Ann Barnhardt, Powtórzenie na życzenie: Oni nie wierzą w ten “bullshit.”

judith 1

Uwagi redakcji

Dzięki talentowi, kompetencji i wysiłkowi czytelnika i tłumacza pk prezentujemy niniejszym kolejny tekst Ann Barnhardt, którego fragmenty cytowaliśmy już w innym miejscu Tłumaczenie to pięknie oddaje całą gamę języka i temperamentu autorki, która ucieka się także do określeń slangowych.  Trudno nie zgodzić się z nią treściowo, ale można zadać pytanie, czy nie pisze ona za ostro. Naszym zdaniem nie, gdyż jak mówi Brewiarz Trydencki w pierwszej antyfonie trzeciego nokturny święta Narodzenia Jana Chrzciciela, tj. z dnia 24 czerwca:

Ant: Posuit os meum  Dominus quasi gladium acutum: sub umbra manus suae protexit me.

Ant: Pan uczynił me usta jakby mieczem ostrym: uchronił mnie w cieniu swej ręki.

Przecież taki jest los wszystkich proroków i prorokiń. Ostre słowa, jak miecz obosieczny, prześladowania i ochrona Boga aż do czasu męczeństwa w przypadku św. Jana. Tak było, jest i będzie. A poza tym trudno oczekiwać od 38-letniej kobiety, by pisała jak ponad 90-letni profesor logiki i tomista, który porozumiewa się wyłącznie krótkimi łacińskimi cytatami ze św. Tomasza i to w sformalizowany logicznie sposób. Każdy wiek ma swoje prawa, każda płeć również. Co prawda Ludwik XIV pod koniec życia wyrugował ze swojego języka wszelkie gminne słowo, do czego nasza redakcja także dąży, ale Ann Barnhardt Ludwikiem XIV nie jest, chociaż może skończy jak Maria Antonina, żona Ludwika XVI. Ale to tylko przypuszczenie, a nie proroctwo.  Módlmy się za Ann Barnhardt, prześlijmy jej, jeśli możemy, jakieś datki, gdyż wszyscy darczyńcy, do których piszący te słowa należy, wspominani są w każdy wtorek w Mszy Trydenckiej odprawianej w ich intencji, co sie niekiedy duchowo odczuwa.

(Otwierający cytat to jeden z powodów, dla których ten artykuł napisany w 2014 roku jest tak proroczy. Zdegenerowani kardynałowie pokazali dziś jasno, wyraźnie i bez cienia zażenowania, że ich intencją jest zmiana praktyki Kościoła tak, aby stała ona w opozycji do Jego nauczania, prawdy i samego Pana Jezusa Chrystusa. Szatan wie, że Kościół jest chroniony przez Ducha Świętego i nie może formalnie nauczać błędu w sprawach wiary i moralności ani też nie jest władny zmienić doktryny. A zatem strategia szatana, którą wypełniają jego sługusy (módlmy się, aby ich diabelska służba była NIEŚWIADOMA), polega na tym, by unikać zupełnie formalnego przekształcania czegokolwiek, a jedynie wprowadzać zmiany – czy to za pomocą gróźb, przekupstwa i generalnie przymusu – w praktyce. Jeśli szatan próbuje nakłonić jak największą liczbę osób do przyjmowania Eucharystii w stanie grzechu ciężkiego, czy nie przemknęło wam przez myśl, że BYĆ MOŻE przyjmowanie Eucharystii w sposób niegodny jest czymś BARDZO, BARDZO ZŁYM? Może sami powinniśmy potraktować ten temat OCIUPINĘ poważnie?

Pierwotnie artykuł został napisany i opublikowany 7 maja 2014 roku. Dodałam kilka zdań.)

*

“W rzeczywistości, najbardziej rzucającym się w oczy aspektem współczesnego życia katolickiego na Zachodzie jest to, że mówi się jedno, a postępuje tak, jak gdyby prawdą było co innego”.

Michael Brendan Dougherty

(Powoli się uczę. Wszystko, co jest sarkazmem albo też głosem kłamcy, heretyka czy apostaty zaznaczam na zielono.)

Nic dodać, nic ująć. Zdanie to napisane przez świeckiego felietonistę podsumowuje to, co wszyscy boją się przyznać. Przesłanki, którymi podszyte jest powyższe stwierdzenie jest najprawdziwszym, czterystukilogramowym gorylem siedzącym pośrodku pokoju, a którego nikt zdaje się nie zauważać. A ponieważ moim zadaniem jest głoszenie z całą bezczelnością, bezpośredniością i precyzją, na jaką tylko mnie stać, obiektywnych prawd, których nikt nie chce przyznać, toteż chętnie zrobię to za innych. Odpowiem na pytanie:

Dlaczego dzisiejsi katolicy, a zwłaszcza duchowieństwo od najniższych szczebli hierarchii po samą wierchuszkę, mówią jedno, a postępują tak, jak gdyby prawdą było coś zupełnie innego?

Ponieważ oni ewidentnie nie wierzą w żadną z tych rzeczy.

Możecie się wić i nazywać mnie niemiłosierną, jeśli taka wasza wola, ale w głębi serca wiecie równie dobrze jak i ja, że gdybyście mogli stanąć z nimi w kącie na przyjęciu koktajlowym, a oni by się wam zwierzyli, powiedzieliby, że OCZYWIŚCIE nie wierzą w Bóstwo Chrystusa. OCZYWIŚCIE nie wierzą w pojęcie grzechu, a tym bardziej nie wierzą w grzech pierworodny, ani też w jakikolwiek sąd osobowego Bóstwa, ani też w dużo śmieszniejsze fikcje piekła i potępienia. OCZYWIŚCIE nie wierzą w to, iż Msza jest Świętą i Wzniosłą Ofiarą urzeczywistniającą Ofiarą Kalwarii, a już Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ nie wierzą w Realną Obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii. No dajcie spokój, to po prostu stek średniowiecznych bzdur („bullshit”), którymi zabobonni neandertalczycy zwykli uciskać i kontrolować siebie nawzajem aż do czasu, gdy „wyśpiewaliśmy sobie nowy kościół” w roku 1965, po tym jak Święty Sobór Watykański Drugi wcielił się w serca mężów dnia 11 października 1962 roku i wstąpił na niebiosa 8 grudnia 1965, uwalniając w ten sposób nowoczesnego człowieka z 19 wieków niezwykle żenujących i opresyjnych hocków klocków.

Nie ma znaczenia, jaka msza była dawniej, nie ma znaczenia, co nauczali dawniej Ojcowie Kościoła i święci, ponieważ SAMA LUDZKOŚĆ była inna, a raczej nie tyle inna, co GORSZA, NIEDOROZWINIĘTA. I dlatego wszystko co „dawne” to stek bzdur (bunch of bullshit), a wszystko co „nowe” jest dobre i dlatego Kościół musi być nowy, inny. Nic z tych dawnych żałosnych bzdur (bullshit) nie może w jakikolwiek sposób przemawiać do nowego, wyższego w rozwoju człowieka, który, będąc uwolniony od dziewiętnastu wieków idiotyzmów (bullshit), może teraz „poznać Chrystusa twarzą w twarz” i „prowadzić z nim dialog” jak równy z równym. Dlatego każdy, kto interesuje się tym archaicznym nonsensem musi być w najlepszym razie niespełna rozumu, a w najgorszym CAŁKOWICIE OBCIACHOWY I ZACOFANY. Przecież nie chcesz być DRĘTYW I ZACOFANY, no nie? Przecież nie chcesz zostać WYRZUCONY Z SEMINARIUM, no nie? Przecież nie chcesz, by Twoi profesorowie, przełożeni i koledzy lżyli Cię, wyśmiewali się z Ciebie i obmawiali Cię za Twoimi plecami, no nie? Przecież nie chcesz zostać przeniesiony na jakąś *O Boże, tylko nie to!* WIEJSKĄ parafię, no nie? Przecież nie chcesz zostać zwolniony z posady szefa Roty Rzymskiej na czysto ozdobno-ceremonialne stanowisko patrona Zakonu Maltańskiego, no nie? Przecież nie chcesz, by ludzie myśleli, że Ty NAPRAWDĘ WIERZYSZ W CAŁY TEN „BULLSHIT”, no nie?

Współczesny i nowoczesny człowiek wyewoluował i wyzwolił się z tych bredni. Może teraz działać jako arbiter prawdy, może on tworzyć pojęcie dobra i zła wewnątrz samego siebie, a prawda, dobro i piękno są teraz dynamiczne i podlegają negocjacjom. Współczesny i nowoczesny człowiek nie potrzebuje polegać na sztywnych, drętwych, przedawnionych, zabobonnych naukach, ani nawet je poznawać. Obecnie, dzięki swojej wyższości, może on pełen ufności polegać na swoim własnym ODCZUCIU i w ten sposób wyzwolić sam siebie i swoich bliźnich od tych bredni i przestać popadać w obsesję na punkcie drobiazgów i rzeczy trywialnych, a zacząć troszczyć się o to, co najważniejsze: dać państwu prawo do redystrybucji bogactwa i pozwolić mu zaciągać w nieskończoność długi, by móc bawić się w rozdawnictwo i zmniejszać nierówności, które są źródłem społecznego zła i, oczywiście, zmian klimatycznych. Chodzi także o to, by gotówka płynęła z podatków kościelnych w Niemczech.

I dlatego pojęcie „miłosierdzia” i „miłości bliźniego” musi zostać zredefiniowane na „PRZYZWOLENIE zrodzone z OBOJĘTNOŚCI” wedle nowego porządku świata – będącego dokładnym przeciwieństwem ich dawnego i opresyjnego znaczenia, bzdur, które istniały przed Soborem Watykańskim II.

Szanowni Państwo, w oczach tych ludzi istnieje tylko jeden, jedyny grzech, a jest nim niezachwiana wiara w to, co naucza Kościół. To ich irytuje i zawstydza. Irytuje i zawstydza, prowadząc do wściekłości.

W czasie Wielkiego Postu trafiłam w Internecie na kilka artykułów, które zastanawiały się nad motywami zdrady naszego Pana Jezusa Chrystusa przez Judasza Iskariotę. W jednym z nich autor podejrzewał, że Judasz tak bardzo kochał Chrystusa, że chciał nakłonić Rzymian i Żydów, by jak najszybciej ustanowili Go królem na ziemi. Inny z kolei postulował, że motywem była zwykła żądza zysku. Nie, nie, nie. W rozdziale 6 Ewangelii św. Jana stoi wyraźnie, dlaczego Judasz zdradził naszego Pana.

Był on bowiem ZAŻENOWANY tym, co robi Chrystus. Nic bardziej nie rozdmuchuje płomieni nienawiści niż OBCIACH i WSTYD.

Jan 6. Mowa Eucharystyczna. Pozwólcie, że przypomnę pokrótce, co się stało. To była „szczytowa” chwila popularności Chrystusa podczas jego ziemskiej posługi. Poszło za nim pięć tysięcy mężczyzn (wers 10), a nawet więcej, jeśli doliczyć kobiety i dzieci. W każdym razie, co najmniej pięć tysięcy ludzi zebrało się wokół Niego. To doprawdy imponujący wynik. Judasz i pozostali Apostołowie byli PODEKSCYTOWANI i serio zaczęli myśleć, iż Chrystus zostanie ogłoszony królem i wypędzi Rzymian, a oni będą mogli czerpać frukty z tego tytułu, że są zausznikami WŁADCY. Wtedy to Jezus sprawił Cud Złamania Praw Fizyki Mnożąc Materię, Totalnie, Absolutnie Cudowny Cud Chleba i Ryb. RANY. RANY. RETY. Sprawy nabierają rozmachu. Genialna sprawa. On będzie sobie królem, a my KSIĄŻĘTAMI. No i wtedy właśnie…

„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew…” W kółko i w kółko i w kółko i na okrągło to samo.

A ludzie zaczęli szeptać między sobą: „O czym DO JASNEJ CIASNEJ on gada?”.

Słysząc i widząc tysiące ludzi, których zniesmaczyły Jego słowa, wiecie, o tym, że jest Bogiem Wcielonym, wszystkowiedzącym i tak dalej, powtarza z jeszcze większym naciskiem: „Bo moje ciało jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim“. Co więcej, zmienia w oryginale czasownik ze „spożywać“ na „gryźć“, „przeżuwać“.

W tym momencie cały tłum, który jeszcze przed chwilą całym sercem popierał jego program, i który mógł posadzić Chrystusa na Tronie Dawidowym, wstał i poszedł. „Na razie. Nie licz na nas. Jesteście nieźle świrnięci. Macie nierówno pod sufitem. Nie chcemy mieć nic wspólnego z całym tym cyrkiem. Prowadzimy normalne życie”.

Dlaczego odeszli? Bo nasz Pan Jezus Chrystus powiedział im o tym, że jest Realnie Obecny w Eucharystii, że chleb i wino ulegną transsubstancjacji, czyli że ich substancją stanie się Bóg, którego możemy fizycznie spożywać, a co za tym idzie, przyjmować do swego ciała – tak bardzo Bóg nas kocha.

Pozostałych jedenastu Apostołów było nieco ZBITYCH Z TROPU (jak i my), ale wiedzieli kim jest Chrystus i ich wiara, pomimo dezorientacji, nie pozwoliła im odejść od Niego. Jezus zbliżył się do nich i zamiast powiedzieć: „Chorobcia, mówiłem tylko symbolicznie” – tak jak chcieliby tego protestanccy heretycy – stawia ich pod murem i każe im natychmiast złożyć Wyznanie Wiary: „Rzekł więc Jezus do Dwunastu: “Czyż i wy chcecie odejść?””.

W tej właśnie chwili Piotr dokonuje jednego z najpiękniejszych Aktów Wiary w całej historii ludzkości, porównywalny jedynie z Fiat Najświętszej Maryi Panny podczas Zwiastowania i niedoszłą ofiarą z Izaaka złożoną przez Abrahama: „Odpowiedział Mu Szymon Piotr: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego””.

Cofnijmy się do wersu 64. Judasz był tak ZAŻENOWANY objawieniem naszego Pana na temat Świętej Eucharystii i niemal natychmiastowym utratą posłuchu wśród ludu, że Judasz, który zaledwie przed kilkoma minutami widział siebie wyniesionego na książęcy tron, pławiącego się w bogactwie, władzy i popularności, która za tym idzie, był teraz tak wściekły, że już zaczął knuć spisek przeciwko Jezusowi.

„Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać”.

Warto zauważyć, że miarą nie jest tu ZROZUMIENIE, ale WIARA. Do dnia dzisiejszego nikt nie jest w stanie zrozumieć mechanizmów transsubstancjacji. Kapewu? Tajemnicą pozostaje więc to, w jaki sposób jedna rzecz zamienia się nie w inną, ale w samego Boga, podczas gdy jej przypadłości (wygląd, smak, etc.) pozostają niezmienione.

Nie. Mamy. Pojęcia.

Bladego.

Wymaga to naszej wiary. Stąd słowa w wersie 63: „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem”.

Judasz Iskariota nie wierzył w św. Eucharystię, był Nią ZAŻENOWANY, uważał Ją za OBCIACH, a co za tym idzie, również i naszego Pana. Ten obciach natychmiast zmienił się w złość i nienawiść do Chrystusa.

Ekhem. Kaszl-kaszl. Czy ktoś jeszcze oprócz mnie ma w tej chwili to dziwne uczucie deja vu?

Zamykając mój wywód, komu przypisalibyście poniższy cytat: Judaszowi Iskariocie czy przeciętnemu, współczesnemu katolikowi?

“Jak możesz wymagać, żeby ktoś do nas dołączył albo udzielił nam swojego poparcia, jeśli ciągle powtarzasz ten „bullshit”? Ten zabobonny szajs mógł chwycić w tamtych czasach, ale dzisiaj takie brednie jedynie doprowadzają ludzi do szału. Albo w ogóle przestaniesz o tym ględzić, albo stonujesz to, do jasnej ciasnej, i zrobisz z tego jakiś nieistotny symbolizm, który nikogo nie będzie raził w oczy, albo sprowadzisz to do jakiegoś wspólnego posiłku czy coś. Wszystko jedno, chodzi o to, że robisz nam obciach tym swoim „bullshitem”. PRZESTAŃ NAS ZAWSTYDZAĆ”.

Tak oto, panie i panowie, kiedy następnym razem zobaczycie lub usłyszycie coś, co pasuje do wzoru „mówienia jednego, a postępowania tak, jakby coś innego było prawdą”, zadajcie sobie pytanie, czy poniższa prosta, rażąco oczywista teza nie wyjaśnia absolutnie WSZYSTKIEGO, co rozgrywa się na naszych oczach w tych mrocznych czasach:

Oni. Po. Prostu. W. To. Nie. Wierzą.

 

Tłumaczenie z języka angielskiego pk.

Reklamy

4 thoughts on “Ann Barnhardt, Powtórzenie na życzenie: Oni nie wierzą w ten “bullshit.”

  1. Anna Barnhardt:
    Lichwa jest Boża i katolicka jeśli tak nie uważasz to jesteś antysemitą.

    Barnhardt ma mentalność syjonisty i filosemity.

    Two bloggers on the internet, who also produce a slew of interviews are the potty mouth Ann Barnhardt, who says such gems as usury is Godly and if you think otherwise you’re an anti-Semite not to mention closed her brokerage business under suspicious circumstances, and the head of the ‘Order of the Eagles’ Eric Gajewski who gives the commands but doesn’t take orders while he is awaiting for official approval from the church for his make-believe military order, are pushing the idea that there is no way that Francis is pope so therefore the pope is Benedict XVI.

    http://youtu.be/jCs1FNCuzF4?t=365
    http://callmejorgebergoglio.blogspot.com/2016/07/have-ann-barnhardt-and-eric-gajewski.html

    1. @ Jan
      Nie wiemy, o co Panu chodzi? Proszę kierować uwagi do samej Ann Barnhardt, za którą tutaj nie odpowiadamy, a jedynie publikujemy niektóre jej teksty. Barnhardt potrafi mówić sama za siebie, tak że jej interlokutorom w pięty wchodzi, więc proszę się z nią poszarpać. Sama piszą, że to, że nazywają ją Żydówką jest dla niej komplementem, bo znaczy to, że uważa się ją za osobę inteligentną, tak jakby tylko Żydzi tacy byli. Ale to już oddzielny temat, którego nie będziemy tutaj poruszać, bo od tego jest polska zbrojna, Henryk Pająk czy jak się oni wszyscy nazywają. Nie popieramy tego i sobie kpimy, bo jak gdzieć sama nienawiść to i diabeł niedaleko.

      Nie Pan zatem do Ann Barnhardt napisze i sobie z nią wszystko wyklaruje.

  2. Nie wiem, w którym wątku zadać pytania, więc zadam tu, gdzie porusza się kwestie niewiary kapłanów.

    Czy same modlitwy mszalne nie prowadzą księży i wiernych do swoistej schizofrenii? jeśli najpierw modlimy się “wierzę w JEDEN powszechny i apostolski kościół”, a potem ksiądz modli się: “prosimy nie zważaj na grzechy nasze lecz na wiarę swojego kościoła i zgodnie z Twoją wolą napełniaj go pokojem i doprowadź do PEŁNEJ jedności”.

    Drugie pytanie: czy kościół posiada pełnię prawdy czy nie? Słuchałam właśnie kapłana który mówił, że “kocha kościół, który nieustannie poszukuje prawdy, nie ma jej całej tylko ciągle poszukuje”. Mówił to krytykując krytykujących kościół posoborowy. Domyślam się, że opierał się na tym, że Pan Jezus powiedział, że Duch Święty doprowadzi apostołów do całej prawdy. Nie wiem jednak jaka jest tradycyjna interpretacja tego fragmentu, bo chyba prawda nie jest jakimś uciekającym króliczkiem, a my goniąc go będziemy mogli po drodze ustalić wszystko co nam się podoba prezentując to jako natchnienie Ducha Św. Swoją drogą ten kapłan uważa F1 za proroka zesłanego nam wreszcie przez Boga, co zdaje się świadczy o zaślepieniu i sugeruje, że być może w innych kwestiach, np prawda w kościele, to zaślepienie tez działa.

    Trzecie pytanie dotyczy twierdzenia wygłoszonego na homilii przez jeszcze innego kapłana: “trzeba zostawić z boku rozum, aby pojąć Boga”. Chodziło o to by przyjąć postawę dziecka, które nie analizuje tylko ufa bezgranicznie (“jeśli się nie staniecie jak dzieci itd….”). Poczytałam już trochę tego bloga i na to twierdzenie kapłana zapaliła mi się czerwona lampka. Nie jestem jednak pewna czy słusznie i jaka jest tradycyjna interpretacja tego fragmentu o stawaniu się jak dzieci.

  3. Odpowiadamy, co następuje

    ad 1. W tradycyjnym ujęciu Kościół niczego poszukiwać nie musi, bo jest numerycznie jeden. Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki, do którego należą w widzialny sposób katolicy, istnieją więzy:
    a. chrztu
    b. doktryny czyli wiary
    c. posłuszeństwa pasterzom – biskupom i papieżowi/

    Zadaniem ewentualnego ekumenizmu, według Mortalium animos, jest powrót protestantów i prawosławnych do tej jedności Kościoła, gdyż ci pierwsi nie posiadają b. i c, a ci ostatni c.

    A od Soboru Watykańskiego II Kościół cały czas czegoś tam szuka na zewnątrz siebie. Jest to nowa nauka, której naprawdę nigdy nie było w Kościele.

    ad 2.
    Jak wyżej Kościół ma prawdę w całej pełni, tylko księża teologii nie znają, bo tak ich niestety uczą.

    ad 3.
    Wypowiedź ta trąci potępionym fideizmem i tradycjonalizmem Bonnetiego. Pani reakcja jest jak najbardziej słuszna. Proszę przeczytać konstytucję apostolską Dei Filius Soboru Watykańskiego I.

    Z jednej strony istoty Boga oczywiście rozumem nikt nie pojmie, z drugiej strony do samej prawdy o istnieniu Boga można dojść drogą czystego rozumu i dlatego tzw. teologia naturalna jest możliwa.

    Za jakiś czas będzie wpis na ten temat. To pozostawianie rozumu na boku prowadzi do naszej siostrzenej strony i nałogu objawień prywatnych, więc dobre nie jest.

Komentarze są wyłączone.