„Dzieje grzechu” lub o tym, że Bractwo św. Piusa X nie jest ratunkiem Kościoła (18 z 22).

Msza sw Grzegorza4. Wątpliwe nauki Bractwa

i. Intencjonalność szafarza sakramentu

Część trzecia.

Założenie bardzo ogólnej i minimalnej intencjonalności szafarza, niezwiązanej z jego prawowiernością, jest tradycyjną nauką Kościoła, którą można odnaleźć zarówno (a) w dawnych dogmatykach, (b) u św. Tomasza z Akwinu oraz (c) w orzeczeniach Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.

Cytowana już uprzednio dogmatyka Diekampa-Jüssena z lat 1950-tych cytując dosłownie starszą dogmatykę Franciszka Diekampa z lat 1920-tych, podaje co następuje:

 „Intencja szafarza nie musi być szczegółowa i umyślna (intentio specialis et reflexa), to znaczy nie musi być ona wyraźnie skierowana na udzielenie prawdziwego i właściwego (veri et proprie dicti) sakramentu. Nie musi się też ona odnosić do celu i skutków sakramentu, ani do wszystkich ani do poszczególnych. Co prawda intencja Kościoła skierowana jest na całokształt wewnętrznego znaczenia sakramentu (internum valori sacramenti); jednak Kościół nie wymaga od swojego sługi, aby miał on intencję tego, czego intencję ma Kościół, lecz aby chciał czynić to, co czyni Kościół. Wystarczy zatem ogólna i bezpośrednia intencja (intentio generalis et directa) sprawowania owego rytu, który sprawuje Kościół. Ryt ten nie musi być zamierzony jako ryt Kościoła rzymsko-katolickiego. [49] Wystarczy jedynie mieć zamiar czynić to, co chrześcijanie zwykli tym rytem czynić.” [50]

Oznacza to, że ksiądz wypowiadający słowa konsekracji nie musi zdawać sobie sprawy z całego teologicznego znaczenia Eucharystii i jej wszystkich skutków. Zakłada się bowiem, że głębia teologii Kościoła jest zawsze większa od głębi teologicznej poszczególnego księdza. Ten bowiem nie jest „macherem” lub sztukmistrzem przeistaczającym chleb w Ciało i wino w Krew Chrystusa siłą własnej świętości czy intencji. Przeistacza on mocą pośrednictwa łaski Kościoła, którego jako kapłan działający in persona Christi (utożsamiając we własnej osobie Chrystusa) jest przedstawicielem. Co ciekawe św. Tomasz z Akwinu, jeden z głównych filarów katolicyzmu, ujmuje całą intencjonalność szafarza jeszcze bardziej minimalistycznie:

“Niewierność [t.j. grzeszność i nieprawowierność] szafarza nie stoi na przeszkodzie, by miał on zamiar czynić to, co czyni Kościół, nawet jeśli uważa to za nic. I taka intencja wystarcza do [sprawowania] sakramentu”.[51]

Urząd Nauczycielski Kościoła, w encyklice Leona XIII Apostolicae curae z roku 1896 wypowiedział się na ten temat następująco:

„Intelektualnej postawy (mens) lub intencji (intentio) Kościół nie osądza, gdyż jest ona czymś wewnętrznym; o ile jednak zostanie ona ujawniona, musi ją osądzić. Jeśli jednak ktoś chcący sprawować sakrament i udzielać go z należytą powagą i porządkiem stosuje odpowiednią materią i formą, to zakłada się, iż najwyraźniej zamierza on czynić to, co czyni Kościół”.[52]

Ponadto Instrukcja św. Oficium do biskupa Nesqually z dnia 24. 01. 1877 stwierdza:

„Wynika z tego, iż poszczególne błędy, które szafarze reprezentują prywatnie lub publicznie, żadną miarą nie są w stanie umniejszyć ważności chrztu lub jakiegokolwiek innego sakramentu […]. Poszczególne błędy szafarzay nie wykluczają bowiem […] same z siebie i mocą swojej istoty owej intencji, którą musi mieć szafarz sakramentu, mianowicie czynienia tego, co czyni Kościół”.[53]

Zakłada się zatem, iż szafarz stosujący się do zewnętrznej formy sakramentu posiada minimalną intencję czynienia tego, co czyni Kościół. Ocenę mocno kontrowersyjnej nauki kardynała Billot (†1931) o aktywnym wzbudzaniu kontrintencji przy zewnętrznym zachowywaniu formy rytu polegającej na tym, że ktoś co prawda zewnętrznie konsekruje lub wyświęca, ale wewnętrznie się przed tym wzbrania, pozostawimy tęższym teologom oraz osądowi Bożemu. Reasumując rzec można, iż nauka Bractwa o wadliwości intencji szafarza na skutek jego błędnych poglądów teologicznych jest w świetle przedsoborowego i posoborowego nauczania błędna i prowadzi do narastania skrupułów u kapłanów FSSXP i u jego wiernych. Ponieważ określenie bardzo ogólnej intencjonalności szafarza jest orzeczeniem Magisterium De fide, toteż opinie Bractwa na ten temat niestety heretyckie i rozumieniu sensu stricto.

Jeśli bowiem Kościół twierdzi, że:

  1. ani prawowierność prywatnych lub publicznych poglądów szafarza,
  2. ani jego stan łaski,
  3. ani zamiar sprawowania konkretnego rytu Kościoła Rzymsko-Katolickiego

nie wchodzi w zakres intencji szafarza, toteż według prawowiernych poglądów brak 1. – 3. nie powoduje nieważności sakramentów na skutek braku właściwej intencji kapłana. Intencjonalność jest, jak już stwierdziliśmy, minimalna, gdyż kapłan jest jedynie przekaźnikiem, a nie twórcą sakramentalnej łaski. W przeciwnym razie nie bylibyśmy pewni intencjonalności jakigokolwiek kapłana na przestrzeni wieków.

Jeżeli jednak Bractwo twierdziłoby, czego oficjalnie nie robi, że w przeciwieństwie do starego rytu nowy ryt mszy nie gwarantuje tego, że kapłan będzie miał właściwą ogólną intencję czynienia tego, co czyni Kościół, to twierdzenie to byłoby równoznaczne z odrzuceniem formy nowym sakramentów, a nie wadliwością intencji sprawująych je kapłanów. Działaby się tak wówczas, gdyby Bractwo uważało, że forma nowych sakramentów została tak dalece zmieniona, iż same sakramenty stały się nieważne. Tego jednak Bractwo, przynajmniej oficjalnie czyli w formie pisemnej w swoich publikacjach lub na swoich stronach internetowych nie twierdzi. Pogląd ten głoszą jednak niektórzy wierni Bractwa, którzy nie bywają w tym zakresie przez swoich księży korygowani, głoszą to również całkiem oficjalnie sedewakantyści, z ks. Cekadą na czele, którzy wyrośli przecież z FSSPX. Jednak źródło tego rodzajów poglądów jest w Bractwie. Sam bp. Fellay mówi, że “nowa msza jest zła” (bad, evil, schlecht).[54] Jednakże bp. Fellay wiedzieć powinien i wie to dokładnie, że określenie „zły” nie jest terminem kanonicznym używanym do określenia ważności sakramentów. Nowa Msza może być (a) ważna (valida), (b) nieważna (invalida) lub (c) wątpliwie ważna (dubitative valida), rozumiejąc przez ważność absolutne minimum konieczne do zaistnienia sakramentu, a nie skutki owoców duchowych. Jeżeli zatem FSSPX (i) uznaje ważność posoborowych sakramentów, to w swoim nauczaniu na temat intencjonalności głosi herezje, jeśli (ii) tej ważności nie uznaje, to Bractwo powinno o tym powiedzieć, a wówczas jakiekolwiek szanse na rekoncyliację wydają się wykluczone. W tym drugim przypadku Bractwo określałoby samo siebie jako jedyny, realnie istniejący Kościół sprawujący prawdziwe sakramenty oraz dysponujący własnym, nieomylnym Urzędem Nauczycielskim. Tego rodzaju poglądów jednak FSSPX oficjalnie nie głosi, a ponieważ nadal z Rzymem rozmawia oraz pozwala na wizytację swoich seminariów rzymskim kardynałom,[55] to założyć trzeba, iż tak dobrego mniemania o sobie nie posiada. Niestety tego rodzaju nauka o intencjonalności sakramentów stanowi prostą drogę do sedewakantyzmu, którą kroczy już wielu byłych księży i sympatyków Bractwa.

[49] Te ostatnie zdania odnoszą się do rytu chrztu, który był od zawsze uznawany przez Kościół Katolicki nawet wtedy, gdy był on udzielany poza Kościołem, w innym rycie, bez zamiaru sprawowania sakramentu Kościoła Katolickiego. Chrzest musiał być jedynie udzielony w imię Trójcy Świętej, tj. w imię Ojca i Syna i Ducha Św. by być ważnym.

[50] Diekamp-Jüssen, 848-849; por. Diekamp Franciscus, Theologiae dogmaticae manuale, Vol. IV, Paris 19426, 64.

[51] Thomas Aquinatus, Summ. Theol. III q. 64 a. 9 ad 1; vgl. In Sent. 4 d. 6 q. 1 a. 3 sol. 2 ad 1): “Non obstante infidelitate (minister) potest intendere facere id quod facit Ecclesia, licet aestimat id nihil esse. Et talis intentio sufficit ad sacramentum.”

[52] Denzinger-Hünermann (=DH), Enchiridion symbolorum definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, Lateinisch-Deutsch, Freiburg 201043, Nr. 3318.

[53] DH, Nr. 3126.

[54] http://www.catholicculture.org/news/headlines/index.cfm?storyid=19372 http://pius.info/predigten/7998-inhaltliche-zusammenfassung-der-predigt-von-bischof-fellay

[55] http://rorate-caeli.blogspot.com/2014/12/for-record-cardinal-brandmuller-visits.html

Reklamy

2 thoughts on “„Dzieje grzechu” lub o tym, że Bractwo św. Piusa X nie jest ratunkiem Kościoła (18 z 22).

  1. Dzięki za ten wpis i całą serię.

    Choć na Mszach ‘bractwa’ byłem tylko 2 razy, zetknąłem się z icha nauką ‘intencjonalności sprawowania ofiary’ i przyznam że tak jak piszecie – na wielu Mszach ‘Novus Ordo’ rodziły się we mnie wątpliwości czy ta Msza jest ważna.
    Wątpliwości nierostrzygalne, grożące osądami, ciągłą pokusą osądzania Kapłana i jego wiary i intencji.

    1. No niestety tak z tym wątpliwościami jest. Kto chodzi do FSSPX zaczyna je mieć, bo w głowie mącą i nie mają racji odnośnie tej intencjonalności. Poza tym, jak już napisaliśmy w poprzednim komentarzu, nie różnicują pomiędzy:

      1. Sakramentem a
      2. Rytem

      Novus Ordo nie powoduje sam z siebie nieważności sakramentów. Wymogi odnośnie ważności są w sumie minimalne, odnośnie godziwości od strony szafarza już większe.

      Na naszej niemieckiej stronie był kilkudziesięciostronicowy cykl wpisów na temat słów przeistoczenia Krwi, które w krajach niemieckojęzycznych i prawie wszędzie poza Polską brzmią: “która za was i za wszystkich będzie wylana”

      Jest to oczywiście niepoprawne, sugeruje zbawienie wszystkich, jest nieliturgiczne niezgodne z wersją łacińską etc.

      Mimo to, według św. Tomasza z Akwinu, nie ma to nic to rzeczy, bo zasadniczymi słowami Przeistoczenia są: “To jest ciało moje. To jest krew moja”. Cała reszta do formy sakramentu nie należy. Tak też stanowią przedsoborowe dogmatyki, które samo Bractwo wydaje.

      A FSSPX niestety robi w tych krajach powołując się na to wadliwe tłumaczenie ludziom wodę z mózgu, mówiąc obiegowo, chociaż powinni wiedzieć lepiej, względnie to też wiedzą, bo piszący do Pana z bardzo wpływowym księdzem Bractwa na ten temat właśnie rozmawiał. I do jest właśnie bardzo nieuczciwe działanie w złej woli. Bo ich parafianie mają potem niesamowite skrupuły:
      1. Novus Ordo nieważne
      2. Msze w Bractwie też jakieś nie takie jak trzeba i nie wiadomo, czy spowiedź ważna

      Także pomiędzy młotem a kowadłem, ciągłe wątpliwości. I dlatego przestrzegamy przed chodzeniem tam.

Komentarze są wyłączone.