którą jest Pan Bóg to wtedy zaprzeczenie jest niemożliwe i nie ma możliwości, aby uniknąć tej prawdy. I właśnie przez to przeszły demony. I jeżeli rozpoznasz jaki problem demon próbuje przenieść na ciebie i powiesz mu, że to jego problem, a nie twój to demon nie ma jak się przed tym obronić. Demon wie, że to prawda i nie potrafi temu zaprzeczyć. I co wtedy robi demon? Demon jak każda istota, która czuje wstyd usuwa się z pola widzenia co w efekcie prowadzi do tego, że ucieka. I to właśnie odkryłem.

Przyszła wtedy mi do głowy myśl (pewnie było to działanie łaski Pana Boga), że powiedziałem tej opętanej kobiecie, aby zapisała wszystko to co ona myśli, że jest z nią nie tak. Prześladowcy starają się, aby ofiary przyjęły własność wszystkich tych rzeczy, które próbują wmówić ofierze, że jest z nimi nie tak. Kobieta spisała wszystko co myślała, że jest z nią nie tak i to w trzech zakresach – moralnie, duchowo i psychologicznie. Robiła to przez dwa dnie. Doznała kompletnego odprężenia w swoim życiu wewnętrznym.

Kiedy skończyła to zrozumiała, że nie miała przynajmniej połowy problemów, które myślała, że ma. To demon przekonał ją, że ona ma te problemy, a tak naprawdę to ich nie miała. Ta kobieta odkryła, że ogromna większość jej defektów i problemów były nieprawdziwe. To demon wmówił jej, że są one prawdziwe. Gdy ta kobieta skończyła analizę swoich problemów to okazało się, że coś zostało, jednak było tego dużo mniej i że jej życie wewnętrzne jest zdecydowanie bardziej spokojne. Można było stwierdzić widoczną zmianę w tej kobiecie. Opętanie jeszcze nie było złamane. W dalszych egzorcyzmach demon przyznał się, że w odniesieniu do konkretnych defektów jakie próbował wmówić kobiecie został pokonany.

Powyższe doświadczenia oznaczają kilka rzeczy. Pierwsza rzeczy to zalecam ludziom, aby zastanowili się nad wszystkim co według nich może stanowić ich wadę, nad wszystkim co myślą, że jest w nich złe. Należy zastanowić się nad wszystkim. Nad ponawiającymi się kuszeniem, nad pokusami, nad słabościami, nad wadami, nad niedoskonałościami. Trzeba sobie zrobić całą listę tych rzeczy. Następnie trzeba przejść do mechanizmu zrzeczenia się własności tych rzeczy (disapproptiation). To co pozostanie po tym procesie to są prawdziwe niedoskonałości, które mamy (nie wmówione nam przez demona). Tak było z kobietą, o której mówiłem. Ona odkryła, że większość wmówionych jej niedoskonałości faktycznie nie istniało.

Reklamy