Ten post ma 34 komentarzy

  1. Fides

    Rzeczywiście coś musi na rzeczy, choć masoneria nigdy nie będzie tak jak autor wspomniał idealną organizacją, z uwagi na to, chociażby iż jest zła do szpiku to jednak swoje zmiany w obyczajowości przeprowadziła mniej lub bardziej skutecznie. Słusznie jest twierdzenie, że dzisiaj tak jak i w poprzednich wiekach większości ludzi nie interesują magiczne rytuały a to żeby zarobić pieniądze i jakoś żyć. Stąd wiele osób nieświadomie współpracuje w tym ogólnym planie masonerii zniszczenia Kościoła. Począwszy od szkolnictwa, gdzie nie wychowuje się obywateli na Chrześcijan a bezwiedne istoty, tak po inne dziedziny życia.

    Najprostszym przykładem laicyzacji i zmian jest używanie słowa „weekend”. Dziś nikt nie nie życzy dobrego Dnia świątecznego, dobrego Dnia Pańskiego, tylko dobrego weekendu. Mamy więc oprócz regularnych „końców tygodnia” które są co tydzień, długie weekendy, w Boże Ciało, długi weekend majowy, gdzie 3 maja mamy święto Maryjne i tak dalej. Dobrze że jeszcze Triduum Paschalne nie jest długim weekendem – Panie Boże uchowaj.

    Dodam jeszcze tylko, ze według dr. Krajskiego na 33 stopni wtajemniczenia przechodzi się na islam. Nie wiem co na to inni badacze masonerii, bo informacje o masonerii czerpię tylko z wykładów Pana Krajskiego.

    1. Pawel Michał

      Pan Krajski w jednym z wykładów mówił, że na 32 stopniu wtajemniczenia przechodzi się na islam, a 33 stopień jest jakby stopniem „honorowym” symbolizującym samego szatana.

  2. efati

    Synagoga szatana z jednej strony a z drugiej nierządnica babilońska…
    Świetnie, że Redakcja podjęła ten temat. Bo to dopełnia racjonalizacji zmian, które zaszły w Kościele w wieku XX i zachodzą obecnie. Dla mnie cennym źródłem informacji były wykłady ks. Murzińskiego, które również dotykały tego tematu. Dlatego ciągle czekam na jakieś odniesienie się do treści tam prezentowanych.

    1. Traditio et Fides

      @ efati

      Litości, dwie konferencje ks. Murzińskiego zostały wysłuchane, notatki porobione, ale nadal brak nam cierpliwości, by oddać nasze przemyślenia w formie dotychczasowego dyskursu na tym blogu, a nie napisać, że „to takie bz…., że się mózg lasuje”, aczkolwiek zaspakajające gusta słuchaczy:

      a. bo ksiądz
      b. bo porządny
      c. bo tradycjonalista
      d. bo biblijny
      e. bo anty-żydowski, jeśli nie antysemicki, Synagoga Szatana
      f. bo przeciw hierarchii, Nierządnica Babilon

      Ks. Murziński uprawia dosłowny i dokładny biblicyzm amerykańskich protestantów i kaznodziejów internetowych na zasadzie

      a. ja
      b. Biblia
      c. moje Objawienie prywatne
      d. bo mnie się tak zdaje

      Naprawdę nie wiemy, jak się odnieść do twierdzeń typu:

      „Sybilla widziała XX wiek… Św. Jan pisząc apokalipsę widział nasze czasy i samoloty..”

      Przecież to …….

      ad a. Nie wiadomo, czy Sybilla w ogóle istniała, czy była postacią historyczną, czy to nie jakiś zlepek proroctw pogańskich zebranych pod takim imieniem, a nawet jeśli istniała, to skąd ks. Murziński wie, co ona kiedy widziała?????? Na Boga!!

      ad b. To samo dotyczy św. Jana. To jest apokalityka, gatunek literacki, którego nie można traktować dosłownie, bo kiedy to smok jedną trzecią gwiazd zmiótł ogonem z nieba? Dosłownie czy w przenośni? Duży ogon mieć musi…..

      Ks. Murziński wypowiada się na tematy:
      a. Antychryst
      b. fałszywy prorok
      c. kolejność wydarzeń apokaliptycznych

      które są absolutnie niezdefiniowane przez teologię, to jest co najwyżej opinio probabilis lub opinio pia. Istnieje pewne naukowe opracowanie bardzo obszerne, na temat Antychrysta u Ojców Kościoła czy apokalipsy muszę zdobyć, przeczytać i napisać coś, ale naprawdę nie wiem, czy mam czas swój, którego mam mało, na takie bzdury trwonić, bo przecież całość tych wypowiedzi jest tyle wartych, co ta Sybilla!!!!

      To niestety nie ma nic z katolicyzmem wspólnego, bo ks. M. na podstawie Biblii coś tam sobie roi, coś w internecie wyczytał, a są to dokładnie te same, dokładnie te same apokaliptyczne argumenty, które ja osobiście już w latach 1980-tych słuchałem u protestantów wolnych kościołów protestanckich i zielonoświątkowców na Zachodzie, a które pochodzą z USA. Bo już wtedy żyłem i bywałem.

      Ks. M. uprawia czysto protestanckie kaznodziejstwo i dlatego nie cytuje dla poparcie swoich tez:

      1. ani Pisma Św. w jego rozumieniu katolickiej egzegezy,
      2. ani Soborów
      3. ani Ojców
      4. ani świętych
      5. ani teologów
      6. ani zdrowego rozsądku
      7. ani kogokolwiek poza sobą samym, oprócz kilku protestantów

      To jest niekatolickie! Dowodzenie teologiczne wygląda tak, jak np. w naszym cyklu o aniołach. Cała reszta jest bzdurą, ludzie się boją, końca świata wyglądają i smoka machającego ogonem. A te całe obrachunki z Ks. Daniela i abdykacja Benedykta….??? Oj ludzie, ta cała rachunkowość jest mocno kabalistyczna i protestancka. Trzeba by w ogóle sprawdzić, czy ktokolwiek tego typu wnioski numerologiczne w katolicyzmie wyciągał. Jest co prawda alegoreza liczb, za Orygenesem w całej szkole aleksandryjskiej i później w Średniowieczu, ale za mało jeszcze to znam, by się do tego odnieść w tym konkretnym zakresie: Królestwa w ks. Daniela i późniejsza ich interpretacja.

      Czy nie lepiej pozostawić to Bogu i trwać w stanie łaski? I tak nic nie poradzimy.

      Określenie „Synagoga Szatana” w liście św. Jana odnosie się według większości egzegetów:

      a. do synagogi prześladującej chrześcijan w I/II wieku
      b. do kabały żydowskiej w jej gnostyckim wydaniu
      c. do judaizantes, zatem tych chrześcijan, którzy przyjęli zwyczaje żydowskie (obrzezanie, szabat, przepisy Prawa etc.), niekiedy w połączeniu z b.
      d. być może do kultów misteryjnych obecnych u Żydów

      Ale przecież nie każdy Żyd był lub jest satanistą, na Boga!!! Kazania ks. M. tworzą jakiś obraz przegranej, wszechobecnego zła, eta wsio czerez już wiemy kogo ….

      A czy my nie piszemy tego samego? Miejmy nadzieję, że nie. Bo czym innym jest daleka inspiracja,jak egipskiej kabały, a czym innym jedyna przyczynowość – Żydzi.

      1. Fides

        Na szczęście na youtubie nie widać nowszych wykładów niż 3 miesiące temu. Więc albo ks. Paweł nabiera sił na nowe produkcje, albo ktoś w Kurii zaciągnął hamulec.

      2. Traditio et Fides

        Daj Boże! Może sama Sybilla zainterweniowała ?

      3. efati

        Nie twierdzę, że ks.M. ma rację we wszystkim co mówi. Wiedza teologiczna Redakcji z pewnością pozwala to lepiej weryfikować. Nie słuchałem też tych wykładów sprawdzając wszystko, co zostało powiedziane, bo nie sporządzałem notatek (słuchałem jadąc samochodem). Ogólne wrażenie i ogólne przesłanie, które jednak płynęło z tych wykładów było wydaje mi się spójne z tym, co tu znajduję. Myślę o takich sprawach jak:

        1. koncepcja fałszywego miłosierdzia,
        2. dążenie do utworzenia Nowej Religii Światowej,
        3. spodziewana zdrada Kościoła instytucjonalnego (Nierządnica),
        4. spodziewane prześladowanie prawdziwego Kościoła Chrystusa,
        5. rola Synagogi Szatana (w rozumieniu kabały żydowskiej w jej gnostyckim wydaniu),
        6. i rola Franciszka w tym wszystkim.

        Mniejszą wagę przywiązywałem do tego jak i kiedy (70 tygodni) ma się to wszystko stać, ale bardziej do tego, że znaki czasu podpowiadają nam, że coś się jednak musi stać (jakaś sacco di Roma). I że jest spore prawdopodobieństwo, że dożyjemy tego czegoś. Czytając ostatnie wpisy na blogu nie widzę sprzeczności w tym wszystkim, a na pewno nie tak daleko idącej, jakby to wynikało z komentarza.

        „Czy nie lepiej pozostawić to Bogu i trwać w stanie łaski?”

        Oczywiście, że lepiej i to staram się czynić w pierwszej kolejności.

        „Nie każdy Żyd był lub jest satanistą.”

        Oczywiście, ale też nie pamiętam, żeby ks.M. coś takiego twierdził.

        „Brak odniesień do nauczania Kościoła” – tak, solidny argument za daleko posuniętą ostrożnością.

        Ponieważ jednak szanse na całościową krytykę tych wykładów są niewielkie (argument z czasu całkowicie zrozumiały), chciałbym dopytać o jeden szczegół, który usłyszałem od ks.M. Chodzi o powtórne przyjście Pana Jezusa, o Paruzję. Czy Paruzja oznacza automatycznie koniec świata? Ks.M. twierdzi, że nie: „nie znacie dnia i godziny” odnosi się do końca świata, ale ponowne przyjście Pana mamy rozpoznać w znakach czasu („nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”). I będzie to przyjście, które odmieni ziemię, ale które nie będzie końcem świata. Czy to prawdziwa nauka?

      4. Traditio et Fides

        Musimy sprawdzić, ale teologia wypowiada się dużo ostrożniej na temat następstw niż ks. M.
        I tak na temat naprawdę mało powszechnej angelologii na Pan np. w Diekampie stron kilkanaście, a na temat paruzji pół.

        Ks. M. mówi także prawdziwe rzeczy, bo trudno przez 70 minut mówić same bzdury i kwestia fałszywego miłosierdzia jest tak oczywista, że ks. M. do tego nie potrzeba. Ale sądząc po ilości kliknięć w internecie i jednak pewnej sławy ludzie uważają go za jakiegoś natchnionego proroka, męża opatrznościowego, a ku temu naprawdę nie ma podstaw. Bo składniki tych występów to:

        80% protestancka apokalityka
        10% antysemityzmu
        10% polskiego mesjanizmu i nieco katolicyzmu

        W tradycji protestanckiej chyba już od Lutra, a może trochę później Wielką Nierządnicą jest i był zawsze Kościół Katolicki. W apokalipsie jest to mocarstwo przeciwne Kościołowi.

        Sacco di Roma z pewnością będzie, ale końca świata nie. A dlaczego? Bo Żydzi się nie nawracają, bo przewidział św. Paweł na koniec świata. Więc paradoksalnie w Żydach nadzieja. Jeżeli wierzyć Fatimie, to po okresie degeneracji nastąpi odrodzenie Kościoła, ale nie koniec świata.

  3. Viridis

    Dobrze znam tą postawę, że istnienie masonerii jest teorią spiskową dla oszołomów i sama nie wiem jak się we mnie aż tak ugruntowała, że byłam pewna, że tak jest. Reagowałam z wyższością na jakiekolwiek twierdzenia o żydomasonerii itp oraz unikałam jakichkolwiek informacji na ten temat uznając je z góry za wynik czyichś obsesji. Pewnego dnia jednak zobaczyłam plakat reklamujący wystawę w Muz. Narodowym w Warszawie pt Masoneria i aż mówiąc kolokwialnie „wryło mnie w chodnik”. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że jak to, to jednak to istnieje? Od tamtej starałam się zgłębić temat i powyższe podsumowanie Redakcji pasuje jak ulał do tego, co odkryłam.

    A propos Narodu Wybranego, jest taka książka E.Michaela Jonesa „Gwiazda i Krzyż”, o stosunkach chrześcijańsko-żydowskich na przestrzeni wieków, w której autor stawia ciekawą tezę, że Żydzi jako członkowie narodu, który odrzucił Chrystusa, czyli Logos, stali się rozsadnikiem idei rewolucyjnych, buntowniczych i wywrotowych uderzających w istniejący porządek społeczny, religijny, ekonomiczny.

    1. Traditio et Fides

      @ viridis

      My nigdy nie mieliśmy wątpliwości co do istnienia masonerii, bo jest to organizacja w wielu krajach całkowicie jawna, za komuny w Polsce tak nie było, ale odnośnie jej wpływu i wszechmocy. Może w tekście nie jest to wystarczająco mocno rozróżnione.

  4. Fidelia

    I tak właśnie jest. Każdy, kto kiedykolwiek przeczytał jakąś szpiegowską książkę doskonale wie, że zadaniem służb wywiadowczych jest sianie dezinformacji. Polega to na podawaniu prawdy z większą lub mniejszą domieszką. Najlepiej w wielu wersjach. Myśmy przeszli wielokrotne pranie mózgu. Bardzo się cieszę, że moi rodzice nauczyli mnie podchodzić z dystansem do informacji podawanych w prasie i telewizji. A Redakcji bardzo dziękuję, bo to tylko potwierdza moje przeczucia. Na przykład, jak ja dopiero parę tygodni temu przeczytałam skrót do „Teologii ciała” , to pierwsze co sobie pomyślałam jako świerzo nawrócona,że tak podarować można się tylko Bogu, a jako mężatka, że to kompletna bzdura. Bardzo się tej myśli przestraszyłam.
    Całą prawdę zna tylko Bóg, dlatego posłuszeństwo jest takie ważne, bo on może wtedy przez nas działać.
    Osobiście najpóźniej jak zostałam matką stało się jasne, że to masowe ogłupianie i program nauczania, to nie konsekwencja jakiejś konsumpcyjnej samodynamiki, ale zaplanowana akcja.
    Z Bogiem

  5. Hanna

    Tak, chyba mało kto zrozumiał doniosłość tekstu Don Leone. Do tego trzeba by wiedzieć czym jest kabała, magia itd. W czasach, gdy w każdej gazecie są horoskopy, w telewizji króluje wróż Maciej (z wielkim krzyżem na piersiach, a jakże!), policja korzysta z usług jasnowidzów – Kościół nabrał wody w usta. Czy słyszy się dzisiaj na kazaniach, podczas rekolekcji, jak niebezpieczne są to praktyki? Tylko jeśli wygłasza je egzorcysta, co nie często się zdarza. W rezultacie Katolicy traktują te sprawy jak bajki dla dzieci. Magia? To przecież tylko czarownice, a najlepiej dobre wróżki w bajkach właśnie. Tego nie ma na prawdę. A Sataniści? To tylko dzieciaki, które co najwyżej jakiś cmentarz zdemolują, może zwierzę jakieś zarżną i tyle.

    A dlaczego Kościół o tym nie mówi? – bo jak widać sam w tym siedzi po uszy. Dzisiaj samemu trzeba się o okultyzm otrzeć aby zrozumieć czym on jest, że upadłe anioły na prawdę istnieją i krążą po ziemi w poszukiwaniu dusz. Wielu Katolików nie do końca wierzy w istnienie tej rzeczywistości, a jeśli widzą pewne rzeczy, z ochotą przyjmują wytłumaczenie, że to od Boga pochodzi. Bo skoro mogę pójść na mszę o uzdrowienie i być wyleczonym z ciężkiej choroby, ktoś bliski może się nawrócić? Kto by nie skorzystał? Byłam rok temu na mszy celebrowanej przez jednego z naczelnych polskich „ewangelizatorów”, franciszkanina o.Witko. Jego repertuar obejmuje nie tylko „uzdrawianie”, przed mszą wie on także, kto i z czego zostanie „uzdrowiony” (bez nazwisk oczywiście), co później z kartki odczytuje. Najciekawsza jest chyba sztuczka z „tchnieniem Ducha Świętego”. O.Witko dmucha lekko w mikrofon i niektórzy ludzie od tego gwałtownie się przewracają. Bardzo spektakularne. Na jego msze ludzie przychodzą z krzesełkami turystycznymi albo 2-3 godziny wcześniej, żeby mieć miejsce siedzące.

    Takie rzeczy dzieją się dzisiaj w Kościele. Okultyzm i sztuczki magiczne są na porządku dziennym. Jak ma więc wierny rozpoznać niebezpieczeństwo? Skąd ma wiedzieć, że to takie praktyki właśnie?

    Ten zaś, kto wie, boi się ośmieszenia, albo wie, że i tak mu nikt nie uwierzy, więc machnął już na to ręką. Tak właśnie jest z wiedzą dotyczącą masonów. A może wiele osób też po prostu zwyczajnie „zatkało” z wrażenia?

    Zgadzam się ze spostrzeżeniami Don Leone, ale zbyt małą mam wiedzę, żeby się szerzej do tego odnieść. Do podsumowania Redakcji mogę napisać tyle, że zdecydowanie nie cieszę się z wyboru Trumpa na prezydenta USA. Skoro premier Izraela nazywa go największym przyjacielem Żydów, można sobie resztę dopowiedzieć (w kontekście ustalania stref wpływów). W Polsce także dobrze się nie dzieje. Moim zdaniem wpadliśmy spod wpływów loży niemieckiej wprost w ręce loży żydowskiej właśnie (o ile możne to tak nazwać). Dlatego nasze katolickie farbowane lisy w nosie mają obronę życia i wiele innych podobnych spraw. Izrael ma chyba najbardziej liberalną politykę aborcyjną i jest rajem dla homoseksualistów, którzy bez skrępowania mogą tam obnosić się ze swoimi upodobaniami.

    1. Traditio et Fides

      @ Hanna

      Amerykanie mieli wybór pomiędzy dżumą i cholerą. Proszę spojrzeć na youtube pod hasła: John Podesta, spiritual cooking, Pizza-Gate, a zobaczyć można, kto stał za Hilary Clinton i Obamą. Może za Trumpa będzie lepiej.

      1. Hanna

        To się jak najbardziej zgadza. Z wyboru Hilary też bym się nie cieszyła. Tyle, że u niej zło jest oczywiste, w drugim przypadku obawiam się wbicia noża w plecy.

  6. Traditio et Fides

    @ rafał

    Komentarza nie zamieścimy. Naprawdę Pan przesadza. Wiosna idzie. Trzeba się przejść po polach, skowronka posłuchać, na krokusy poczekać, albo bardzo intensywnie zająć się czymś innym, to myśli będą bardziej pozytywane.

    Pozdrowienia i z Bogiem

  7. Petrus Vratislaviensis

    Atmosfera zgęstniała to może dla rozładowania naprężeń troszkę satyry. Może nie jest ona górnolotna, ale z pozycji w jakiej się znajdujemy w kościele jakoś dziwnie trafia w nuty śmieszne i …

  8. Alexander

    Ciekawy artykuł. Nie będę zadawać pytan. Kwestia żydowska i szkół mistycznych jest dluga. A sama Kabała to system chaldejski czyli z Babilionu. Oczywiście ze w świecie okutyzmu jest podstawą wielu organizacji jak Order Golden Dawn.
    1. Najważniejsze to kwestia kabalistow których nazywają kryptozydami.
    a) Oni maja dwie religie oficjalna np. Judaizm Katolicyzm Islam. I druga Kabała
    Kwestie Marronos w Hiszpanii i św Inkwizycja
    b) Kwestie Jakuba Franka i jego mentora nie pamiętam jego Nazwiska zalozyciela Sabatystow choć dotyczy to konwertytow na Islam. To Frank skopiowal ten system w świecie chrześcijanskim. To palace kwestię.
    Kwestia czy jak sugeruje protestancka Loza.bez.tajemnic. Artykule Wielki Babilion czy tajna tradycja faryzeuszy była Kabała. I Nasz Pan Jezus Chrystus dlaczego ich nazwał plemieniem zmijowym. Nie tylko za korupcję i oficjalna tradycje która obecnie zwana jest Talmudem. (Oczywiscie wiem ze Talmud rozwijał się przez wieki niż spisano).
    Czy po powstaniu żydowskim Essenczycy. Zinfitowali chrześcijaństwo i to oni stworzyli grozę. Essenczycy byli kabalistami.

    1. Traditio et Fides

      @ Aleksander

      Tak, to wszystko prawda. Kwestię frankistów i ich wpływu na niejako genetyczny antysemityzm obecny niestety w Polsce może kiedyś podejmiemy. Ale chcielibyśmy to zrobić naprawdę o oparcia o źródła a nie „czarną sotnię” czy Henryka Pająka. Może na to samo wyjdzie, albo i nie. Wbrew pozorom Żydzi mają do siebie niekiedy bardzo zdrowy dystans i bardzo rzetelne opracowania naukowe. Najlepsze rozróżnienie pomiędzy antysemityzmem a antyjudaizmem znalazłem najpierw w Encyclopedia Judaica wydanej w latach 1920-tych w Berlinie, a następnie w jej kontynuacji wydanej w latach 1970-tych w Izraelu. Większość nie-Żydów pewnych tematów nie podejmuje bojąc się oskarżenia o antysemityzm, a samym Żydom to jakoś wolno. Ale aby ruszyć w głąb należałoby bardzo dobrze znać starohebrajski, a ja znam bardzo słabo. Jest to takie morze wiedzy, w której łatwo utonąć, więc by bloga tego nie było, bo by trzeba było studiować, co jeden rabin napisał na komentarz innego rabina. Skoro rabinom to już zajomowało całe życie, to co dopiero katolikom? Z pewnością już ktoś temu życie poświęcił, ale przed Soborem naprawdę nie było ani gnozy ani kabały w oficjalnym nauczaniu Kościoła. Więc novum jest ….

      1. Polon

        Najpierw żydzi musieliby być Semitami aby Polacy mogli zostać tymi antysemitami.
        Może Pan podać przykłady antysemityzmu Polaków?
        Jeszcze po rodzinie Ulmów Panu mało? Które przykazanie mówi zeby oddać życie swojej żony i nienarodzonego dziecka za żyda-judaistę? (chyba że Ulmowie zostali zaszantażowani)

        Już sam fakt, że Talmud a nie Stary Testament (czy kilka ksiąg ST) jest świętą księgą Judaizmu wiele mówi.
        „Nowotestamentowym” Judaizmem i starotestamentowym Mozaizmem zajmował się ks. prof. Michał Poradowski czy ks. prof. Józef Kruszyński
        KS. JUSTYN B. PRANAJTIS – CHRZEŚCIJANIN W TALMUDZIE (WYDANIE II Z 1937 ROKU – FOTOKOPIA – PDF.zip)

        http://holywar.org/Pranajtis_PL.htm

      2. Traditio et Fides

        @ Polon

        Szanowny Panie,

        wątków żydowskich czy judaistycznych nie będziemy tutaj podejmować ani drążyć, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

        1. Kabała była źródłem gnozy, ezoteryki, okultyzmu i magii na przestrzeni wieków. Taka jest nasza teza której spróbujemy dowieść.

        2. Żydzi mają się nawrócić na wiarę prawdziwą.

        3. Jak się wszyscy nawrócą będzie koniec świata, stety lub niestety. Więc może to jeszcze trochę potrwać, bo do posoborowego Kościołą zdecydowanie się nie garną.

  9. Augustinus

    Niech redakcja nie przejmuje się brakiem kontrowersji pod postami Don Pietro Leone, bo są one tak dobrze napisane, że komentarze są odtwórcze i prawie niczego nie wnoszą, dlatego też zapewne wielu czytelników nie odczuwa potrzeby pisania. Chociaż jeden mit Don Pietro Leone cudownie zdemaskował mit radości. Dzisiaj wszystko odnosi się do radości, chrześcijaństwo zostało zredukowane do poczucia spełnienia i dobrego samopoczucia. Jednak zdrowy człowiek nie może być ciągle szczęśliwy, dlatego musi sztucznie wzbudzić w sobie ten stan. A jak najlepiej to uczynić? Rozemocjonować się i wmieszać się w tłum. Gdyż obie te czynności pozwalają odrzucić człowiekowi własny racjonalny osąd wypadków i sytuacji. Dlatego msze charyzmatyczne są tak popularne i człowiek jak w nie wejdzie to, albo się od nich uzależni, albo straci wiarę. Wydaje się wręcz, że ta radość stała się pewnym środkiem kościelnej manipulacji, której zadaniem jest wmówić wiernym, że fiducia to to samo co fides. Pozwala to na całkowity subiektywizm w kwestiach duchowych a w końcowej swojej wersji w monizm grzechu i cnoty, gdyż źle uformowane sumienie, nie oświecone łaską, nie będzie sprzeciwiało się grzechowi. Jednak prawdziwa katolicka Radość, to coś więcej niż uczucie. To szczęście wynikające z wiary w Boga, który dla nas stał się człowiekiem i który nas zbawił. To świadomość, że Bóg w niczym nas nie okłamuje i pragnie dla nas jak najlepiej. Zaś dzięki Jego wszechmoc pozwala mu z każdej sytuacji wynieść dobro. I tak upokorzenie staje się powodem do chwały, jak pięknie wskazała dzisiejsza liturgia Kościoła.

    1. Traditio et Fides

      Bardzo trafna uwaga. Pisze nawet o tym św. Bernard z Clairvaeux, że wesołkowatość nie świadczy dobrze o mnichu, podobnie św. Benedykt zdaje się w swojej nauce o stopniach pokory i pychy. Jocositas- czyli żartownictwo czy kawalarstwo ujęte jest jako grzech w hamartologii – nauce o grzechu – św. Tomasza. Coś trzeba by na ten temat napisać.

      A dzisiejsze duchowieństwo zadowolone z siebie, uśmiechnięte od ucha do ucha, każdy ksiądz się uśmiecha, szczególnie na Zachodzie. A z czego się tak cieszyć? Z apostazji, z tego, że tyle dusz idzie codziennie do piekła, że tyle dzieci jest mordowanych? A Franciszek, cały czas rechocze prawie…

      A co nam mówią księża. Katolicy to żadni sm…..asy, być może nie wiedzę od jakich wyrazów to jest skrót. Straszne to wszystko.

  10. Oksana

    https://youtu.be/0qi4YCDmBzM

    Na filmie cyrkowcy w skąpych strojach na placu sw. Piotra. Pamiętam niedawne przecież czasy gdy wchodziło się do kościoła w godnym stroju. Nikt się dziś tym juz nie przejmuje co widać też w niedziele na Mszach Św z wyjątkiem Vetus Ordo. Bardzo mnie to wszystko przygnębia. Rownież to, że dosłownie nielicznym osobom to przeszkadza. czasem czuję się jak ostatni mohikanin. Pani Bogu niech będą dzięki za ten blog ☺ Prawda wyzwala choć jest czasem straszna.

    1. Oksana

      Panu Bogu oczywiście. Smartfon zmienił słowo.

  11. Hanna

    Oj, dawne to chyba czasy. Chodzę do kościoła zwykle na mszę, podczas której są chrzty. Stroje matek chrzestnych wprawiają mnie nieustannie w osłupienie. Mini ledwo pupę zakrywające i gołe ramiona to już norma. Widywałam nawet całkowicie gołe plecy. A księża nic. W przypadku chrztów mogą przecież pouczyć rodziców i chrzestnych przed chrztem o godnym stroju, nie przychodzą oni przecież wprost z ulicy. Jedynie latem u Franciszkanów widziałam właściwą reakcję, kiedy matka weszła do kościoła na adorację Najświętszego Sakramentu z nastoletnią córką ubraną w krótkie spodenki i podkoszulek. Zakonnik (mocno leciwy) objechał dziewczynę i matkę równo i wyprosił je z kościoła. Kilka dni później byłam tam na mszy św. i kazanie poświęcone było w dużym stopniu godnemu ubiorowi w kościele.

  12. Tomasz M.

    Dla mnie ten cykl o gnozie (1-4) jest bardzo ważny i owocny, wywołał we mnie lawinę przemyśleń.

    Krótkie uzasadnienie :
    Od paru lat wychodzę z ‚cięzkiego charyzmatyzmu’,
    przerabiałem-przerabiam ten proces ‚wychodzenia z króliczej nory’ mówiąc językiem Hillary White.

    Dużo czytania, dużo poszukiwań, dużo wątpliwości,
    dużo nerwów o to jaka jest prawda i że może być aż tak źle,
    parę fałszywych uliczek które zaliczyłem (sede, Bractwo X, … ) – na szczęście to był krótkie epizody.

    W całym tym ww. procesie mój mózg ma wielką potrzebę porządkowania całej tej poznawanej wiedzy,
    ustawiania na miejsca różnych zagadnień, co wynika z czego, co jest konsekwencją czego,
    też potrzebę osadzenia ww. całości o dokonującym się zniszczeniu Kościoła w kontekście i historycznym i jakimś takim ‚duchowym’.

    Ja zawsze mam w pamięci taki wiersz z Koheleta (1,10) :
    Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: „Patrz, to coś nowego” –
    to już to było w czasach, które były przed nami.
    To właśnie moja inspiracja by uchwycić ostatnie 50-lecie w kontekście całości ‚dziejów świata’.

    I dopiero ten cykl Don Pietro Leone o Gnozie przyniósł mi odpowiedzi na ww. rozkminki,
    wniósł globalny porządek.
    Wiele rzeczy się uporządkowało i po prostu wskoczyło na swoje miejsca.
    Cała moja ww. poznana wiedza zyskała kontekst historyczny i właśnie jakiś taki ‚duchowy’.

    Wiele rzeczy jest dla mnie ważnych w tym cyklu ale chyba kluczowe jest to rozróżnienie w części pierwszej :
    * Bóg daje swoją ‚wiedzę’ o Nim samym:
    w doczesności Wiarę,
    a potem wiedzę najwyższą – Wizję Uszczęśliwiającą,
    * Szatan – pseudo wiedza jak dojść do samoubóstwienia i poznanie dobra i zła.

    Prostota i jednocześnie głębia tego rozróżnienia dosłownie powaliła mnie na kolana.

    Cały ten cykl widzę też jako uporządkowany zestaw ‚kluczy’ których teraz można używać, pogłębiać, badać dalej.

    Myślę że to Opatrzność Boża zadziałała że dostałem od Redakcji ten tekst do ‚adjustacji’ językowej, mimo że słabo się do tego nadaję. Mój słaby angielski (i polski) zmusił mnie do dłuższego zatrzymywania się na wielu zdaniach,
    więc ten tekst ‚przeorał’ mój mózg głęboko i z wielkim pożytkiem dla mnie.

  13. Traditio et Fides

    @tmodelsk

    Cieszmy się zatem. To bardzo głęboki tekst Don Leone, też jesteśmy pod jego wrażeniem. Krótko mówiąc posoborowie to gnoza. I co ciekawe herezje od gnozy się zaczęły i najwyraźniej na gnozie kończą, chociaż końca świata jeszcze nie będzie. Ale w sumie cały iluminizm czy jansenizm to też gnoza. Niech Pan sobie jeszcze raz przeczyta ks. Stöckla w dziale Pseudomistyka, też bardzo dobre.

    Tak, to prawda z tą wiedzą i dlatego tak ważna jest właściwa teoria poznania.

    W ujęciu katolickim: po schodach, krok po kroku, od naturalnego do, jak Bóg chce, nadprzyrodzonego.

    W ujęciu diabelsko-gnostyckim: „windą do nieba” a następnie spadek do czeluści, czyli „przyspieszenie”.

    Trochę a propos, a trochę nie. Wreszcie znalazłem, kto powiedział, że Bergoligo w pięć lat załatwi sprawę:
    https://www.lifesitenews.com/blogs/they-gave-pope-francis-four-years-to-make-the-church-over-again.-heres-how

    Oto gnoza w akcji.

  14. Piotr

    Gratuluję tym, którzy zrozumieli 4 części artykułu Don Pietro Leone „Nowa Religia?”. Dla mnie jest on zbyt trudny. Chciałbym przynajmniej zarejestrować odpowiedź na pytanie postawione w tytule cyklu, ale nie udało mi się to.

    DPL pisze, w tłumaczniu, że na pytanie czy mamy do czynienia z Nową Religią „[w książce] zaproponowaliśmy odpowiedź na to pytanie w terminach Gnozy”.

    Jaka jest więc odpowiedź na postawione w tytule pytanie („Nowa Religia?”)?
    Mamy Nową Religię czy nie?

    1. Traditio et Fides

      @ Piotr

      Tak jest, mamy Nową Religię. A ponieważ mało kto pamięta starą, to mało kto to zauważył.

      1. Piotr

        Ale dlaczego jest Nowa, skoro główne prawdy wiary pozostały bez zmian? Jakie kryterium np. Pan przyjął aby określić czy to jest Nowa Religia czy nie?

        Bo zastanawiam się jak taka Nowa Religia, którą wyznaje Kościół Katolicki (a może już nie katolicki?) ma się do nieomylności tego Kościoła? Kościół jej przecież oficjalnie naucza.

      2. Traditio et Fides

        @ Piotr

        Główne prawdy wiary zmieniły znaczenie, z pozoru to samo, a pod wierzchem coś innego.
        Kryterium jest Denzinger.
        No niestety z katolickiego stał się gnostycki. Kościół jest nieomylny, gdy trzyma się Tradycji, swojej istoty. Tak brzmi tenor wszystkich zarzutów przeciwko Amoris Laetitia. Nie możemy zmieniać woli samego Chrystusa.

  15. nawigatorpolski

    W obronie wypowiedzi Św. Jana Pawła II o „starszych braciach” – może nie do końca odczytujemy kontekst tej wypowiedzi mnie na myśl przychodzi, że to Ezaw był starszym bratem Jakuba, który sprzedał swoje pierworodztwo za miskę soczewicy.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest

Czy do tego już doszło? Okultyzm, masoneria i eta wsio czerez Jewreji…

641151e0747b6f100f44be93bd739d63

Po opublikowaniu cyklu Don Pietro Leone „Nowa religia” wydaje nam się, że wskazane byłoby jakieś posłowie, gdyż wygląda na to, że większość czytelników nie zrozumiała na czym geniusz i trafność analizy Don Leone polega. A z czego to wnioskujemy? Z braku komentarzy i awantur. Być może nie każdy zauważył, że argumentacja Don Leone zatacza krąg lub tworzy filmową klamrę, jako że w filmie sprawdza się łączenie sceny pierwszej z ostatnią: zaczyna się od kabały i na kabale masońskiej kończy.

Kabała, judaizm i Żydzi

Autor prezentowanego cyklu zgodnie z prawdą ukazuje, że głównym nośnikiem gnozy była i jest kabała, to jest ta zdeformowana mistyka lub religia Izraela, która otwarła się na wpływy egipskie już podczas pobytu w Egipcie w XIV wieku przed Chrystusem, a następnie na wpływy babilońskie podczas Niewoli Babilońskiej w VI wieku przed Chrystusem.[1] Skoro Stary Testament tak często potępia bałwochwalstwo Izraela oraz praktyki magiczne, to oznacza to, że te praktyki zawsze istniały podskórnie i równolegle do głównego nurtu starotestamentalnego judaizmu. Mówiąc wprost: zawsze istnieli Izraelici, gdyż tak będziemy nazywać członków Narodu Wybranego przed przyjściem Zbawiciela, którzy praktykowali magię, przywoływali demony oraz mieszali kult Jahwe z kultami pogańskimi. Ich wpływ bywał nieraz tak przemożny, o czym informują Księgi Królewskie, że chwilami mało który prawdziwy czciciel Jahwe się ostawał. Był to zwykle prorok, który zawsze źle kończył.

Kościół Katolicki do Soboru Watykańskiego II i nieszczęsnego dokumentu Nostra aetate miał do Żydów, czyli do członków Narody Wybranego po Wcieleniu Chrystusa, stosunek mocno krytyczny i to rzeczywiście in toto. I niestety przyznać w tym miejscu trzeba, że to całe obściskiwanie się z rabinami i tytułowanie ich „starszymi braćmi” przez Jana Pawła II, który, jak mówią złośliwi, być może nawiązywał do własnej biografii, nie ma precedensu w Tradycji i jest po prostu niekatolickie. Ale jakie są teologiczne korzenie tego antyjudaizmu, czyli odrzucenia judaizmu przez Kościół? Są one takie, że Żydzi odrzucając Mesjasza – Chrystusa odrzucili Boże wybranie. Oni, którzy byli przez Najwyższego przez wieki przygotowywani do tej zaszczytnej misji, by wydać światu Zbawiciela odrzucili Go i to jako naród i to prawie w całości. Bardzo głęboką teologię antyjudaizmu przedstawia w Liście do Rzymian św. Paweł, też przecież członek Narodu Wybranego i to nie byle jaki. Żydzi przeszli zatem coś podobnego do buntu aniołów i oczywiście z ich poduszczenia, że z wyżyn Bożego wybrania wpadli w otchłań apostazji i niewiary. Niestety po odrzuceniu Chrystusa Żydzi byli przez długie wieki głównymi prześladowcami chrześcijan, a następnie populacją najbardziej odporną na jakąkolwiek chrześcijańską misję. Natomiast kabała, która istniała w dawnym Izraelu niejako w „drugim obiegu”, stała się także poprzed Talmud głównym duchowym nurtem lub napędem judaizmu, zatem czymś przez co, jak we współczesnym charyzmatyźmie, coś można było „przeżyć” lub coś „zadziałało”. Piszący te słowa jeszcze się judaizmem, to jest jego rzeczywistą historią i historią jego wierzeń, od strony naukowej nie zajmował, co go zdaje się nie minie, więc będzie pisał ostrożnie, by nie musiał niczego w przyszłości korygować. Wydaje się jednak, że o ile głównym źródłem judaizmu jest Talmud, o tyle kabała i gemara mogą zostać określone jako mistyka żydowska, przy czym granica z magią jest jak najbardziej płynna. Mówiąc jeszcze bardziej wprost: mnóstwo rabinów parało się magią, za pośrednictwem kabały, a mnóstwo uczniów rabinów, także nie-Żydów, stawało się okultystami korzystając z tych hebrajskich źródeł. Przecież właśnie w kabale znajdujemy naukę o imionach Boga, które „działają”, o hierarchiach anielskich wraz z instrukcjami, jak je przywoływać, jak i różne spekulacje liczbowe, o zastosowaniu magicznym. Istnieją podania o cadykach cudotwórcach, a sławna historia o Golemie praskim także musi mieć jakieś realne tło. Zatem kabaliści-okultyści byli w stanie wywoływać wydarzenia paranormalne przy pomocy przywoływanych upadłych aniołów i dlatego, jak słusznie podaje Don Pietro Leone, to właśnie żydowska kabała była głównym nurtem gnozy. Czy wszyscy Żydzi są kabalistami? Nie. Czy wszyscy są okultystami? Także nie. Ale patrząc na cały okres historii judaizmu od upadku świątyni w roku 70 do dziś z całą pewnością stwierdzić trzeba, że odsetek osób parających się magią był wśród Żydów większy niż w innych religiach lub populacjach. O ile chrześcijanom paranie się magią było oczywiście zakazane, to magia qua kabała, stanowi niestety pewną część lub tradycję judaizmu. A od chrystianizacji Europy, która zakończyła się przynajmniej w XIII wieku, po prostu innej religii w Europie oprócz katolicyzmu, pomijając Żydów, po prostu nie było. Zatem magia i okultyzm, praktykowana niestety także poprzez nominalnych chrześcijan, musiały być skądś faktycznie zasilane, w rozumieniu „żywej okultystycznej tradycji”. Stąd też sporo okultystów nieżydowskich inspirowało się kabałą lub uczyło się wiedzy tajemnej, to jest okultystycznej, właśnie od kabalistów. Tezy tej należałoby jeszcze naukowo dowieść, ale jest to jedynie kwestia czasu, bo naukowych opracowań na temat historii ezoteryki lub okultyzmu jest mnóstwo. Sporo wiedzy kabalistycznej wpłynęło do masonerii, ponieważ członkowie lóż masońskich często byli Żydami,[2] a tam, gdzie nie było to możliwe, tworzyli swoje loże masońskie, z których wywodzi się np. organizacja B’Nai B’Rith.[3] O złowrogiej działalności masonerii względem Kościoła pisać chyba nie trzeba, ani też o tym, że rytuały masońskie, o których wiemy, wręcz epatują różną symboliką liczb i literami hebrajskimi. Podobno jest tak, że im wyżej w hierarchii tym więcej hebraizmu, gnozy, okultyzmu aż do satanizmu włącznie. Jeżeli katolicyzm po Soborze Watykańskim II stał się gnostycką neo-religią, to stało się tak za pośrednictwem loży masońskiej, do której niestety należało i należy sporo hierarchów,[4] a której duchowa tradycja, gnostycka, demoniczna i antychrześcijańska wywodzi się po prostu z kabalistycznego judaizmu, który różnymi drogami dotarł do dziś.

Jeżeli ktoś w tej chwili przestanie nas czytać (a kto inny z tych samych względów czytać zacznie) i zaliczy nas do autorów typu Henryk Pająk lub „czarna sotnia”, to mamy pełne zrozumienie dla jego lub jej wyboru, ponieważ piszący te słowa długie lata sam tak myślał, a na słowa o „żydo-masonerii”, która „winna jest wszystkiemu” następowała u niego pewna blokada percepcji i jakaś zasłona spadała na jego duszę i zdolności poznawcze. Ludzie, którzy głosili takie poglądy byli mocno nawiedzeni, mało wykształceni, ani też nie byli w stanie podać żadnych argumentów dla poparcia swoich teorii. Kończyło się to zwykle na:

„No Żydzi … wiesz Żydzi, po prostu Żydzi..”

A na pytanie:

„I co z tego, że Żydzi?”

następowało oburzenie i przerwanie rozmowy, względnie jeszcze jedno:

„Bo Żydzi są Żydami, są obcy, nie są Polakami, tylko Żydami …Żydzi, no wiesz…”

Masoneria i wywiad

W rzeczywistą skuteczność masonerii piszący te słowa także długo nie wierzył opierając się na następujących przesłankach:

  1. Masoni są takimi ludźmi jak inni.
  2. Żadna organizacja ludzka nie jest doskonała, ani stuprocentowo skuteczna, patrz 1.
  3. Dlatego masoneria, jako organizacja ludzka, aż tak skuteczna i wszechmocna być nie może.
  4. Skoro nawet Kościół stuprocentowo skuteczny nie jest, a składa się z grzeszników.

Piszący te słowa, co prawda w masonerii nie jest ani nie był, ale poznał sporo niby to elitarnych kręgów lub grup zawodowych, gdzie panuje taki sam bałagan, jak gdzie indziej, tylko mało kto o tym wie, skoro grupy te, jako „elitarne” innych do własnego grona nie wpuszczają.

Dosyć dobry zewnętrzny opis masonerii znajdujemy w „Wojnie i pokoju” Tołstoja, opisującego także pod postacią Pierre’a własne przeżycia, który to masonów dzieli na trzy grupy:

  1. Studiujących ezoteryczne lub okultystyczne źródła loży.
  2. Ludzi pragnących poprawiać się etycznie.
  3. Ludzi pragnących przynależać do tego towarzystwa, załatwiać interesy i żyć jak dotychczas.

Mało się od czasów Tołstoja zmieniło i do dziś istnieją takie miasta, w których nie będąc w loży pewnych kontaktów biznesowych się po prostu nie uświadczy, zleceń i zamówień publicznych także nie. Taka prawda, która dotyczy Niemiec, Austrii i Szwajcarii, Francji, innych krajów europejskich i z pewnością też USA. Do masonerii wstępuje mnóstwo mężczyzn dla kontaktów biznesowych i towarzyskich, jako do elitarnego klubu, który pomaga coś w danej branży lub w działalności politycznej załatwić. Większość masonów to ludzie klasy 3., którzy nigdy żadnej wyższej inicjacji nie dostąpią, bo to masoneria patrzy, kto się nadaje na wyższe stopnie, a kto nie. Ludzi tych interesuje wyłącznie biznes i polityka. Jeżeli poznamy jakiegoś masona, który nam powie, że ta cała antymasońska propaganda to bzdura, że on żadnym okultystą nie jest, ani w żadnych rytuałach nie uczestniczy, to możemy przyjąć, że mówi rzeczywiście prawdę, że on nie uczestniczy i nie wie, jak tam dalej jest, bo nie został dalej inicjowany. On i masoni niższych stopni są rzeczywiście takimi ludźmi jak inni, może nieco bardziej inteligentnymi i majętnymi, bo masoneria każdego też nie werbuje. Jednakże ludzie na samym szczycie piramidy nie są zwyczajni, ale są okultystami, satanistami, parającymi się magią, dysponują umiejętnościami paranormalnymi, gdyż znajdują się pod wpływem wzywanych demonów. I dlatego korzystając z tych „nieziemskich źródeł” mogą prowadzić organizację o „nieziemskiej” skuteczności. Przecież nikt by się tym nie parał, gdyby to nie działało, a nikt nie jest aż tak inteligentny ani skuteczny. Istnieje mnóstwo literatury na temat przenikania się masonerii, polityki, świata wywiadów wojskowych i cywilnych, ezoteryki i okultyzmu.[5] Masoneria pracuje jak wysoce wydajny wywiad, co nie jest niczym dziwnym, skoro jest tam mnóstwo ludzi z wywiadu.

Załóżmy jednak przez chwilę, że masoneria nie istnieje, a jest to jedynie, jak od lat tłumaczy nam Gazeta Wyborcza, „spiskowa teoria dziejów wymyślona przez oszołomów”. Nie ma zatem żadnej masonerii, ale istnieją wyłącznie wywiady wojskowe lub cywilne. Czy księża, pracownicy Watykanu znajdą się w kręgu zainteresowań takiego wywiadu? Oczywiście, że tak, przecież Watykan ma także polityczny wpływ na ponad miliard katolików, katolicyzm, z punktu widzenia czysto politycznego, jest ponadterytorialnym państwem w państwie, którego obywatele – katolicy – będą bardziej lojalni wobec Watykanu lub papieża, niż wobec ziemskiego suwerena, np. Stalina, Mao lub Angeli Merkel. Najłatwiejszą drogą panowania nad tymi katolikami jest skłonienie Watykanu do tego, by uprawiał on politykę danego państwa, czy to Związku Sowieckiego (patrz watykańska Ost-Politik za Pawła VI), czy USA (obalenie komunizmu przez JP2) czy Chin (akceptacja reżimowych święceń biskupów przez Watykan za Franciszka). Jak się to robi? Poprzez swoich agentów, głównie tzw. agentów wpływu, znajdujących się na wysokich stanowiskach i sugerujących pewne rozwiązania. Oczywistością jest, że każdy ksiądz przybywając do Watykanu jest przez wywiady obserwowany, które zastanawiają się, czy się będzie do czegoś nadawał. Bo nie każdego się werbuje. Musi on jakoś rokować, być inteligentny, przystojny, a przede wszystkim ambitny. A jak się werbuje? A dokładnie tak, jak w PRL księży, a obecnych biskupów, poprzez Departament IV: pieniądze, obietnice kariery lub szantaż obyczajowy (heteroseksualny lub lepiej homoseksualny) lub czysty idealizm względnie patriotyzm (bo ponoć i tak bywa). Nie będziemy tutaj przytaczać długiej i smutnej listy polskich biskupów lub księży agentów, bo robią to inni. Piszący te słowa niektóre nazwiska z tej listy poznał osobiście i jest o ich winie całkowicie przekonany, bo tylko z tej perspektywy ich postępowanie i poglądy jawią się spójne. Należy zatem przyjąć, że sporo wywiadów ma w Watykanie swoich ludzi, oczywiście pomiędzy duchownymi, nie sprzątaczkami lub obsługą techniczną, i niestety sporo duchownych jest i było agentami. Jednak w przypadku wywiadów chodzi jedynie o politykę i pieniądze.

A teraz dochodzimy do masonerii, której istnienie w tym punkcie znowu zakładamy. Masoneria jest sektą gnostycką, której głównym celem jest propagowanie swojego boga – Najwyższej Istoty lub Szatana – i walka z Kościołem przede wszystkim na poziomie duchowym. Skoro najwyżsi masoni są okultystami mającymi wiedzę zakrytą (w rozumieniu occulta et distantia), to ich werbunek jest dużo bardziej skuteczny, bo im demony podpowiadają, co i jak, a oni sami potrafią o wiele lepiej kusić. Jak często piszemy głównie na naszym niemieckim blogu, ale także na polskim, wymyślenie i przeprowadzenie reform liturgicznych Vat. II wymagało bardzo dobrego, ale odwrotnego sensus fidei kogoś, kto dokładnie wie, co, jak i dlaczego uświęca i właśnie dlatego to likwiduje. Przecież wywiadowi sowieckiemu było absolutnie obojętne, czy na koniec Mszy czytać Prolog św. Jana, czy nie czytać. A demonom to obojętne nie było i nie jest, bo właśnie ten prolog jest częścią wielkiego egzorcyzmu. O ile wierzyć wypowiedziom demonów podczas egorcyzmów i podaniom egzorcystów, to właśnie to wszystko, co je przegania: obrazy świętych, rzeźby św. Michała Archanioła, klękanie, woda święcona etc. zostało po Soborze zlikwidowane.[6] A skąd „twórcy soborowych reform” mogli to wiedzieć? Oni nie mogli, ale ktoś im to podpowiedział, jeżeli to prawda, że Bugnini był masonem, to właśnie to jest źródło tej soborowej inspiracji. Poprzez kościelną masonerię, patrz lista Pecorelliego, gnoza wtargnęła na szczyt Kościoła i do dokumentów Kościoła. I dlatego mamy Franciszka i czysto gnostycką „Radość seksu” alias Amoris laetitia.  Warto zadać sobie pytanie, czy lista Pecorelliego, którą publikujemy także w tej formie (bo tamta może zginąć lub się nie otworzyć) jest prawdziwa?dokument61

Co ciekawe ludzie nie zadają sobie takich pytań kwestionujących doniesienia prasowe w innym kontekście, jak tylko w kontekście masonerii, masonerii kościelnej, listy agentów PRL wśród księży lub nie tylko. Zwykle się prasie wierzy, a takie listy są z gruntu niewiarygodne i fałszowane, szczególnie wtedy, gdy widnieje tam nazwisko osoby, która taką listę kwestionuje. Nam się wydaje, że więcej argumentów przemawia za prawdziwością tej listy niż przeciwko niej.

  1. Każda organizacja licząca więcej niż trzy osoby musi mieć własną, wiarygodną ewidencję.
  2. Tym bardziej organizacja tajna, operująca w skali międzynarodowej o różnych stopniach hierarchicznych. Przecież każdy wywiad też ma listą swoich własnych jawnych i tajnych współpracowników.
  3. Lista ta służy weryfikacji członków oraz dostarczanych przez nich informacji, przecież informacje podawane przez jakiegoś pułkownika wywiadu będą bardziej wiarygodne niż od prostego agenta, który doniósł na sąsiada.
  4. Lista ewidencyjna służy także szantażowi osób, którzy taką organizację chcę opuścić.
  5. Przeglądając nazwiska na tej liście, jak np. kardynał Suenens lub inni, nadal czynni kościelni dygnitarze, znajdujemy samych zwolenników „soborowej wiosny”, więc domniamana przynależność do masonerii sprzeczna z resztą ich poczynań nie jest, por. artykuł podany w przypisach z onepeterfive.
  6. Pecorelli został wkrótce po opublikowaniu tej listy zamordowany przez nieznanych sprawców, którzy, jako nieznani, zostali niewykryci.
  7. My mieliśmy niewytłumaczalne, jak zwykle, problemy z komputerem przed zamieszczeniem tej listy na blogu. Mały argument pro domo mea, ale zawsze jakiś.

Lista Pecorelliego zawiera tylko niektórych domniemanych masonów kościelnych, głównie Włochów z konkretnego roku. Jest ich z pewnością dużo więcej, a nazwiska są bardziej międzynarodowe. Stosunkowo niedawno hackerzy ujawnili zawartości archiwalne Wielkiej Loży Francji, to,  tzw. Masonleaks, których jest tak dużo, że przejrzenie ich zajmie miesiące (nam się w trakcie pisania tego zdania komputer kilka razy zawiesił, mieliśmy czarny erkan, a klawiatura bardzo wolno przyjmuje polecenia. Mają te upadłe anioły swoje sztuczki, niestety!). Zatem z pewnością za jakiś czas aktualna wersja listy Pecorelliego ujrzy światło dzienne.

I co z tą całą wiedzą robić? Utrzymywać samych siebie w dobrej formie i wyczekiwać pomsty Bożej, która z pewnością nadejdzie, a mieć będzie formę nowego sacco di Roma. Być może będzie to silne trzęsienie ziemi w Rzymie? Być może zdobycie Rzymu przez ISIS? Być może coś innego? Obecna sytuacja ukazuje nie tylko to, że mamy złego antypapieża i jego popleczników, ale niestety to, że nie mamy katolickich kardynałów, biskupów lub księży, którzy, gdyby istnieli, to by przecież coś zrobili wobec tych apostazji i skandali płynących z Rzymu. I jeżeli zapytamy, dlaczego Pan Bóg dopuścił zniszczenie świątyni Jerozolimskiej w roku 70, zniszczenie Konstantynopola w roku 1453, Sacco di Roma w 1527 roku lub inne wojny, rewolucje lub kaźnie, to odpowiedź brzmi „za grzechy” i to głównie tych duchownych, którzy grzeszyli ciężko i porywali za sobą lud o mniejszej świadomości religijnej. Będzie dokładnie tak samo, chociaż nie wiemy jeszcze dokładnie kiedy. Należy wybrać się do spowiedzi, zrobić nabożeństwo 9 Pierwszych Piątków Miesiąca, by umrzeć w stanie łaski i więcej naprawdę uczynić nie można.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/2017/02/07/don-pietro-leone-nowa-religia-2/

[2] http://www.masonicworld.com/education/files/mar05/freemasonry_and_judaism.htm

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/B%27nai_B%27rith#cite_ref-2

[4] Listę domniemanych masonów w hierarchii kościelnej opublikował włoski dziennikarze Pecorelli, wkrótce potem zamordowany. Por. http://en.metapedia.org/wiki/Pecorelli_list https://drive.google.com/file/d/0B65x5F_RAFfwQVRjSUVGRUdaWmM/view Za: http://www.onepeterfive.com/staunch-dubia-opponent-father-pinto-famous-list-freemasons/

[5] Osobom dysponującym dobrą znajomością mówionego angielskiego oraz mnóstwem czasu polecamy serię wywiadów na youtube byłej żony pułkownika CIA: Kay Griggs: Colonel’s Wife.

[6] http://www.duchprawdy.com/niezamierzone_pouczenia_zlego_ducha_ks_bamonte.htm https://gloria.tv/text/3Vn3H4GVKA6EDoTFvZoS7LTqH

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: