Tradycja i Wiara

Czyściec istnieje. (4) Objawienie biblijne a czyściec. Nowy Testament.

Posłuchaj
Oceń post

NT a czyściec

W NT dowodem na istnienie czyścca jest cytowany już uprzednio fragment 1 Kor 3, 10-15:

„Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień Pański; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień.” (1 Kor 3, 10-15)

Według niektórych egzegetów tekst ten dotyczy dnia Pańskiego czyli paruzji Chrystusa, a nie czyścca. Nie jest to jednak interpretacja trafna, gdyż nie każdy chrześcijanin tego dnia Pańskiego dożyje, a św. Paweł pisze: „niech każdy baczy na to, jak buduje”. A skoro nie każdy doświadczy, to dlaczego, każdy ma baczyć? Oczywiście tekst ten nie mówi wyraźnie, że chodzi o stan po śmierci fizycznej, a mówi jedynie o oczyszczeniu. Ale z drugiej strony, kiedy ma się „stać jawne dzieło każdego”? Czy tylko w dniu Sądu Ostatecznego? A jeżeli stanie się jawne, to dlaczego potrzebuje ognia próbującego, który je zmienia, bo spala? Dlaczego nie zostawić tego dzieła takim jakim jest? Tekst ten z pewnością nie jest jednoznaczny i dlatego potrzebna nam jest Tradycja Kościoła, która go w myśl czyścca interpretowała.

Kolejnym fragmentem NT dotyczącym modlitwy za zmarłego jest drugi list to Tymoteusza:

„Niechże Pan użyczy miłosierdzia domowi Onezyfora za to, że często mnie krzepił i łańcucha mego się nie zawstydził, lecz skoro się znalazł w Rzymie, gorliwie mnie poszukał i odnalazł. Niechaj mu da Pan w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana! A jak wiele mi wyświadczył w Efezie, ty wiesz lepiej. (2 Tm 1, 16-18)

Werset 18 tego tekstu:

Niechaj mu da Pan w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!

mówi o „owym dniu” oraz o życzeniu, by Onezym „znalazł miłosierdzie u Pana”. Gdyby Onezym, w momencie tych życzeń św. Pawła żył, Paweł by go pozdrowił, a nie wzywał miłosierdzia Pańskiego nad Onezymem, wspominając „ów dzień” czyli dzień Paruzji i powstanie z grobu zmarłych. Zatem św. Paweł wychodzi z założenia, że jego, św. Pawła, modlitwa, się na coś zmarłemu Onezymowi przyda.

Według niektórych także nastepujące słowa Ewangelii odnoszą się do czyścca:

„Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.” (Mt 5, 25-26)

O jakim więzieniu tutaj mowa, jeżeli nie o czyśccu, z którego wyjść można, gdy zwróci się „ostatni grosz” czyli wyzbędzie się konsekwencji swoich złych czynów?

Negacja czyścca i jej konsekwencje

Oczywiście pojawia się w tym kontekście pytanie, że skoro rzeczywistość czyścca jest taka ważna, a większość ludzi (oby!) tam trafi, to dlaczego jest tak mało na ten temat w Piśmie Świętym. Jest tak dlatego, ponieważ:

  1. Katolicyzm to nie tylko Pismo Święte, ale przede wszystkim Tradycja.
  2. Pismo Święte skierowane jest do żywych i radzi im jak żyć, by w czyśccu jak najkrótszy czas spędzić.

Można zapytać także o to, dlaczego prawie wszystkie nowożytne herezje istnieniu czyścca przeczą? Jeżeli przyjąć, że inspiratorem wszelkich herezji jest szatan, to przyjąć też należy, że coś chce przez tę negację zyskać. Chce mianowicie zyskać skierowanie ludzi na drogę potępienia wiecznego. Prawie każdy człowiek powie o sobie, że jest dobry, względnie nie aż taki zły, a skoro, jak chcą protestanci, istnieje tylko niebo i piekło, to w sumie do nieba trafi, więc nie należy przesadzać i za bardzo się starać, bo „przesada gorsza niż faszyzm”, jak nam napisała pewna czytelniczka. Ostatnio po Soborze niektórzy teologowie, jak np. nieszczęsny ks. Hryniewicz z KULu, głoszą „Nadzieję zbawienia dla wszystkich” czyli to, że wszyscy trafią do nieba, bo piekła nie ma. Hulaj dusza! Jest to dalszy krok na drodze negacji rzeczywistości eschatycznej, na którą składają się: 1. Niebo, 2. Czyściec, 3. Piekło. Ale nawet przyjmując, jak część pobożnych protestantów, rzeczywistość piekła i możliwość potępienia wiecznego, to przy negacji czyścca wpadniemy albo w

  1. Rozpacz, bo święci nie jesteśmy, upadki się zdarzają, więc nie trafimy do nieba, albo w
  2. Pychę i duchowe lenistwo, bo tacy źli nie jesteśmy, bo mamy „osobistą więź z Jezusem” i dlatego niebo mamy zapewnione.

Jeżeli natomiast wiem, że absolutnie każdy mój czyn, każda moja myśl i każde moje zaniedbanie mają wieczne skutki, bo mnie przemieniają na dobre lub na złe, że wieczysty ogląd Boga zarezerwowany jest rzeczywiście dla oczyszczonych i świętych, to przed każdym czynem i myślą zastanawiać się będę

„ile mi za to przyjdzie w czyśccu siedzieć”

i będę bardziej na siebie uważać. Poza tym zwycięstwem szatana jest nie tylko potępienie wieczne, ale uniemożliwianie oglądu Boga właśnie przez dłuższy i boleśniejszy czyściec, którego możnaby prowadząc inne życie i korzystanie z odpustów uniknąć. Jeżeli wiedzieć będę, że każdy grzech i każda niedoskonałość także po śmierci odłączą mnie na jakiś czas od Boga i wymagać będą bolesnego oczyszczenia, to w tym życiu, kiedy mam na siebie wpływ, dołożę wszelkich starań by nie tylko grzechów unikać, ale zdobywać przed Bogiem zasługi oraz korzystać w odpustów. Wtedy nie będę myśleć:

„Byle tylko na czyściec zasłużyć. Jakoś tam będzie”.

Bo czyścieć to jednak nie trójka na klasówce czy nieotrzymanie deseru po obiedzie, ale wielogodzinne siedzenie na rozpalonym piecu, mówiąc obrazowo. A tego rozpalonego pieca tutaj za życia możemy uniknąć. Strategia diabła to koncentracja na doczesności i lekceważenie wieczności. To ostatnie dzieje się albo przez sugerowanie, że:

a. po śmierci nic nie ma lub

b. po śmierci wszyscy trafiają do nieba, więc

c. nie ma żadnych konsekwencji czynów w postaci czyścca,

d. nie ma żadnych konsekwencji czynów w postaci piekła.

W sumie konsekwencje  a. do d. są podobne. Najpierw hedonizm, a następnie rozpacz często kończąca się samobójstwem, także w formie eutanazji. Historia protestantyzmu i jego wszystkich odłamów tego dowodzi. A na wspomnianej drodze dusze trafiają albo bezpośrednio do piekła, albo do długiego i bolesnego czyścca, gdzie, według Marii Simmy, niektóre dusze samobójców, które mimo wszystko do czyścca trafią, tak długo siedzą, ile byłoby im przeznaczone jeszcze żyć, uświęcać się i zdobywać zasługi. Pomijając kwestię losu samobójców, który znany jest jedynie Bogu, stwierdzić trzeba, że zależnie od wizji celu mojego życia dokonuję moich wyborów. Jeżeli po śmierci nie ma nic albo jest praktycznie dobrze dla wszystkich, to w życiu ziemskim ani się hamować ani się umartwiać za bardzo nie trzeba, co wmawia nam szatan.

Czyściec a umartwienie

Z istnieniem czyścca i możliwością pozyskiwania odpustów za życia, dla siebie i dla zmarłych, związana jest także prawidłowa wizja chrześcijańskiego umartwienia. Odpust czasowy między innymi zyskać można za

  • dobrowolne umartwienie
  • akty miłosierdzia czyli pomoc potrzebującym

o czym jeszcze kiedyś napiszemy szerzej. Zatem umartwienie to nie „manichejska wrogość do ciała”, jak to chętnie określają postępowi teologowie, ale pewna „waluta” służąca do:

  • odpokutowania czasowych konsekwencji  własnych grzechów,
  • mogąca przyjść za pomocą duszą w czyśccu cierpiących oraz
  • „wpłata” do skarbca Kościoła.

Na pytanie dotyczące życia różnych świętych, np. św. Alfonsa Liguoriego czy św. Karola Boromeusza, którzy objąwszy biskupstwo zaczęli się ostro umartwiać także za swoich wiernych, na pytanie zatem, które mogłoby brzmieć:

„Dlaczego oni się tak męczyli, widocznie mieli coś z głową i nienawidzili własnego ciała”

odpowiedzieć należy:

„Ponieważ chcieli się przed Bogiem jeszcze bardziej oczyścić, by móc Go za innymi skutecznie prosić”.

Zatem było to umartwienie przebłagalne i wstawiennicze, a nie sport wyczynowy próbujący własnych granic. Oczywiście my do takich ostrych umartwień (spanie na podłodze, biczowanie, włosiennica, surowe posty o chlebie i wodzie) nie zachęcamy, bo do tego trzeba być św. Alfonsem, św. Karolem czy św. Katarzyną ze Sieny, a i diabeł może się tutaj łatwo wmieszać. Wychodzimy też z założenia, że już każdemu Pan Bóg podpowie jak powinien się umartwiać. Chcemy jedynie pokazać, że umartwienie w pewnej logice wiary obejmującej czyściec jest także dobrze pojętą korzyścią własną, bo „lepiej cierpieć tutaj niż w czyśccu”. I dlatego 16 kwietystyczne zdanie ks. Molinosa dotyczące odpustów zostało potępione, o czym pisaliśmy już w innym miejscu.[1]  Jednak piszący te słowa nigdy nie zetknął się z jakimś przekonującym wyjaśnieniem kwestii umartwienia cielesnego, bo przedstawiane były wyłącznie w kontekście tego życia jako „formy samodoskonalenia chrześcijańskiego”, oczywiście już nieaktualnego w naszych czasach, gdyż nie licującego z „mentalnością współczesnego człowieka”, który się oczywiście umartwiać nie musi.

Ponieważ kwestie połączenia umartwienia z czyśccem były i są mało komu w ogóle znane, dlatego też po ostatnim Soborze wszystkie zakony zaniechały wspólnych lub w ogóle jakichkolwiek umartwień, co wyjaśnia wygląd od zachowanie różnych zakonników i zakonnic.  W brewiarzu karmelitańskim Piusa X. Divino afflatu, czyli tym obowiązującym od 1911 do 1955, znaleźć można przewidziane psalmy i modlitwy, „które odmówić należy po wspólnej dyscyplinie” (Oratio dicendae post communem disciplinam), to jest po wspólnotowym biczowania się członków zgromadzenia. [2] Piszący te słowa szczegółów przebiegu tego rodzaju praktyk i liturgii nie zna, ale z pewnością odbywało się to tak, by coś odczuć, zachować dyskrecję i krzywdy sobie nie zrobić, o czym świadczą niektóre źróda. Tak na przykład w opisie przypadku Magdaleny z Kordoby (1487-1569), przeczytać można:

„Jeśli chodzi o sposób biczowania (np. bicz, bat),  i ilość uderzeń jaki powinien zostać zastosowany, Przełożona te modernizuje. Wcześniej, w wypadku bardziej ekstremalnych pokut z użyciem dyscypliny (bicz czy bat), zazwyczaj wygaszano świece, tak, aby nikt nie mógł widzieć, co wybrała dana zakonnica, i które z nich wybrały tę surowa formę umartwienia. To był wybór samych zakonnic, a ciemność zapewniała, że nikt nie wiedział, która z zakonnic wybierała karę. Miało to zachować pokorę zakonnic.”[3]

Skoro jednak tego rodzaju liturgie pokutne znaleźć można w oficjalnym brewiarzu karmelitańskim, to musiały one należeć do powszechnej praktyki Kościoła, nie tylko z tym zakonie, o której się teraz względnie od 1962 roku wstydliwie milczy. Oczywiście pokuty cielesne nie mają nic wspólnego z seksualnym flagelantyzmem, masochizmem czy sadyzmem, do którego zachęcają powieści i filmy ostatnio popularne, a te praktyki bywają przez mass media tolerowane, skoro mają związek z perwersją seksualną, a tutaj świat jest bardzo tolerancyjny. Jednakże  różnego rodzaju praktyki pokutne były przed Soborem powszechne, a jedynie teologia Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa oraz wertykalna i wieczna perspektywa czyścca pozwolą je właściwie ocenić i zrozumieć oraz docenić. Przypuszczamy, że wychodziły one na dobre także dyscyplinie wewnątrz zgromadzeń, skoro tak bywały karane przewinienia, to się członkowie strzegli i być może dlatego do takich skandali obyczajowych, jakie miały miejsce po Soborze, przed Soborem nie dochodziło. Chodziaż upadki były i przedtem, to różna jest skala zjawiska. Wspominamy o tym wszystkim w kontekście czyścca, ponieważ:

  • czyściec,
  • odpusty,
  • relikwie,
  • samobiczowanie, włosiennica etc.
  • i Wojny Krzyżowe oraz palenie czarownic

należą do żelaznych punktów zarzutów wobec Kościoła Katolickiego, dlatego chcieliśmy krótko przynajmniej połączenie niektórych punktów tutaj wyjaśnić.

Summa summarum: katolicka nauka o czyśccu ma oparcie o teksty Nowego Testamentu, a prawda o czyśccu pozwala odpowienio ustawić nasze chrześcijańskie życie, także pokutne.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/05/28/potepione-twierdzenia-kwietyzmu-16-18-z-68/

[2] Breviaium Romanum .. Pii Papae X pro fratribus et monialibus discaleceantis Ordinis Beatae Mariae Virginis de Monte Carmelo, Pars Autumnalis, Taurini: Roma 1940, [273].

[3] Por. https://ostrzezenieprzedmbm.wordpress.com/2013/12/11/magdalena-od-krzyza-zakonnica-ktora-zawarla-pakt-z-diablem/

Translate

Reklama

Ostatnie wpisy

Komentarze

Popularne

Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (3 z 3)
Bractwo św. Piusa X: nadużycia seksualne w Afryce, ks. Stehlin doprowadzał chłopców
Ponowne święcenia kapłańskie ks. Jacka Bałemby SDB. Kapłaństwo jako takie (1 z 4)
Bractwo św. Piusa X nie jest wyjściem: Przyczyny moralne (1 z 3)
Niska skuteczność egzorcystów - czy musi tak być?
Historia adwokata diabła (2 z 3)

Archiwa

Hierarchicznie
Chronologicznie

Podziel się

Reklama

Nasze Produkty

Datki

Darowizna przez Paypal

Chcesz pomóc przez Paypal? Wybierz dowolną kwotę. Jeśli możesz, przejmij opłaty Paypal, to więcej do nas dotrze. Dobroczyńców zapewniamy o modlitwie. Bóg zapłać!

20,00 PLN

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

3 dniowy okres próbny gratis
Subskrybuj

Przelewem

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj
Tradycja i Wiara