Komunikat kurii warszawskiej dotyczący Ruchu Rodzin Nazaretańskich (3 z 5)

el greco holy familyNastępuje opis założyciela ruchu i jego metod. Tekst mówi sam za siebie i każdy z nas potrafi czytać. Nas dziwi jednak fakt, jak to możliwe, że polscy księża profesorowie wyższych uczelni tak stosunkowo często … no nazwijmy to wpadają w odmienne stany świadomości i ciągną za sobą innych, patrz ostatnio ks. dr. hab Natanek PAT, ks. Blachnicki KUL, ks. Dajczer ATK i inni. W czasach studiów piszącego te słowa jeden z jego wykładowców został skierowany przymusowo na leczenie psychiatryczne przy rozpoznaniu schizofrenii, chociaż była to raczej ostra psychoza. Ksiądz ten zachowywał się i wcześniej dziwnie, a poziom jego wykładów nie był nawet niski, ale negatywny i podprogowy. Skoro jednak jego zachowanie dotyczyło wyłącznie studentów, czyli „świeckiego bydła”, bo tak byli traktowani, to uczelnia nie zwracała na to uwagi. Uwagę zwróciła dopiero po hospitalizacji i udzieliła mu urlopu. To niestety nie żart, ale fakt. Oczywiście „odloty” zdarzają się i w kręgach naukowców na innych wydziałach, ale niestety księża profesorowie dysponują w Polsce masą czasu, którą powinni przeznaczać na pracę naukową po to, by np. nasz blog był mniej potrzebny. 

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w Polsce rekrutuje się duchownych bez zainteresowań intelektualnych w ogóle oraz bez zainteresowania własnym przedmiotem w szczególności, jak i bez koniecznej pracowitości. Profesury lub stopnie naukowe traktowane są jako pańszczyzna konieczna do kwalifikacji na stanowisko biskupie, więc jak się już czegoś dochrapało, to rzadko cokolwiek się wtedy robi. I dlatego ma się mnóstwo czasu na wymyślanie swoich koncepcji mistycznych czy manipulowanie ludźmi. Przy prawdziwej pracy naukowej, czyli przy pisaniu czy opracowywaniu nowych rzeczy byliby zbyt wykończeni, żeby się jeszcze czym innym zajmować, a tak te wszystkie ruchy, sekty i manipulacje biorą się tak naprawdę z nieróbstwa oraz z chęci dowartościowania się w oczach ludzi, którzy nas ani intelektualnie nie są w stanie ocenić, ani nie są w stanie nam zagrozić. Smutne to wszystko.

Kierownictwo Ruchu

a) Założyciel

Kierownictwo Ruchem przez ostatnie kilkanaście lat należało do zespołu: ks. T. Dajczer, p. S. Biela, ks. J. Piłat i ks. B. Szewc. Spotykali się oni każdego tygodnia, parę razy, by omawiać sprawy Ruchu i planować jego funkcjonowanie. Ks. Dajczer przyjął styl życia ukrytego, mało pokazywał się publicznie. Krążyły w Ruchu legendy, że jest to człowiek „święty”, bardzo cierpiący i stojący na granicy śmierci. Mówiono członkom Ruchu, że przyczyną jego cierpień są ich grzechy (jako sprzeciw woli Bożej). Według wypowiedzi świadków, ks. Dajczer sprawiał wrażenie, że wierzy w „charyzmat maryjny” p. Bieli, który sam zdefiniował. Wsłuchiwał się w głos p. Bieli i przyjmował jego słowa jako wypowiedzi Maryi, był też jego spowiednikiem i kierownikiem duchowym.

Ks. Dajczer i in. kapłani w Ruchu pełnili zhierarchizowaną władzę zewnętrzną i wewnętrzną wobec członków Ruchu. Utworzyła się dziwna i niedopuszczalna w Kościele struktura, gdzie władza wewnętrzna i zewnętrzna była sprawowana przez tego samego kapłana – spowiednik i kierownik duchowy był jednocześnie przełożonym penitenta.

b) „charyzmatyk”

Pan S. Biela w początkowym okresie działalności Ruchu występował publicznie. Kiedy pojawiły się głosy o nadużyciach ujawniania tajemnicy spowiedzi (spowiedź w obecności p. S. Bieli), wówczas na interwencję biskupa diecezji ks. T. Dajczer wycofał p. Bielę z działalności publicznej, ale angażował go nadal do ścisłej współpracy ukrytej. Pan Biela, będąc odsunięty od publicznej działalności, przyjeżdżał do ks. Dajczera systematycznie, zaś w swoim domu całymi godzinami, często do późnej nocy przyjmował członków Ruchu, którzy byli kierowani przez ks. Dajczera lub innego kapłana. P. Biela był całkowicie oddany do dyspozycji Ruchu jako „charyzmat maryjny” i utrzymywany był przez Ruch. Ludzie czekali godzinami na spotkanie z p. Bielą, często na kolanach, modląc się przed kimś, kto uobecnia Maryję. Według wypowiedzi niektórych członków Ruchu, fakt charyzmatu ks. Dajczer zgłosił ks. Prymasowi Józefowi Glempowi, który nakazał mu poddać ów „charyzmat” rozeznaniu. Tego nie uczyniono, zaś członkowie Ruchu słyszeli od ks. Dajczera, że z „charyzmatem” jest wszystko w porządku, bo „ks. Prymas o nim wie”.

Epikeia (gr. epi-eikeia łagodność, słuszność)

Według członków Ruchu, zarówno założyciel jak i inni członkowie Ruchu wszelkie zawiłości, a niekiedy nieprawości (np. proces ks. J. Piłata) usprawiedliwiali stosowaniem epikei. „Epikeia” jest sposobem roztropnego stosowania przepisów prawa pozytywnego, polegającym na tym, że w myśl rozsądnie przypuszczalnego zamiaru prawodawcy w wyjątkowej sytuacji odchodzi się od literalnego stosowania danego przepisu, ponieważ takie jego zastosowanie byłoby szkodliwe dla dobra osobistego lub wspólnego, albo też okazałoby się ponad miarę trudne (por. Prümmer, Vademecum Th. Mor., nr 105).

Otóż założyciel i członkowie kierujący Ruchem uważali, że zarówno na gruncie prawnym jak i moralnym mogą tak omijać normy, także prawa naturalnego, by łatwiej osiągać zamierzone cele organizacyjne. Takie postępowanie wyrażało się głównie w stosowaniu kłamstwa, np. co do „charyzmatu maryjnego” (wobec władz Kościoła, że sprawa „charyzmatu” nie istnieje, zaś wobec członków Ruchu, że znany jest Kościołowi). Było także niedozwolone wkraczanie w tajemnicę sakramentu Pojednania, usankcjonowanie ujawniania wiadomości o „charyzmacie” grzechem ciężkim (śmiertelnym), wreszcie zaplanowane posługiwanie się pomówieniami i nawet oszczerstwami w celu skompromitowania niewygodnych przeciwników.

Posługa Ruchu

Ruch formalnie nawiązywał łączność z hierarchią i na zewnątrz zachowywał się poprawnie, zaś w praktyce codziennej tworzył własne struktury wewnętrznej zależności i strzegł swoich tajemnic przed resztą Kościoła i światem. Tajemniczość choćby „charyzmatu”, „planów działania” była skrywana na mocy posłuszeństwa spowiednikowi i zarazem kierownikowi duchowemu oraz obwarowana tajemnicą spowiedzi. Według zeznań świadków, bywało, że tajemniczość była chroniona, tajemnica zaś ujawniana. Odrębnym zjawiskiem Ruchu było szafowanie przez „kierowników duchowych” wolą Bożą w ich wyborach życiowych (w powołaniach), a niekiedy w najdrobniejszych sprawach życia codziennego. Dotyczyło to księży i osób świeckich. Problemem była formacja kleryków w seminarium, którzy, będąc tam fizycznie, poddawani byli całkowitej formacji Ruchu. Zasada związania odgórnie przez wskazanie (porównywane z wolą Bożą) członka Ruchu ze spowiednikiem i kierownikiem duchowym rodziła od strony technicznej i organizacyjnej niecodzienne sytuacje; penitent musiał pokonywać niekiedy setki kilometrów, a następnie czekać w kolejce do spowiednika godzinami. Spowiedzi, często połączone z kierownictwem, były bardzo długie. Wyłączało to księdza, pracującego w parafii, z harmonogramu zajęć parafialnych. Proboszczowie narzekali z tego powodu na wikariuszy z Ruchu. W RRN pojawili się też, w swoim czasie, świeccy kierownicy duchowi, którym kapłani przydzielali konkretne osoby do prowadzenia. Świeccy kierownicy duchowi konsultowali sprawy powierzonych im osób z ich spowiednikiem, co wiązało się, zdaniem niektórych członków Ruchu, z naruszeniem tajemnicy spowiedzi. Ktoś, kto nie spełniał warunków w Ruchu, opuszczał go sam lub z nakazu. Po odejściu z Ruchu przeważnie czuł, że znalazł się w totalnej izolacji, i to, co do tej pory ze strony Ruchu było mu przyjazne i bliskie, stało się obce i nieprzystępne. Poddany presji odchodził ze świadomością i lękiem, że znalazł się poza „strumieniem łaski specjalnej”.

Kwestie finansowe i wydawnicze

Niektórzy członkowie składali dziesięcinę, która miała być przeznaczona na cele Ruchu. Mimo ogromnego zaufania do ks. T. Dajczera, dziś wiele osób ma żal i pretensje do kierownictwa Ruchu o brak jawnego gospodarowania finansami. Podobnie jest z brakiem jasności i ładu w dziedzinie wydawniczej. Nie wiadomo, kto jest autorem, a kto ma prawa wydawnicze. W zeszytach, które wydawane były wiele lat po śmierci ks. A. Buczela, wciąż, wśród autorów, obecne było jego nazwisko.

Ten post ma 6 komentarzy

  1. okiemmatki

    Szokujące są te informacje.
    I też mocny Państwa komentarz odnośnie kondycji kapłanów naukowców. Dzięki Bogu nie skutkuje to chyba aż tak tragicznie na wiarę prostego ludu, bo jednak w Polsce katolicyzm ma się dobrze. Nie można zaprzeczyć, że dajemy odpór temu co się dzieje w Europie i na świecie.

    Kilka lat temu, pewna osoba zachęcała mnie do przyłączenia się do RRN. Nie widziałam u niej żadnych oznak jakiegoś sekciarstwa, ale też nie mówiła o szczegółach. Nie miałam pojęcia co mi proponuje. Jednak nie zdecydowałam się. Zawsze miałam jakiś opór przed takimi nietypowymi ruchami w Kościele. Chociaż ta pani jest naprawdę miłą, skromną osobą i wiele pomaga w parafii. Była jakąś rekomendacją.Zakupiłam jedynie „Rozważania o wierze” ks Dajczera. I nawet nie zdecydowałam się tam zaglądać żeby sobie czasem nie namieszać w głowie. Byłam osobą świeżo nawróconą.
    Dodam, ze opiekunem RRN był i chyba nadal jest opiekun duchowy Seminarium Duchownego. I co ciekawsze, jak sobie teraz właśnie przypomniałam, wcześniej był w parafii, w której prowadził pewną wizjonerkę. Bardzo podobały mi się jego kazania, pomógł mi też rozeznać pewną prywatną sprawę. Nie mam mu nic do zarzucenia.

    Zastanawiam się teraz co o tym wszystkim myśleć. Czy ten ruch został jakoś zreformowany i jest bezpieczny? Czy można czytać „Rozważania o wierze” ks Dajczera, czy raczej patrzeć na całą jego działalność i twórczość przez pryzmat takiej a nie innej jego duchowości?

    1. Traditio et Fides

      @ okiem matki

      Po następnych dwóch odcinkach raczej Pani po tę lekturę patrząc na całokształt poczynań jej autora nie sięgnie, a jeżeli Pani jednak sięgnie, to z dotychczasową wiedzą na temat RNN książka Pani chyba nie zaszkodzi. Nas ks. Dajczer nawet zainteresował, bo ciekawi jesteśmy, jakie poglądy głosi ktoś, kto wymyśla „charyzmat maryjny” na potrzeby ruchu. Od roku 2007 RNN ma inne kierownictwo i całkowicie zakazany nie został. Szczegółów nie znamy, ale zważając co działo się tam przez ponad 20 lat trudno RNN komukolwiek polecić. Jest to fenomen jednak ciekawy od strony psychiatrycznej, psychologicznej, socjotechnicznej i wreszcie demonologicznej, chyba najmniej teologicznej, bo to stare herezje w nowym opakowaniu, za to naszym, polskim, rodzimym. Będzie o tym w kolejnym fragmencie oświadczenia kurii. Proszę przeczytać do końca, bo będą jeszcze „momenty”, jak to się kiedyś mawiało, chociaż pana Bieli w roli Matki Boskiej już nic nie przebije. Niestety.

  2. tmodelsk

    Poproszę o rozwinięcie tematu ‚odmiennych stanów świadomości’ u ks. Blachnickiego z KUL .
    To ważne dla mnie, bo byłem dość mocno zaangażowany w post-oazową wspólnotę ewangelizacyjną (ruch), która czerpie z Blachnickiego całymi garściami.

    1. Traditio et Fides

      No cóż, proszę Pana niektórzy członkowie naszej redakcji znali ks. Blachnickiego osobiście. Rozwiniemy ten temat pisząc nasz tekst o oazach. Poprzez „odmienne stany świadomości” nie rozumiemy w tym przypadku ani upojenia alkoholowego, ani narkotycznego, ani, zdaje się opętania, ale ks. Blachnicki jednoznacznie mylił wolę Bożą z własną wolą i był w tym kontekście naprawdę bezwzględny. Dla innych, ale także dla siebie. Jego ataki wściekłości były straszne i znane, chociaż powodowane także cukrzycą. Krótko mówiąc tytuł Sługi Bożego to aż nadto, a jeżeli chodzi o heroizm cnót, to
      1. wiara była we własne koncepcje i pomysły,
      2. nadzieja była, że się spełnią
      3. miłości niestety nie było wcale.

      Także taki ks. Dajczer, tylko trochę inny. Za Matkę Boską się przynajmiej nie podawał, co to, to nie. Ale prosimy o cierpliwość, bo jeszcze napiszemy, szukamy odpowiedniej formy zapewniającej maksymum obiektywizmu.

      1. tmodelsk

        Dziękuje za odpowiedź i czekam na tekst.
        Z mojego doświadczenia tego post-oazowego ruchu -> widzę że anty-charyzmaty się przenoszą, dziedziczą się.
        Mylenie woli Bożej z własną wolą … i 1,2 – pasuje jak ulał.

      2. Traditio et Fides

        No niestety tak jest, z tym myleniem. Tekst nastąpi.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: