FSSPX ma 600 kapłanów – Ciekawe jak długo?

via crucis

Prawda istnieje

Redakcja stara się o obiektywizm, to znaczy o oddanie w niesfałszowany sposób odwiecznie istniejącej Prawy oraz każdej prawdy, która jako taka w Prawdzie odwiecznej partycypuje. Wychodząc z arystotelesowskiej definicji prawdy, przejętej przez św. Tomasza z Akwinu, która określa prawdę jako „dostosowanie umysłu i rzeczy” (veritas est adaequatio intellectus et rei) wiemy, że:

  1. Prawda istnieje (także prawda w rozumieniu logicznym i teoriopoznawczym) oraz
  2. Prawda jest możliwa do poznania.

Jednakże możliwy jest błąd, który znajduje się nie po stronie Prawdy, ale rozpoznającego ją człowieka, tj. podmiotu. Ponieważ każdy człowiek jest w swoich zdolnościach poznawczych ograniczony i jakiś sposób poprzednimi doświadczeniami uwarunkowany, tak np. matematyk ma inne poznanie rzeczywistości i stąd inne myślenie niż kosmetyczka czy operator filmowy, dlatego też jest rzeczą niemożliwą, by jeden człowiek poznał wszystko. Niemożliwe nie tylko ze względu na ogrom wiedzy, ale także uwarunkowania poznawcze. Im bowiem jesteśmy lepsi w jednym, tym słabsi lub bardziej powierzchowni jesteśmy w czymś innym. Dzieje się tak dlatego, ponieważ mamy ograniczony czas na doskonalenie się w czymś jednym, skoro każdy człowiek dysponuje w sumie tylko 3 godzinami dziennie, w których jest maksymalnie intelektualnie wydajny. I wtedy trzeba się zastanowić, co robić: Czy przejrzeć

(a) ostatnie dowody matematyczne Stevena Hawinga czy raczej

(b) przetłumaczyć poezję św. Grzegorza z Nazjanzu.

Stopień trudności mniej więcej ten sam, ale osób, które by potrafiły i jedno i drugie nie ma (tak się nam wydaje). Nawet jeśli posiadałyby zdolności kwalifikujące je do obydwu tych zajęć, to nie będą zdolne do wykonywania tych czynności na wymaganym stopniu perfekcji. Skoro zarówno umiejętność (a) jak i (b) wymaga lat koncentracji na jednym. Redakcja stara się zatem być obiektywna, niesprawdzonych informacji nie podaje, ani też ich nie fałszuje, chociaż ze względu na conditio humana może niekiedy podać jedynie 91% prawdy, zamiast 100%. Rozumnych czytelników przekonywać nie trzeba, a nierozumnym nic nie pomoże. Zachowanie autora-amatora pewnego bloga, który nas ostatnio komentuje przypomina postępowanie Andrzeja Gołoty, który bojąc się boksu i wiedząc, że przegra odruchowo bił poniżej pasa, za co bywał od razu dyskwalifikowany i niweczył całkowicie swoje szanse. Każdy kto boksował wie, że suspensorium zawodowych bokserów zniesie niejedno i teatralne kulenie się czy padanie z rzekomego bólu jest w sumie przedstawieniem na użytek sędziów i publiczności. My tutaj udawać nie będziemy, bo ludzie sami sobie poczytają i wyrobią sobie opinię. Czytanie ze zrozumieniem jest jednak na naszym blogu konieczne, czego jak wiemy, od każdego oczekiwać nie można. Ten czy ta ma do dyspozycji inne blogi, gdzie mało argumentów a sporo jadu. „Wolność Tomku w swoim domku”.

Potwierdzenie naszych tez odnośnie FSSPX

Dlatego cieszy nas zawsze, kiedy w zupełnie innych, niezależnych źródłach, kierujących się inną metodą a czasem i innymi poglądami teologicznymi znajdujemy potwierdzenie naszych tez, które, jak to mamy z zwyczaju, formułujemy subtelnie, albo przynajmniej staramy się tak czynić. Za nasz cykl Dzieje grzechu[1] oraz ostatni wpis pt. Papież udziela FSSPX jurysdykcji spowiedzi na rok miłosierdzia lub bałaganu ciąg dalszy [2] zbieramy na różnych forach cięgi, co owocuje nowymi czytelnikami. Nie można nawet powiedzieć, że poziom merytoryczny tej krytyki jest niski, bo żadnej krytyki merytorycznej tam nie ma. Dlatego też zbytnio się tym nie przejmujemy, skoro „psy wyją, a karawana idzie dalej”. Mimo to czytanie tylu inwektyw pod naszym adresem, kierowanych tak ewidentnie złą wolą, przyjemne nie jest. Ale nie zawsze może być przyjemnie. Ponieważ w ostatnich dniach zainteresowanych FSSPX na naszym blogu przybyło, dlatego idąc niejako z ciosem kontynuujemy pewien wątek w Dziejach grzechu poruszony.[3] Twierdzimy tam, że niestety formacja seminaryjna w FSSPX aż tak dobra być nie może, skoro księża Bractwa bywają tak dziwni i skoro tam wielu byłych kapłanów FSSPX z Bractwa odchodzi lub też w ogóle kapłaństwo porzuca.[4] Natknęliśmy się gdzieś internecie na informację, że jakoby połowa wyświęconych w FSSPX porzucała kapłaństwo. Ponieważ do dziś nie znaleźliśmy źródła tej informacji, dlatego nie dzieliliśmy się nią z naszymi czytelnikami. Statystyka wygląda trochę inaczej, ale nie aż tak różowo.

Z pewnością zadać można pytanie, skąd ktoś nienależący do FSSPX, jak my, może mieć prawdziwe informacje na temat sytuacji wewnętrznej tego Bractwa. Otóż aktualnych mieć rzeczywiście nie może, gdyż te mają chyba tylko najwyżsi przełożeni, lecz część informacji znaleźć można na blogach byłych księży FSSPX oraz wnioskować przez analogię. Oczywiście pytać dalej można, czy ktoś kto porzucił szeregi swojej organizacji jest rzeczywiście wiarygodny, czy też tylko „plwa” jakby sformułowali to nasi blogowi przeciwnicy. Otóż wydaje się, że w jakimś stopniu wiarygodny być może, gdyż z jego wypowiedzi wywnioskować do pewnego stopnia można stan faktyczny. Na ile ktoś jest wiarygodny zależy od tego jak pisze, jak argumentuje, jakim językiem się posługuje i jaką metodologię stosuje. Im więcej obiektywizmu w jego pozostałych artykułach, tym większe prawdopodobieństwo, że i inne jego wywody są obiektywne i prawdziwe. Oczywiście nie można nikomu lub niczemu wierzyć na 100% nie mogąc tych danych samodzielnie zweryfikować, ale każda wypowiedź ukazuje mniej lub bardziej prawdopodobną tendencję. Krytyką źródeł zajmują się studenci historii na pierwszym roku i dlatego, drodzy czytelnicy, wykształcenie formalne w czymkolwiek jest jednak potrzebne.

Blog zelozelavi jako raczej wiarygodne źródło

Źródłem, które chcemy w kontekście kapłanów FSSPX przytoczyć, jest blog pewnego niemieckojęzycznego kapłana, byłego członka FSSPX, który Bractwo w roku 2013 opuścił i został, zdaje się, „wolno tworzącym” sedewakantystą czyli wyznaje poglądy sedewakantystyczne nie będąc, zdaje się, w żadnej grupie księży-sedewakantystów zorganizowany. Nazwa jego bloga to zelozelavi,[5] co oznacza po polsku „zapłonąłem gorliwością“. Jest to pseudonim będący nawiązaniem do słów Ps. 72,3 według Wulgaty: quia zelavi super iniquis pacem peccatorum videns, co Jakub Wujek SJ tłumaczy jako „bo unosiłem się przeciw przewrotnym, widząc pokój grzeszników”. W przeciwieństwie bowiem do gniewu (ira), który może być grzechem, określenie zelus, pochodzące z języka greckiego, oznacza niejako „dobry gniew, gorliwość, namiętność w dobrym i.t.p”. I dlatego przy wypędzeniu kupców ze świątyni Ewangelista posługuje się terminem greckim zelus, określającym właśnie gorliwość („Gorliwość o twój dom pożera mnie”, J 2,17; por. Ps 68, 10), a nie terminami: thymos, orgē lub menos określającymi po grecku niejako zły gniew czyli agresję. Odpowiadając pokrótce na rodzące się być może w kimś pytanie: „Kiedy to gniew jest dobry (zelos), a kiedy zły (ira)?” Odpowiadamy, że jest dobry wtedy kiedy kieruje się przeciw obiektywnemu złu, służąc obiektywnemu dobru i działa w sposób uporządkowany nie przekraczając pewnej miary. Jest to zresztą podejście św. Tomasza z Akwinu, które znaleźć można w jego Sumie.[6]

Wspomniany blog zelozelavi, który aż tak gniewliwy nie jest, jest blogiem księdza,[7] który, jak wspominaliśmy, przeszedł z Bractwa św. Piusa X na pozycje sedewakantyzmu. Poziom jego bloga jest pod względem wiedzy teologicznej, kultury intelektualnej, osobistej i językowej bardzo wysoki. Bardzo ubolewamy, że żadni polscy sedewakantyści czy zwolennicy FSSPX na takim poziomie nie piszą. Nie zgadzamy się co prawda z jego wnioskami lub niektórymi założeniami, ale czytamy go chętnie, kiedy mamy czas, bo są to niestety wpisy dosyć długie. W sumie jest nam go żal, że ktoś powołany do kapłaństwa i kochający Kościół na skutek pobytu w Bractwie i własnych wyborów znalazł się poza wszelkim kanonicznym nawiasem, z czego on sam zdaje sobie doskonale sprawę. Jak już pisaliśmy w innym miejscu także z tego bloga bije zawiedziona miłość jak i żal, że poświęciło się prawie całe swoje życie czemuś, co okazało się nie aż tak dobre, jak można by było mniemać. Spojrzenie autora zelozelavi na Bractwo jest mocno krytyczne, ale zachowujące umiar i ukazujące dosyć konkretnie wewnętrzną rzeczywistość organizacji ukrytą przed okiem wiernych. Ponieważ autor naszego cyklu Dzieje grzechu niektórych księży Bractwa pewnego europejskiego kraju dosyć dobrze poznał i jak nas zapewnił, nie napisał też wszystkiego, co wiedział, by nie zdradzić ich zaufania, dlatego redakcja jest w stanie w pewnym stopniu zweryfikować dane i informacje w zelozelavi. Są to niestety informacje prawdziwe i wiarygodne.

Pisaliśmy bowiem w naszym cyklu sprzed roku:

„Rozpad FSSPX spowodowany jest nie tylko różnym nastawieniem do pojednania z Rzymem, lecz także wewnętrznymi konfliktami we wspólnocie, która sama stanowi swoje prawo oraz sama poddała się izolacji. Stosunki przełożonych i podwładnych często przypominają totalitaryzm lub pańszczyznę. O ile jednak w regularnym kanonicznie Kościele w skrajnych przypadkach kapłan może zaskarżyć swojego biskupa, a zakonnik przełożonego apelując do odpowiedniej kongregacji rzymskiej, to możliwość apelacji w Bractwie jest mocno ograniczona. Byli księża FSSPX donoszą o inwigilacji poczty, o intrygach oraz o wyrzuceniu przeciwników rekoncyliacji z dnia na dzień na bruk. Zważając na fakt, iż większość tych księży nie ma żadnego formalnego wykształcenia wyższego, gdyż seminaria Bractwa nie są w wielu krajach jako ośrodki edukacji wyższej uznawane, nie posiada żadnych godziwych (licite) święceń uzdalniających ich do pełnienia posługi duszpasterskiej w oficjalnym Kościele, ani też możliwości spełniania tej posługi poza Bractwem, gdyż często nie chcą ich także sedewakantystów (jeden z księży mieszka u jakiejś rodziny i odprawia msze w ich salonie), toteż sytuacja ich jest rzeczywiście trudna. Z blogów kapłanów, którzy albo opuścili Bractwo albo zostali z niego wydaleni bije zawiedziona miłość i rozgoryczenie. Trudno skwitować wszystkie te żale i zarzuty stwierdzeniem: „gdzie rąbią, tam i wióry lecą”, gdyż odpowiedzialność za losy także byłych członków winna cechować każdą wspólnotę kapłańską i zakonną. Niestety niefortunne, chociaż prawdziwe, informacje na temat byłych członków przełożeni FSSPX podają do wiadomości dopiero po odejściu lub usunięciu delikwenta, chociaż problemy z nim związane były znane od wielu lat.36 Ten brak dyskrecji, delikatności i solidarności z byłymi współtowarzyszami broni musi dziwić, gdyż przyjąć trzeba, iż albo przyjęto i tolerowano osoby delikatnie mówiąc „dziwne” czyli takie, które nie powinny były być dopuszczone do święceń, albo też osoby te zdziwaczały pod wpływem Bractwa. Być może było i tak, iż osoby te tolerowane były wraz ze swoimi mankamentami tak długo, jak były one i te ich mankamenty FSSPX potrzebne. Oczywiście kryminalna solidarność w złym cechująca różne grupy, a nawet w ostatnim czasie niektóre zakony, o czym świadczą udokumentowane skandale obyczajowe, nie jest godna naśladowania. Ponieważ jednak kandydat na księdza oddaje się dużo bardziej w ręce Bractwa aniżeli jego kolega w regularnym seminarium w ręce biskupa, toteż troska o swoich współbraci powinna być w FSSPX z wyżej wymienionych względów większa. Zważając na fakt, iż wielu młodych mężczyzn myśląc o prawdziwym katolickim kapłaństwie myśli raczej o Bractwie aniżeli o wspólnotach Ecclesia Dei i to zwłaszcza w Polsce, gdzie pewna anarchia i nielegalność jest zawsze dobrze postrzegana, toteż należy tym kandydatom do kapłaństwa uświadomić, że z kanonicznego deszczu mogą wpaść szybko pod niekanoniczną rynnę, a wszystkie ideały, które kiedykolwiek mieli, mogą lec w gruzach.”[8]

Stan formacji i kapłanów FSSPX według zelozelavi

Wpis na blogu zelozelavi z 29.08.2015 pt. 600 Priester (600 księży) w pełni potwierdza nasze teorie. Artykuł jako taki jest warty lektury, do której jest niestety konieczna dosyć dobra znajomość języka niemieckiego, gdyż autotranslator z tym językiem na poziomie literackim sobie po prostu nie radzi.[9] Ponieważ nie zamierzamy promować tutej sedewakantyzmu, a i Bractwem zajmować się tylko z umiarem, dlatego artykułu w całości nie przetłumaczymy, wybierając wszakże te fragmenty, które potwierdzają nasze tezy. Autor zelozelavi był do roku 2013 księdzem Bractwa. Nie podaje co prawda, kiedy przyjął święcenia kapłańskie, ale z artykułu wynika, że przypuszczalnie w 1987 roku lub pod koniec lat 1980-tych. Wynika z tego, że był przez ponad 20 lat kapłanem Bractwa, więc może cokolwiek na ten temat FSSPX powiedzieć. Co prawda pisze on „Bractwo”, „Kościół” czy „arcybiskup” zawsze w cudzysłowie, co sugeruje spory dystans, ale dystans to jeszcze nie fałsz. Po pierwsze ksiądz ten stwierdza, podobnie jak my to czynimy, że biorąc pod uwagę 45 lat trwania FSSPX ilość powołań jest raczej mała. Mniej więcej rok temu pisaliśmy:

„Zważywszy jednak na ponad 40 lat działalności, rozwój Bractwa nie jest aż tak imponujący. Według swoich własnych danych z lipca 2014 FSSPX liczy ca. 600 000 wiernych (w grudniu 2012 było ich jeszcze 650 000) w 65 krajach oraz posiada 589 księży.28 Jest to rozmiar międzynarodowego zakonu średniej wielkości, ale zważając na miliard dwieście czternaście milionów katolików i 413.418 księży, wedle ostatnich danych z 2011 roku,29 nie jest to liczba aż tak imponująca. Jeśli wierni Bractwa stanowią jedynie 0,05% czyli pół promila wszystkich wiernych Kościoła to albo blask prawdy i katolicyzmu przez Bractwo proponowany nie ma aż takiej siły przyciągania, albo też zrządzeniem Boskiej Opatrzności do większego rozmnożenia nie doszło.”[10]

Autor zelozelavi pisze natomiast:

„1. 600 księży w ciągu 45 lat? To oznacza średni przyrost 13,33 księży rocznie. Dzieląc tę liczbę pomiędzy sześć seminariów »Bractwa św. Piusa«, daje to 2,22 księdza rocznie na seminarium. Uwzględniając wszakże tylko te cztery seminaria, które mają teologiczne roczniki i dokonują święceń, daje to 3,33 księży rocznie na seminarium. Nie jest tego aż tak dużo”.[11]

Następnie, w drugim punkcie swojego artykułu, były członek FSSPX porównuje ilość ponad 50 neoprezbiterów w przeciętnym niemieckim seminarium diecezjalnym w latach 1950-tych z 13 neoprezbiterami Bractwa rocznie w skali światowej. Nawet przyrost święceń dużo młodszego Bractwa św. Piotra (FSSP), założonego w roku 1988 przez byłych księży FSSPX, którzy wrócili na kanoniczne łono Kościoła, wydaje się większa. FSSP posiada, dalej zelozelavi, według własnych danych, obecnie 253 księży, wyświęcając w ciągu ostatnich 12 lat średnio 12 księży rocznie, co zdaniem autora niemieckiego bloga, daje 6 księży rocznie na seminarium, wzgl. 4 księży rocznie na seminarium, uwzględniając nowopowstałe seminarium w Sidney. Reasumując wywody autora FSSPX wyświęca 3,33 księży rocznie na seminarium, a dużo mniejsze i młodsze FSSP 6 lub wedle bardziej rygorystycznej metodologii 4 neoprezbiterów rocznie.

Następnie autor zelozelavi stwierdza, iż „szczyt ilości święceń przypadał w FSSPX w okresie od 1985 do 1995, w połowie lat święcenia 2000 mocno spadły, następnie trochę wzrosły, a w ciągu ostatnich lat uległy stagnacji”. W przeciwieństwie do FSSP, zdaniem autora, FSSPX nie powtórzyło swojego sukcesu czyli dużej ilości święceń z lat 1985-1995. Dane cytowane przez blog zelozelavi pokrywają się ze statystykami zarówno FSSP,[12] jak i FSSPX[13].

W trzecim punkcie swojego artykułu autor rozważa tzw. drop out quote czyli ilość kleryków, którzy odpadają w trakcie formacji seminaryjnej. Piszący te słowa nie ma w chwili obecnej dostępu do aktualnych statystyk z polskich seminariów, ale wie z różnych źródeł, że bywa tak, że na 10 kleryków zaczynających studia na pierwszym roku do święceń dochodzi 1 czyli, że 90% do 80% w trakcie formacji odpada. Być może czyta nas ktoś „z branży”, który jest w stanie te dane zweryfikować. Dlatego dane autora zelozelavi o ubytku 50% jednego rocznika czyli nie 90% do 80% jak w Polsce, nas o dreszcze nie przyprawia. Autor pisze, że z jego rocznika z 11 kandydatów z roku pierwszego do święceń dotrwało 4. Były kapłan Bractwa pisze także o całych rocznikach, które po drodze „wymarły”. Czy tak w normalnych seminariach bywa, tego redakcja nie wie, ale nie jest to w normalnym Kościele aż tak zaskakujące, bo: 1. Świat, 2. Szatan i 3. Ciało robią swoje i nie każdy, komu wydaje się, że ma powołanie takowe rzeczywiście posiada. Autor zelozelavi stwierdza, że ilość kapłanów mogłaby być wyższa, gdyby udało się przełożonym doprowadzić większą ilość seminarzystów do święceń. Ale jest to problem absolutnie każdego seminarium każdej diecezji czy zakonu. Skoro jednak FSSPX uważa się za ostoję katolicyzmu, a swoją formację kapłańską za najlepszą, to powinno to jednak wyglądać nieco lepiej.

Bardzo ciekawe są kolejne wywody autora na temat kapłanów, którzy po święceniach opuścili Bractwo. Autor wpisu 600 księży przejrzał roczniki neoprezbiterów od 1977 do 1987 i stwierdził, że z wyświęconych 180 księży tylko 83 nadal służy w Bractwie. Jest to ubytek o 53%, co oznacza, że więcej księży tych roczników Bractwo porzuciło, niż w nim zostało. I mówimy tu o przypuszczalnie starych, dobrych, złotych czasach samego arcybiskupa Lefebvra. Niestety autor bloga zelozelavi nie dysponuje nowszymi statystykami, my też nie. Jednak tak liczne porzucenie kapłaństwa w ogóle, przejście do Kościoła regularnie kanonicznego, między innymi do wspólnot Ecclesia Dei lub na pozycje sedewakantystyczne o tożsamości kapłańskiej i „korporacyjnej” księży FSSPX dobrze nie świadczy, bo jeżeli komuś gdzieś dobrze, to tam zostaje, a jak mu źle, to ucieka. Autor zelozelavi stwierdza gorzko:

„Gdyby potrafiono zmniejszyć te wszystkie straty liczba księży FSSPX mogłaby być dzisiaj dużo wyższa. A tutaj jeszcze raz świadectwo autora: Z czterech wyświęconych księży jego rocznika, który zaczął się od 11 kandydatów [na pierwszym roku], tylko jeden nadal trwa w »Bractwie«. Oznacza to kwotę drop out 75% wyświęconych kapłanów i ponad 90 % seminarzystów pierwszego roku. […] wydaje się, że tak duża ilość strat spowodowana jest błędem w systemie.”

Auto zelozelavi słusznie ubolewa nad tym, że Pierwszy Asystent ks. Pfluger określa porzucenie szeregów FSSPX przez ich własnych kapłanów jako „dopust Boży i oczyszczenie”, zamiast zastanowić się nad rzeczywistymi przyczynami.

W punkcie czwartym cytowany autor stwierdza, że rzeczywistym dramatem nie są ci księża, którzy Bractwo porzucili, lecz ci, którzy w nim trwają. Cytuje w tym kontekście ks. Donalda J. Sandborna, także eks-FSSPX obecnie sedewakantystycznego biskupa, który zarzuca Bractwu, że księża FSSPX zamiast modernizm Rzymu zwalczać się z nim bratają. My nie uważamy, by Rzym do tego stopnia w modernizm popadł, by się z nim pobratać nie można, więc tego tekstu nie przytoczymy.

Ciekawe są jednak stwierdzenia dotyczące wewnętrznych problemów FSSPX, które przytoczymy w całości wtrącając własne komentarze:

„[Bractwu] udało się niemałą ilość powołań, które dotrwały do święceń zrujnować, rozsadzić, wykluczyć i uczynić bezużytecznymi, owszem zdołało zniszczyć całe kapłańskie egzystencje.”

Tak to prawda, autor Dziejów grzechu takie egzystencje, trzymające się jeszcze krawędzi Bractwa, osobiście poznał, a autor zelozelavi z pewnością pisze w tym kontekście także o samym sobie.

„[FSSPX] […] mocno zamknęło resztę ponad 600 księży w ideologicznym więzieniu lefebryzmu i w ten sposób unieszkodliwiło ich na dobre po to, by ich kolejno całkowicie zintegrować z »Kościołem posoborowym«.”

No to ostatnie nas akurat cieszy, ale czy Kościół posoborowy tak zmarniałych księży rzeczywiście potrzebuje?

„W tym celu stworzono wewnątrz Bractwa coraz bardziej totalitarny system, którego arsenał broni sięga od prania mózgu, poprzez szpiegowanie, nękanie, donosicielstwo, mobbing różne rodzaje groźby kary aż po kontrolę myśli, procesy pokazowe i nadzorowane „osadzenia w twierdzy”. (Przypominamy sobie postępowanie przeciwko księżom Pinaud i Salenave, o którym przeczytać można w książce ks. Piverta Quel droit pour la Tradition catholique?“. Oprócz tego możemy przytoczyć inne przykłady i innych świadków.)”

Sami pisaliśmy rok temu w cytowanym już uprzednio tekście:

„Stosunki przełożonych i podwładnych często przypominają totalitaryzm lub pańszczyznę.”[14]

Autor zelozelavi i były członek Bractwa z ponad 20 letnim stażem pisze jednak konkretniej i więcej:

„Charaktery pozbawione skrupułów potrafią nie tylko dostosować się do tego systemu, lecz robić w nim także karierę. Inni cierpią z jego powodu i wybierają wewnętrzną emigrację, o ile nie uciekają w inny sposób (do ucieczek tych należą nie tylko znane nałogi wszelkiego rodzaju, ale i ekscesywna działalność duszpasterska). [Osoby wrażliwe] płacą za to – szczególnie, gdy są mniej odporne – ubytkami swojego zdrowia duchowego, psychicznego i bardzo często fizycznego. Co ciekawe więzienie lefebrystycznej ideologii jest tak stabilne, że noszą je w sobie względnie ze sobą nawet ci księża, którzy szczęśliwie umknęli zewnętrznym mackom »Bractwa św. Piusa«.”

To naprawdę bardzo smutne stwierdzenie rodem z literatury totalitaryzmu ukazujące wyzwolonego więźnia, którzy uświadamia sobie, że nosi swoje więzienie w sobie. Doświadczenie jednak uczy, że z każdej traumy się człowiek podniesie i zregeneruje, oczywiście, jeżeli trafi w odpowiednie kręgi i nie będzie trwał w swoim więziennym świecie sam. Trzeba się za tego nieregularnego kanonicznie księdza od czasu do czasu pomodlić, o co naszych czytelników prosimy. Może to odczuje i przejrzy. Wnioski są oczywiście bardzo negatywne, że Bractwo rajem nie jest, a ilość 600 kapłanów tak naprawdę nie cieszy. Tłumaczymy i cytujemy ten tekst po to, by ukazać tym, którzy o Bractwie jako o alternatywie myślą, że to na dłuższą metę żadna alternatywa nie jest, a jedynie jedynie kolejna ślepa uliczka. W Kościele bywa źle, w życiu kapłanów i seminarzystów także, Chrystusowi Pan Bóg też cierpień nie oszczędził, ale trwając w normalnym kanonicznym Kościele mamy przynajmniej nadzieję, że czynimy wolę Bożą, że jest ziemski Kościół i że być może się kiedyś Pan Bóg nad nami zlituje. Pod koniec długiego tunelu jawi się światło nadziei. Natomiast pod koniec długiego tunelu FSSPX lub sedewakantyzmu nie jawi się nic, a jedynie czarna rozpacz. Dlatego uczęszczanie do kaplic FSSPX odradzamy, podobnie jak wstępowanie do seminariów Bractwa lub do kaplic lub seminariów sedewakantystów. Jak już często pisaliśmy w kontekście duchowości diabeł daje na początku zachwyty, a pod koniec rozpacz, a Bóg działa odwrotnie. Liczą się długotrwałe skutki jakiegoś dzieła i niestety te w przypadku FSSPX są negatywne. Dlatego prosimy: „Nie chodzić!”

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/category/kosciol-posoborowy/fsspx/fsspx-dzieje-grzechu/

[2] https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/09/01/papiez-udziela-fsspx-jurysdykcji-spowiedzi-na-rok-milosierdzia-lub-balaganu-ciag-dalszy/

[3] https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/01/07/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-14-z-22/ https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/01/19/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-15-z-22/

[4] https://wobronietradycjiiwiary.com/2014/12/19/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-12-z-22/

[5] https://zelozelavi.wordpress.com/

[6] Summ. Theol. IIa– IIae, Q. 158, art. 2.

[7] Autoprezentacji dokonuje ów kapłan tutaj: https://zelozelavi.wordpress.com/2015/05/08/ein-priester-spricht/ Zostawiamy personalia na boku, bo naszym polskim czytelnikom, nawet tym związanym z Bractwem, i tak niczego nie powiedzą.

[8] https://wobronietradycjiiwiary.com/2014/12/19/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-12-z-22/

[9] https://zelozelavi.wordpress.com/2015/08/29/600-priester/

[10] https://wobronietradycjiiwiary.com/2014/12/12/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-11-z-22/

[11] https://zelozelavi.wordpress.com/2015/08/29/600-priester/

[12] http://petrusbruderschaft.de/pages/wer-wir-sind/zahlen.php

[13] http://www.fsspx.org/en/content/2432

[14] https://wobronietradycjiiwiary.com/2014/12/19/dzieje-grzechu-lub-o-tym-ze-bractwo-sw-piusa-x-nie-jest-ratunkiem-kosciola-12-z-22/

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: