Czy można „modlić się wstecz”? Nie można. (2 z 3)

Św. Tomasz o odmienianiu przeszłości

To, iż Bóg nie może sprawić, by rzeczy dokonane stały się niedokonane twierdzi także św. Tomasz Summ. Theol. I 25,4:

Artykuł 4

CZY BÓG MOŻE SPRAWIĆ, ŻEBY TO, CO MINĘŁO, NIE ISTNIAŁO?

Zdaje się, że Bóg może sprawić, by to, co minęło, nie istniało, bo:

  1. Bardziej jest niemożliwe to, co jest niemożliwe samo w sobie, istotnie, niż to, co jest niemożliwe przez przypadłość. Lecz Bóg może czynić to, co jest niemożliwe samo w sobie; np. przywrócić wzrok ślepemu lub wskrzesić zmarłego. Tym bardziej więc może czynić to, co jest niemożliwe przypadłościowo. Otóż sprawić, by to, co przeszło, nie istniało, jest to niemożliwe li tylko przez przypadłość. Przecież niemożliwość sprawienia, by Sokrates nie biegał, dlatego tylko, że to przeszło, jest to niemożliwość przypadłościowa. A więc Bóg może sprawić, by to, co przeszło, nie istniało.

Komentarz Red.: Św. Tomasz słusznie stosuje tutaj arystotelesowskie rozróżnienie pomiędzy niemożliwością logiczną – określenie św. Tomasza „niemożliwe samo w sobie” – i niemożliwością empiryczną – określenie św. Tomasza „niemożliwe przez przypadłość”. Poprzez tę pierwszą rozumie się coś, co nigdy, nigdzie mieć miejsca nie może, gdyż jest wewnętrznie sprzeczne jak okrągły kwadrat, kwadratowe koło lub 2 + 2 = 5. Natomiast możliwość względnie niemożliwość empiryczna, to coś, to teoretycznie miejsce mieć może, ale miejsca nie ma. Ktoś wybiera gruszkę zamiast jabłka, tańczy z Małgosią zamiast Kasią, jedzie pociągiem zamiast autobusem.

  1. Cokolwiek Bóg mógł czynić, nadal może; przecież Jego potęga nie maleje; lecz Bóg, nim Sokrates zaczął biec, mógł sprawić, żeby nie pobiegł wcale. A więc skoro, już pobiegł może sprawić, że nie biegał w ogóle.

  1. Miłość jest większą cnotą niż dziewictwo. Lecz Bóg może przywrócić utraconą miłość; a więc i dziewictwo. Zatem może sprawić, by po pozbawieniu dziewictwa, kobieta nie była go pozbawiona.

Wbrew temu pisze Hieronim: “Chociaż Bóg wszystko może, to jednak nie może z tej, co utraciła dziewictwo, uczynić dziewicy”[i]. Z tego samego powodu nie może sprawić, by to, co minęło, nie istniało.

Odpowiedź: Jak wyżej powiedzieliśmy[ii], wszechmoc Boga nie rozciąga się na to, co zawiera sprzeczność. To zaś, by rzeczy przeszłe nie istniały, zawiera sprzeczność. Jak bowiem sprzecznością jest mówić: Sokrates siedzi i nie siedzi, tak jest nią również: Sokrates siedział i nie siedział. Mówić zaś: siedział, to mówić, że to przeszło; mówić zaś: nie siedział, to, mówić: to nie istniało. A więc sprawić, by co przeszło, nie istniało, wyłącza się spod potęgi Boga. Augustyn tak o tym pisze: “Ktokolwiek tak mówi: Jeśli Bóg jest wszechmocny niech sprawi, by to, co się stało, nie stało się, nie rozumie, że tak mówi: Jeśli Bóg jest wszechmocny, niech sprawi, by to, co jest prawdziwe, tym samym, że jest prawdziwe, było fałszywym”[iii]. A Filozof [Arystoteles]: “Jednego tylko Bóg jest pozbawiony: wić, by to, co się zdarzyło, zgoła nie istniało”[iv]. /207a/

{Komentarz polskiego tłumacza sumy: Polskie porzekadło: Co się stało, to się już nie odstanie!}

Na 1. Jeśli się bierze pod uwagę rzecz, która minęła, tj. bieg Sokratesa, to owszem, sprawić by co przeszło, nie istniało, jest niemożliwe przypadłościowo. Jeżeli jednak bierze się pod uwagę: co przeszło, z punktu przeszłości, sprawić, by co przeszło, nie istniało, jest niemożliwym nie tylko istotnie, czyli samo w sobie, ale także bezwzględnie, a to dlatego, że kryje w sobie sprzeczność. I tak jest nawet bardziej niemożliwe niż wskrzeszenie zmarłego, które nie kryje w sobie sprzeczności, a jest tylko niemożliwym w odniesieniu do jakiejś mocy, mianowicie do sił natury; a tego typu niemożliwe leży w mocy Boga. /208/

{Należy wyodrębnić: A. Niemożliwe, przez przypadłość, ale możliwe samo w sobie (per se), czyli z istoty swojej. B. “Niemożliwe” samo w sobie dla sił natury, ale możliwe bezwzględne (bo nie zawiera sprzeczności) – dla twórcy natury. C. “Niemożliwe” bezwzględnie, także dla Boga – bo zawiera sprzeczność.}

Na 2. Jak Bóg, mając na uwadze doskonałość potęgi Boga, wszystko może, tylko że niektóre rzeczy wyłączają się spod Jego potęgi, bo tracą charakter możliwego, tak mając na uwadze niezmienność potęgi Boga, cokolwiek Bóg mógł, nadal może, tylko że niektóre rzeczy niegdyś miały charakter możliwego: póki się nie stały, ale już go utraciły, skoro się, już stały. Mówiąc przeto: Bóg ich nie może uczynić, chcemy wyrazić, że to one nie mogą się stać.

/209/ {Należy zachować ostrożność w wyrażaniu się i wprost unikać powiedzenia: Bóg czegoś nie może! Zwłaszcza wobec niewyrobionych teologicznie. – Potęga Boga jest nieograniczona i wszystko może, co tylko może ziścić w sobie charakter bytu. Jeśli powiadamy: “Coś wymyka się samo spod wszechmocy Boga, bo jest sprzeczne samo w sobie, a tym samym Bóg tego nie może”, to trzeba to należycie rozumieć. Chodzi o to, że to, co sprzeczne, to faktycznie: byt – niebyt, a więc coś, co się samo przekreśla i unicestwia, że więc tu nie wchodzi w grę żadna moc; innymi słowy, to, co sprzeczne, nie nawiązuje stosunku z żadną mocą, przyczyną, że o takiej rzeczy nie można ani nie twierdzić, ani przeczyć; dodajmy rzecz zasadniczą: najpierw myśl, potem wola i wykonanie. Wreszcie to tylko nasz sposób mówienia i myślenia o rzeczach w sobie niepojętych i niewysłowialnych.}

Na 3. Wszelką szkodę i stratę, jaką kobieta tracąca dziewictwo poniosła na duszy i ciele, Bóg może naprawić i zatrzeć; nie może jednak tego jej przywrócić, żeby nie była pozbawiona dziewictwa. Podobnie jest z każdym grzesznikiem. Bóg nie może odjąć od niego tego, że grzeszył i że utracił miłość.

W sumie po sumie Akwinaty wiele komentować nie trzeba. Jeśli Bóg mógłby odmieniać przeszłość to zarówno cała teraźniejszość, jak i przyszłość byłyby płynne. Nie byłoby niczego stałego, nie obowiązywałyby prawa logiki, gdyż ciągle byt przechodziłby w niebyt i odwrotnie. Dlaczego? Ponieważ każde wydarzenie z przeszłości ma setki lub tysiące skutków w teraźniejszości, a te z kolei w przyszłości. I tak, jak podaje św. Tomasz, Sokrates mógł sobie, co prawda w przeszłości wybrać, czy biegał, czy stał. Przyjmijmy, że bieganie (p) i stanie mają się tak jak byt do niebytu (nie p) i odwrotnie. Bieganie jest nie-staniem, a stanie – niebieganiem. Albo zatem Sokrates w danej chwili biega (p) albo stoi (nie p). Gdy Sokrates już bieg wybrał, to ingerencja Boga sprawiająca, żeby stał, byłaby zamianą bytu – bieg- p na niebyt -stanie – nie p, nie mówiąc już o tym, że byłaby to ingerencja w wolną wolę Sokratesa. Gdy bowiem coś się już stanie, nie jest ono już w potencji lub nie jest przypadłościowe, a jest konieczne i jako takie samo w sobie.

Skoro Bóg nie może sprawiać, by rzeczy, które miały miejsce miejsca nie miały, to nie uczyni tego także na żadną prośbę modlącego się. Byłoby to także związane z samymi paradoksami. Ja modlę się o to, żeby mój ojciec nawrócił się do tego stopnia, by w młodości został mnichem i nie poznał mojej mamy. Prośba zostaje wysłuchana, mnie nie ma na świecie i nie mogę nie tylko o to się modlić, ale i pisać tych słów. I dlatego nie ma sensu modlić się o nawrócenie kogoś w przeszłości lub o dobrą śmierć kogoś w przeszłości. Przeszłość jest stała i jako taka konieczna. Wszelka przypadłościowość mija. Gdyby taka możliwość istniała, to Kościół by o tym nauczał i byłyby odpowiednie liturgiczne modły o np. nawrócenie Adama i Ewy, by nie zerwali jabłka.

 

 

[i] De Custodia Virginum, ad Eustoch., epist. 22.

[ii] a. poprz. i z. 7, 2 na 1.

[iii] 26 Contra Faustum 5.

[iv] 6 Ethic. 2.

Reklamy