Czyściec istnieje. (1) Argumenty zdroworozsądkowe i filozoficzne

purghellrubens

1. Argumenty zdroworozsądkowe i filozoficzne

Czy istnieje czyściec? Istnieje. A skąd my o tym wiemy? Z czterech źródeł z:

  1. Objawienia,
  2. Nauki Kościoła,
  3. Objawień prywatnych,
  4. Zdrowego rozsądku.

Ad 4. Zdrowy rozsądek i gradualizm bytów

Zaczynijmy niejako od końca, od argumentów zdroworozsądkowych i filozoficznych. Obserwując naturę, życie, ludzi i nas samych zauważamy „różne stopnie doskonałości” (gradus perfectionis), jakby to ujął św. Tomasz z Akwinu, a mówiąc prościej to, że jedni są wyżsi, inni niżsi, jedni lepsi, inni gorsi, jedni bardziej lub mniej inteligentni, jedni zarabiają więcej, inni mniej. Słowem nie żyjemy w świecie zero-jedynkowym, gdzie liczy się „wszystko” albo „nic”. Przypuszczamy też, że żaden z naszych czytelników nie miał w życiu samych piątek lub samych dwój, że zawsze zdał wszystkie egzaminy celująco. Założyć zatem trzeba, że wszystkim są znane stopnie pośrednie. Właśnie ten gradualizm bytów, od łacińskiego gradus – „stopnień” jest jednym z dowodów na istnienie Boga św. Tomasza, tzw. dowodu ex gradibus perfectionis – „ze stopni doskonałości”, gdyż, jak uczy Akwinata, skoro wszystko jest mniej lub bardziej doskonałe, to gdzieś musi istnieć realnie pełnia tej doskonałości.

Dowodowi temu zarzuca się pogranicze tzw. błędu kategorialnego polegającego na tym, że porównujemy rzeczy należące do dwóch różnych kategorii i zakładamy coś im wspólnego, co nie ma w rzeczywistości miejsca. Przeciwinicy tego dowodu mówią, że nie można przyjąć jednego kryterium doskonałości dla wszystkich bytów, gdyż te byty są różne i kierują się różnych kryterium doskonałości, optymalności lub jakkolwiek to nazwiemy. I tak „doskonałość”, mówiąc świętym Tomaszem, modelki pracującej na wybiegu w Paryżu nie odpowiada „doskonałości” ciała kobiecego zapewniającego płodność, gdyż przy niedowadze i braku tkanki tłuszczowej, co powoduje niedobór estrogenów, zajście w ciążę jest prawie wykluczone. Zatem doskonały wygląd modelek w Paryżu kieruje się innym kryterium lub inną doskonałością aniżeli kryterium ogólnego zdrowia i płodności kobiet. Zatem „doskonalsza” modelka w Paryżu jest chudsza, „doskonalsza” przyszła mama tęższa. Czy to nie sprzeczność? Jedynie pozorna, gdyż zarówno w kategorii: (a) modelka w Paryżu jak i w kategorii (b) BMI gwarantujący płodność istnieje gradacja, niejako pozioma. Wybierając jednak kategorię nadrzędną, w której kategorie (a) i (b) mogą partycypować, którą jest np. (c) BMI gwarantująca długotrwałe zdrowie tworzymy także gradację pionową, w której uczestniczyć mogą elementy kategorii (a) i (b) czyli w sposób mniej lub bardziej doskonały szczupłe modelki oraz mniej lub bardziej tęgie przyszłe mamy. Poza tym bez możliwości gradacji jako takiej żadnej gradacji w czymkolwiek, np. długość dżdżownicy w województwie kieleckim by nie było, bo ta kategoria różnicowania bytów by nie istniała.

Skoro zatem na tej ziemi wszystko jest mniej lub bardziej doskonałe, to tak musi być także w tzw. „zaświatach” czyli w niebie, w piekle i w czyśccu, dokąd przechodzi nasza dusza w momencie śmierci. W tym punkcie po prostu zakładamy zarówno istnienie Boga jak i życie duszy po śmierci, jak i to, że nasz świat widzialny jest niedoskonałym odbiciem świata niewidzialnego. Skoro dusze w momencie śmierci odznaczają się różnym stopniem doskonałości czyli świętości, to logiczne jest, że te różnice, na które składało się całe dotychczasowe życie, w jakiejś formie muszą trwać nadal. W przypadku zrównania wszystkiego w momencie śmierci wszelkie pojęcie sprawiedliwości byłoby zniesione, podobnie jak pojęcie dobra i zła, prawdy i kłamstwa, którymi kierujemy się w życiu. Przecież pojęcia te, przynajmniej pod względem formalnym, bo można je zapełnić różnymi treściami, muszą gdzieś istnieć jako takie, skoro jest wszyscy posiadamy i się nimi kierujemy. Według teologii i filozofii katolickiej istnieją one w umyśle Boga i dlatego nie mamy w nich udziału jedynie za zasadzie konwencji, wedle której jedni mówią, że dobrem jest X, a inni, że Y.

Wynika stąd, że jeżeli posiadamy w tym życiu możliwość poznania Boga albo przynajmniej poznania etycznego czyli poznania dobra i zła i to w życiu, w którym istnieje gradacja bytów, to ta gradacja trwać musi także po fizycznej śmierci, jeżeli nasz świat jest niedoskonałym odbiciem tamtego świata.

Czyściec konsekwencją wyborów życiowych

Zgoda – odpowiedzą niektórzy. „Gradacja jest, ale dlaczego czyściec? Czy nie wystarczy ta w piekle lub w niebie? Albo tylko w niebie?” Jeżeli wykluczymy rzeczywistość piekła, to tym samym wykluczymy, patrząc od strony człowieka, wolność ludzką i jej konsekwencje. Natomiast patrząc obiektywnie od strony Boga wykluczymy istnienie dobra i zła jako takiego. Istnieją niestety ludzie źli, nienawidzący dobra i Boga. I w takim stanie umierają. Zakładając, że dusza za życia, w chwili śmierci i w momencie przejścia do innego świata czyli w chwili tzw. sądu szczegółowego jest ze sobą tożsama czyli jest tą samą duszą, a to potwierdzają wszystkie doświadczenia bliskiej śmierci (NDE – Near Death Experience), jak i teologia, to człowiek, który za życia od Boga stronił, po śmierci Go nie zniesie. Bycie narażonym na kontakt z Bogiem, który po śmierci jako jedyny tak naprawdę istnieje, gdyż w tym życiu nasze poznanie i doświadczenie, przyćmione różnymi przedmiotami i rzeczami jest bardzo niedoskonałe, bycie narażonym na tego Boga będzie dla takiej duszy dosłownie ogniem i piekłem. I tak piekło należy rozumieć, jako negatywne odczucie wszechogarniającej Obecności Boga. To zatem, co dla jednych jest wiekuistym szczęściem i światłem, dla innych jest wiekuistym cierpieniem i ciemnością. Po śmierci już o sobie nie decydujemy, tylko bezwzględnie i dosłownie Boga doświadczamy. Skoro jest gradacja, to trzeba zdroworozsądkowo założyć, że w jej dolnym zakresie absolutne dobro będzie pojmowany i odczuwane jako zło. I to jest odczucie i to wieczne potępionych dusz i demonów. W górnym zakresie dobro będzie doświadczone jako dobro, a w zakresie średnim, tj. w czyśccu, jako jeszcze cierpienie, a częściowo jako już dobro. Skoro sprawdza się maksyma omnis cognoscitur modo cognoscentis – „wszystko jest pojmowane na sposób pojmującego”, to odczucie obiektywnego i absolutnie świetego Boga zależeć będzie od naszej kondycji w momencie śmierci. I dokładnie o tym pisze św. Paweł:

„Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień /Pański/; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień.” (1 Kor 3, 10-15)

I zależnie od tego, jakim w momencie śmierci będziemy budulcem Kościoła, bo każdy z nas jest cegielką, od tego zależec będzie nasz późniejszy los. Metale szlachetne w ogniu pięknieją i szlachetnieją, a słoma płonie.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: