Augustyn Arndt S.J.: „Odpusty“ (4) Władza nadawania odpustów lub krótka ich historia

Jacopo_vignali,_san_michele_arcangelo_libera_le_anime_del_purgatorio

Na kolejnych stronach ks. Arndt SJ względnie niemiecki jezuita Beringer SJ, którego Arndt tłumaczy, przedstawia władzę nadawania odpustów, która należy ostatecznie do papieża oraz załącza krótką historię odpustów w Kościele Katolickim. Dodać należy, że wymienione przez autorów władze i możliwości nadawania odpustów wymienione w roku 1890 przynajmniej od roku 1968 już nie obowiązują. Być może pewne zmiany wprowadził już Pius X (1903-1914) podczas swoich reform, być może także Codex iuris canonici z 1917 roku. Tego piszący w tej chwili jeszcze nie wie, ale kiedyś może się dowie.

Gdzie sprawdzać autentyczne odpusty?

Fakt faktem, że z przytaczanego dzieła wynika jak wielką wartość miały odpusty w Kościele, skoro z jednej strony były tak pożądane, że aż fałszowane, z drugiej strony natomiast zarówno pieczołowicie strzeżone jak szczodrze udzielane. Z lektury wynika, że także  XIX wieku, a przypuszczalnie i wcześniej, w kościołach pojawiały się karteczki typu:

Odpust miliona lat za odmówienie jednego Aniele Stróżu z lekkim przyklęknięciem na lewe kolano bez żadnych innych warunków.

Można się domyślić, że tego rodzaju karteluszki odpustowe, jak sławny łańcuszek św. Antoniego, były przez Kościół zwalczane, gdyż stanowiły one “odpustowe obejście na druciku”, o którym była już mowa. [1] I dlatego z biegiem czasu wszelkie odpusty darowane nie tylko przez samego papieża, ale także przez niższe instancje, co było dawniej możliwe, musiały być zatwierdzane przez Rzym lub podawane do wiadomości i do zatwierdzania przez odpowiednią Kongregację Rzymską. Dlatego też także dziś każdy sprawdzić może jaki są lub były oficjalne odpusty Kościoła. Jakie odpusty obowiązują obecnie sprawdzić można po łacinie w Enchiridion indulgentiarum na stronie Watykanu lub po polsku w Wykazie odpustów.[2]  Natomiast jakie odpusty były w roku 1890 sprawdzić można w cytowanej przez nas książce ks. Arndta/Beringera SJ, na stronach 108-667, którą w całości przeczytać można tutaj.[3]

Wykaz odpustów w cytowanej przez nas książce można uznać za autentyczny, gdyż jest on przedrukiem i przetłumaczeniem na polski sławnej rzymskiej Raccolty. Raccolta to skrót od dzieła pt. Raccolta di orazioni e pie opere per le quali sono state concesse dai Sommi Pontifici le SS Indulgenze, Roma, tipografia Poliglotta della S.C. dei Propaganda Fide, 1886 czyli Zbiór modlitw i uczynków pobożnych, które zatwierdzone zostały dla pozyskania odpustów przez świętych papieży. Raccolta była oficjalnym, chociaż przypuszczalnie, aktualizowanym wykazem odpustów, wydanym po raz pierwszy półurzędowo w roku 1877, a urzędowo w 1886 roku, którego ani tłumaczyć ani powielać nie było wolno bez zatwierdzenia ze strony Stolicy Apostolskiej. Należy przypuszczać, że od 1886 do 1962 treści Raccolty ulegały aktualizacji, co znaczy, że pewne modlitwy traciły swoje znaczenie jako odpustowe, a inne zyskiwały. Różnice te można samodzielnie porównać zaglądając do Enchiridion indulgentiarum Piusa XII z roku 1952 przypuszczalnie jednego z ostatnich przedsoborowych Echiridionów.[3] Redakcja dziejów Raccolty i odpustów w XX wieku nie zna, więc nie chce czytelników wprowadzać w błąd.  Znaczenie praktyczne i duchowe tych wykazów jest jednak takie, że ukazują one olbrzymią wagę odpustów w Kościele. Mówiąc wprost: odpusty działają, oczywiście na przewidzianych przez Kościół warunkach czyli

  • spowiedź,
  • Komunia,
  • modlitwa w intencjach Ojca Świętego
  • wykonanie dzieła związanek z odpustem.

Lud niewykształcony teologicznie być może wszystkiego nie wiedział (ani teraz też nie wie), ale swoje poprzez swój zmysł wiary (sensus fidei) czuł i dlatego odpustów, także właściwie je pojmując, pożądał. Przecież nie byłoby takiej masy odpustów, gdyby ich nikt nie pragnął, nie praktykował i ich skutków jakoś nie odczuwał. Dlatego też Kościół musiał oficjalne i mocno sankcjonowane wykazy odpustów sporządzać, aby przeciwdziałać pojawianiu się “odpustu cudu, na wszystko”, jak nowego proszku do prania.

Modlitwy z obietnicami

O ile autentyczność aktualnych i dawnych odpustów w podanych przez nas źródłach sprawdzić można, o tyle kwestia tzw. modlitw z obietnicami jest trudniejsza do rozstrzygnięcia. Wydaje się, że trzeba kwestię ich autentyczności rozstrzygać analogicznie do autentycznościo odpustów. Wiadomo, że autentyczne są następujące modlitwy z obietnicami:

  • pierwsze piątki miesiąca i obietnice z nimi związane,
  • pierwsze soboty miesiąca i obietnice z nimi związane,
  • i parę innych także.

Jednak które modlitwy, z kategorii “inne” są naprawdę autentyczne orzec naprawdę trudno, chociaż redakcja się nad tym głowiła i szukała solidnie, gdzie mogła. Ponieważ tego rodzaju modlitwy, które nie są odpustami, pojawiają się co rusz na różnych bardzo pobożnych stronach w różnych językach, które z nadmiaru pobożności zwykły wyłączać rozum, więc aż takie katolickie nie są, dlatego też kwestia ta nie jest pozbawiona pewnej aktualności, dla niektórych nawet palącej.

Czy autentyczne np. jest:

  • 15 modlitw św. Brygidy,
  • 7 Ojcze Nasz św. Brygidy,
  • 12 piątków o chlebie i wodzie
  • i szereg innych modlitw

tego redakcja nie wie, ponieważ nie znalazła żadnego wiarygodnego źródła, które by to potwierdzało. Kopia przedsoborowego modlitewnika z imprimatur takim dowodem nie jest. Dowodem autentyczności tych i innych obietnic byłoby umieszczenie ich w jakimś autentycznym wykazie typu Raccolta lub w jakiejś publikacji naukowej na ten temat. Najpewniejszą drogą byłoby dotarcie do reskryptów czyli odpowiedzi lub dekretów jakiejś Kongregacji Watykańskiej na ten temat, bo trudno uwierzyć, żeby nikt o to w historii Kościoła nie pytał. A bez przeszukania watykańskich archiwów pod tym kątem odpowiedzi autorytatywnej udzielić nie można. (Może któryś z naszych watykańskich czytelników, bo mamy i takich, się pokwapi i coś dla Kościoła zrobi. Nie piszemy “wreszcie”.)

W razie wątpliwości należy jednak włączyć rozum i uświadomić sobie, że tego rodzaju obietnice konieczne do zbawienia nie są. I jeżeli obiecują zbyt wiele, zbyt lekką albo i zbyt ciężką drogą, to są raczej podejrzane. Pan Bóg swoim wybranym czyli świętym łatwego życia pełnego cudów nie dawał i nie daje, więc jak może to przez rzekome objawienia obiecywać? Prawdą jest, że pewne modlitwy bardziej niż inne przybliżają do Boga, owocują pozyskiwaniem dodatkowej łaski, która z kolei wpływa na nasze życie tak, że się ono w myśl tych obietnic zmienia. Ale co za dużo, to niezdrowo. Jeżeli modlitwy te nie są autentyczne wówczas człowiek ryzykuje co najwyżej tym, że się więcej pomodli i więcej popości. Jeżeli traktować je jednak będzie jako gwarancję czegoś tam i oczekiwał będzie od Pana Boga wywiązania się “kontraktu”, bo on pościł lub krzyżem leżał, a tu nic, to wówczas naprawdę zaczyna się zabobon i robienie miejsca diabłu. Prawdziwe odpusty Kościoła, dodać jednak trzeba przedsoborowe, nie posoborowe, charakteryzuje olbrzymia precyzja: wiadomo ile, kiedy i za co. Forma odmawiania modlitw czy spełniania uczynków pobożnych jest bardzo precyzyjnie przepisana, co każdy przeczytać mógł będzie w publikowanych przez nas scanach ks. Arndta/Beringera SJ.

12 piątków o chlebie i wodzie?

 

Zatem wszelkie modlitwy z obietnicami, co do których nie wiadomo, kiedy się zaczynają a kiedy kończą oraz co konkretnie obiecują wydają się mocno podejrzane. Tak np. przy 12 piątkach o chlebie i wodzie nie wiadomo czy chodzi tutaj o 12 wspomnianych piątków pod rząd w jednym roku czy do końca życia? Modlitwa bowiem mówi:

Człowiek, który będzie szczerze pościł w niniejsze piątki o suchym chlebie i wodzie, a do tego odmawiał niżej podane na dole modlitwy […].

W internecie krąży wiele form tej praktyki załączając różne modlitwy oraz obietnice, które albo się powtarzają albo są wewnętrznie sprzeczne. Która forma jest autentyczna? Nie wiadomo, dlatego lepiej dać sobie z tym spokój. Comiesięczny post o chlebie i wodzie jest surową praktyką pokutną. Jednak wykonalną przez jeden rok, jak się ktoś zaweźmie. Piszący te słowa to wypróbował, przepościł, niczego sobie po tym nie obiecując. Praktykę tę zniósł nadspodziewania lekko, więc pościć może, ale obietnice dotyczące życia, a nie godziny śmierci, jakoś mu się dotychczas nie sprawdzają. Nie ma do nikogo żalu, ani do siebie samego też nie. Nie wyklucza, że praktyka ta, ale wyłącznie przez rok, może być pożyteczna, bo poszcząc o chlebie i wodzie rzeczywiście bardziej pamięta się bardziej o Męce Pańskiej, staje się bardziej duchowo wrażliwym i jakieś łaski zyskuje. Jednak tego rodzaju post do końca życia wydaje mu się niewykonalny. I to nie tylko w jego przypadku. Przecież w któryś z naznaczonych piątków coś wypadnie i zjeść trzeba, będzie się w szpitalu, pod kroplówką, będzie jakaś uroczystość, będzie się miało jakąś odpowiedzialną pracę wymagającą koncentracji, będzie się chorym i starym etc. etc. Sądząc po wpisach na ten temat na naszej “siostrzanej stronie” ludzie wpadają w lęki, że “zawodzą” Boga, że muszą od nowa zaczynać, że nie są dość pobożni, że chcieli ofiarować i nie wyszło, że kłótnia w rodzinie, że sąsiadka pobożniejsza, bo wytrzymała a ja nie etc. A to wszystko podstęp diabła. Kiedyś człowiek nie wytrzyma, dopadnie do lodówki i zjedzenie normalnego piątkowego posiłku potraktuje jako grzech śmiertelny, bo sobie postanowił. A tymczasem już samo postanowienie robienia tego do końca życia było bzdurą, bo było niewykonalne. Można praktykować to, jeżeli ktoś ma warunki ku temu, przez rok, co okresowo dobrze wpłynie na obniżenie naszego poziomu cholesterolu, co rzeczywiście pozytywnym skutkiem będzie. Ale ponadto odradzamy.

I dlatego raz jeszcze powtórzyć trzeba, że zbytni rygoryzm w dziedzinie pobożności na wzór wachadła wychyla się po jakimś czasie w kierunku nieumiarkowania w różnych dziedzinach. I dlatego prawie nigdy nie pochodzi od Boga. Oczywiście, co dla jednego jest rygorystyczne, dla innego jest normalne, bo są różne obowiązki stanu, stopnie świetości oraz prowadzenie Pana Boga względem dusz. Ale jest jednak jakaś granica. Nawet wielcy święci, jak św. Ignacy z Loyoli, na starość żałowali, że się za młodu tak nieroztropnie umartwiali, bo by dłużej pożyli i Kościołowi służyli.

Pod koniec wniosek praktyczny:

  • o odpustach poczytać,
  • autentyczne odpusty z przeszłości czy teraźniejszości sprawdzać,
  • modlitw z obietnicami, pominąwszy te autentycznie przez papieży zatwierdzone, unikać.

Amen.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.com/2015/03/02/ufnosc-w-milosierdzie-boze-a-nauka-o-jednosci-przymiotow-bozych-w-bogu-6-z-6/

[2] http://www.vatican.va/roman_curia/tribunals/apost_penit/documents/rc_trib_appen_doc_20020826_enchiridion-indulgentiarum_lt.html#top http://ksj.pl/wykaz-odpustow.html

[3] http://www.ultramontes.pl/arndt_odpusty.htm

[4] http://www.ultramontes.pl/enchiridion_indulgentiarum.htm

12 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-11(1)13 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-12(1)

14 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-13(1)15 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-14(1)16 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-15(1)17 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-16(1)19 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-18(1)

19 Odpusty_Podrecznik_dla_duchowienstwa_i_wiernych_Opracowal_Ks_Augustyn_Arndt_TJ_Krakow_1890-18(1)

Reklamy

5 thoughts on “Augustyn Arndt S.J.: „Odpusty“ (4) Władza nadawania odpustów lub krótka ich historia

  1. Spotkałem u ks. Arndta następujące co do św. Brygidy, to wklejam tutaj:

    Odpusty, które miały być przywiązane do 15 modlitw objawionych św. Brygidzie. Obietnice bowiem uczynione wszystkim przez cały rok te modlitwy odmawiającym zawierają największe szaleństwa i sprzeciwiają się zasadom wiary św.
    (VIII. Zmyślone i nieautentyczne odpusty)

    1. Kilkanaście lat temu przeżywałam wielkie trudności “rodzinne”; najbliższe mi osoby – bardzo się pogubiły w życiu (ja sama byłam zagubiona ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam). Przyjaciółka dała mi książeczkę “Tajemnica szczęścia” do codziennego odmawiania. Obietnice były powalające. Miałam nadzieję na uzdrowienie całej rodziny..
      Zaczęłam odmawiać. Już na początku wydawało mi się, że wielomówstwo i wodolejstwo tych modlitw jest podejrzane ale wydawało mi się,że to wymówka dla mojego lenistwa.Po kilku tygodniach odmawiania, “olśniło mnie”; dosłownie wrażenie światła (teraz wiem,że to było od demona)- że to co Kościół głosi to przyczynia się do zguby człowieka.(byłam przekonana,że Kościół zaleca te modlitwy, chyba było imprimatur na książeczce)

      Następnego dnia poszłam na spotkanie z Bertem Hellingerem, który z kolei obiecywał mi uzdrowienie rodziny poprzez “ustawienia rodzinne” Właściwie wtedy odeszłam od Kościoła; potem jeszcze był Gestalt, równie odjechany jak Hellinger…
      Jak się przeczołgałam po tych, pożal się Boże terapiach, to sobie przypomniałam zdanie “Panie, do kogóż pójdziemy?..”

      Dobrze,że Pan napisał o szaleństwie zawartym w obietnicach św Brygidy, może gdybym wiedziała to kilkanaście lat temu to oszczędziłabym sobie sporo czasu,i pieniędzy. Ale, z drugiej strony – już wiem,że wszystko co poza Kościołem, tym prawdziwym – to śmieci, więc może po coś to wszystko było.

      1. Pani Ewo dziękuję, że to Pani napisała. Na stole u mnie leżą te “Tajemnice szczęścia” już parę miesięcy i jakoś nie mogę się do tego zabrać, właściwie, to mam duże wątpliwości. Moja koleżanka od miesiąca tym się modli poza tym modli się codziennie Różańcem, koronką do Bożego miłosierdzia, jest w kilku dziełach modlitewnych, m. innymi za dusze czyśćcowe. Właśnie dziś rozmawiałyśmy- ona ma ciągle wrażenie, że modli się za mało! Tak to działa, powstają skrupuły, że za mało się modli, a właściwie cały dzień i noc coś odmawia. Ciągle miałam przeczucie, ze coś tu jest nie tak, Pani to potwierdza. U pani to zadziałało w ten sposób: od dobrego, pobożnego ( modlitwa ) do gorszego ( Hellinger itd )

  2. Bardzo ciekawe te Pani doświadczenia. Może by Pani rozpisała do małego wpisu : Moje doświadczenia z 15 Modlitwami św. Brygidy i wstawimy na stronę. Bo mnie wyszedł wpis, raczej duży niż mały, bo mam dzisiaj trochę czasu. Adres redakcji jest znany.

Komentarze są wyłączone.