Amoris laetitia – zachęta do relatywizmu. 8. Rozdział II (31-32). Paradygmat zmienności i jego odparcie (2).

Data

Posłuchaj
Oceń post

 

El_Greco_042

Romano Amerio i mobilizm

I dokładnie tak jest, jak Roberto Amerio o mobilizmie mówi: „zmiany, zmiany”, jak u Bareji, permanentne reformy od 1962 roku, a w sumie od reformy Wielkiego Tygodnia 1951-1956.[1] Przypomina to stałą reformę systemu komunistycznego, który okazał się być dlatego niereformowalnym, ponieważ, podobnie jak „posoborowie” wychodził z fałszywych założeń. W tym ostatnim jest to prymat świata, a nie Boga. Poczytajmy Amerio:

„Mobilizm jest aksjomatem organizacji międzynarodowych. Raport UNESCO z 1972 r. nosi tytuł: Nauczyć się być (Paryż 1972). Ale „być” jest tam traktowane jako synonim „stawać się” bądź „ewoluować”. Celem pedagogiki i polityki ma być dbanie o to, by „umysł nie zatrzymywał się na pewnikach”, lecz by „był skory do szybkiego przestawiania się”. W związku z tym kładzie się nacisk na potrzebę „kształcenia umysłu w taki sposób, by był on przyzwyczajony do brania pod uwagę wielu alternatywnych rozwiązań” i by nie pozwolić mu zasklepić się w jakimś ostatecznym przekonaniu (Ossevatore Romanoa z 10 stycznia 1973). A zatem nadrzędnym prawem myślenia nie ma być prawda, czyli stałość, lecz opinia, czyli zmienność. UNESCO nie zauważa, że ktoś musi sterować opinią i że w ten sposób toruje się drogę Lewiatanowi (Hiob 40, 25-41, 26).”[2]

Zmienność jest prymatem polityki, gastronomów i hotelarzy. Czasami trzeba coś zmienić, by ludzie przyszli, chociaż niektórzy przychodzą dla tych samych potraw. Nie uważamy wszak, że termin „organizacje międzynarodowe” trzeba zawsze czytać jako „masoneria”, ale jednak wpływ loży na Rewolucję Francuską jest dosyć dobrze udowoniony, a to właśnie od Rewolucji z roku 1789 zmiana stała się czymś dobrym, gdyż przedtem czymś dobrym była w powszechnym odbiorze stabilność, pochodząca z prawdy i z niezmiennego porządku społecznego. Być może to system demokratyczny wymusza ideologię zmienności, gdyż muszę co cztery lata zaproponować wyborcy coś nowego, by mnie wybrał. Dalej Romano Amerio twierdzi:

„Mobilizm został określony jako jadna z charakterystycznych cech nowoczesnej cywilizacji w Gaudium et Spes, art. 5: „Tak więc rodzaj ludzki przechodzi od bardziej statycznego wyobrażenia na temat porządku rzeczy do wyobrażenia bardziej dynamicznego i ewolucyjnego”. A w rozdziale 42 tego dokumentu, gdzie mowa jest o prawach, do jakich aspiruje współczesny czlowiek, ów dynamizm został uznany za pozytywny i zgodny z Ewangelią: „Kościół głosi tedy prawa człowieka. Uznaje też i wielce sobie ceni dzisiejszy dynamizm, który sprzyja wspieraniu tychże praw”. To ostatnie zdanie dotyczy głównie dynamizmu społeczenego, ale pierwsze obejmuje całość horyzontów ludzkich, a więc również kwestię mobilizmu – mimo, iż zgodnie z doktryną katolicką porządek ten jest niewzruszony, zanurzony w niezmienności samego Boga. O ile potraktujemy dynamizm jako synonim doskonalenia, myśl soborowa mieści się w tradycyjnej koncepcji, wedle której wszsytko może i powinno się doskonalić w ramach porządku, który wymaga dokonalenia się od czlowieka, lecz doskonaleniu nie podlega.”[3]

I niestety w dokumentach ostatniego Soboru jest pies pogrzebany, które także zaliczają się do zwyczajnego Magisterium Kościoła. Mówiąc krótko: Hegel i Teilhard de Chardin weszli oficjalnie do Kościoła, podobnie jak Rewolucja Francuska. O ile w Gaudium et Spes, art. 5 mobilizm zawarty jest w opisie zmiennego, bo przypadłościowego świata, bo to „rodzaj ludzki” takie wyobrażenia przechodzi, o tyle w rozdziale 42 tego samego dokumentu, dowiadujemy się, że „Kościół głosi […] prawa człowieka”. Pojęcie Prawa Człowieka pochodzi z absolutnie antyklerykalnej Rewolucji Francuskiej, a obecnie wszelkie zmiany takie jak prawo do aborcji, prawo do eutanazji, prawo do małżeństw homoseksualnych i do adoptowania dzieci w tych związkach i kto wie, co jeszcze są „prawami człowieka”. Te „prawa” są co rusz inaczej interpretowane przez Unię Europejską lub inne „międzynarodowe organizacje” i dlatego Kościół bywa oskrażany tam, gdzie jakkolwiek jeszcze naukę Chrystusa głosi, o sprzeciwianie się „prawom człowieka”, które teoretycznie, patrz Gaudium et Spes 42, sam głosi. Nieźle to sobie wymyślili, nieprawdaż? Kto konkretnie? Przypuszczalnie wewnętrznokościelni i zewnętrznokościelni bracia masoni. Oczywiście na podstawie dokumentów Soboru udowodnić można także prawomyślne rozumienie praw człowieka, jako tych, które zakorzenione są w prawie Bożym. Ale na podstawie dokumentów Soboru można udowodnić także zupełne przeciwieństwo tego twierdzenia. I dlatego księża obdarzeni dialektycznym umysłem, co u nas komplementem nie jest, bo nie wypada nam pisać „krętackim” od lat i dziesięcioleci interpretują tą sprzeczność pomiędzy Prawem Bożym, a prawami człowieka w świetle heglowskiej syntezy, którą podamy tutaj w formie przystępnej jako: „ni pies, nie wydra, coś na kształt świdra”. A mówiąc bardziej uczenie: logika Heglowska żadną logikę nie jest, bo nie jest ejdetyczna, jak to określa Bocheński, czyli nie ma odniesienia do rzeczywistości i nie jest przez nią sprawdzalna. Logika prawdziwa, to jest dwuwartościowa, jest sprawdzalna przez rzeczywistość.[4] Podobno jakiś student zarzucił Heglowi:

„Pana doktryna nijak nie ma się do rzeczywistości”.

„Tym gorzej dla rzeczywistości”, odparł Hegel.

Ale wracając do Gaudium et Spes to właśnie tryumfem Hegla jest zdanie: „Kościół głosi tedy prawa człowieka. Uznaje też i wielce sobie ceni dzisiejszy dynamizm, który sprzyja wspieraniu tychże praw.” No bo jeżeli „ceni i sprzyja wspieraniu”, to dlaczego nie wspiera małżeństw gejów? Papież Franciszek jest naprawdę w swoich poczynaniach konsekwentny, gdyż kontynuuje on dokładnie zapatrywania Soboru, co też sam zapowiedział.[5] I chociaż przyznajemy to z bólem serca, to niestety destrukcja Kościoła na większą skalę od Soboru się zaczęła, gdyż wpisano do jego orzeczeń sformułowania, na które później wewnętrznokościelni wrogowie Kościoła mogli się powołać. A nie zrobiły tego krasnoludki, tylko znani autorzy dokumentów soborowych, które przez Ojców Soboru zostały zatwierdzone i mamy to, co mamy. Ale kontynuujmy lekturę Amerio:

„[…] Prymat przyznawany stawaniu się oznacza wynoszenie działania ponad wszystko, z tendencją do lekceważenia celu działania. Skoro tak, wartość ma nie tyle obiekt pragnień, co samo dążenie do jego zdobycia.”[6]

I stąd ten permanentny akcjonizm, te gitary, śpiewy, pielgrzymki, organizowanie Światowych Dni Czegoś tam. Działać by działać, by być w ruchu, niezależnie od celu. Oto nasz współczesny Kościół, niestety.

„Najpełniejszą systematyzacją mobilizmu jest filozofia Hegla: tym, co istnieje, jest to, co dzieje się (staje się) w bezkresie czasu. Owo stawanie się udziela się Bogu, pozbawiając go jego atrybytów niezmienności, absolutnej ponadczasowości.”[7]

No właśnie, już o tym pisaliśmy.

Romano Amerio bardzo trafnie ukazuje mobilizm w Kościele lat 1970 i dlatego rzec można, że papież Franciszek odgrzewa starą, niemodną już doktrynę, będącą doktryną jego młodości. I tak, według Amerio:

„[…] w swoim Biuletynie Diecezjalnym z 10 października 1967 r. Ordynariusz Metz napiszał: „Przeobrażenia cywilizacyjne, jakich jesteśmy świadkami, pociągają za sobą zmiany nie tylko w naszych zewnętrznych zachowaniach, ale też w naszym wyobrażeniu zarówno o stworzeniu, jak i o zbawieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa.” [..] Paweł VI przyznał […] „Kościół wkroczył w dynamikę historii, która jest naznaczona ewolucją i przemianami” (Ossservatore Romano z 29 września 1971) […] Biskup Illich […] oznajmił: „Osobiście sądzę, że rolą Kościoła jest świadome uczestnictwo we wszelkiego typu przemianach. Tego żąda od niego Chrystus. Pragniemy Kościoła, którego główną funkcją będzie celebrowanie zmian” (za gazetą Le Dauphiné libéré z 26 lutego 1968). […] Natomiast przewodniczący Stowarzyszenia Włoskich Teologów powiedział podczas krajowego kongresu, że „obowiązek ewangelizacji polega do doprowadzaniu do kryzysu wszelkiej stabilizacji i wszelkiej absolutyzacji” (Osservatore Romano z 11 września 1981). […]”.[8]

Oczywiście tego rodzaju wypowiedzi przedstawicieli Kościoła, a zwłaszcza Jana Pawła II, ale i u Benedykta się znajdą, możnaby dowolnie mnożyć. Prymat świata i jego zmienności naprawdę już dawno wkroczył do Kościoła, ale jest to poprostu podskórna herezja, która tak bardzo się rozprzestrzeniła, że nikt już jej nie zauważa. Ale w Kościele prymatem jest niezmienny Bóg! Co jednak napisane jest w liście Jakuba?

„Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. (Jak 1,17)

„Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. (Jak 4,4)

Kościół nie może dostosowywać się do świata, gdyż inaczej, jak widać, absolutnie traci swoją tożsamość i nie wypełnia misji Chrystusa, który przyszedł między innymi na świat dlatego, ponieważ Żydzi, Naród Wybrany, także naginali Prawo Boże do zatwardziałości swoich serc. I dlatego zdanie z Amoris Laetitia:

„32. Zmiana antropologiczno-kulturowa wpływa dziś na wszystkie aspekty życia i wymaga podejścia analitycznego i zróżnicowanego.

jest błędne i stanowi bardzo daleko idące w skutkach odejście od zasad teologii i Kościoła, co wykazaliśmy powyżej. Czy papież Franciszek twierdzi, że Bóg jest zmienny? Nie, nie twierdzi, ale czyni ze „zmiany antropologiczno-kulturowej” zasadę teologiczną, której nigdy nie było oraz zasadę relatywizmu, gdyż wspomniana zmiana „wymaga podejścia analitycznego i zróżnicowanego”. „A jak się ta zmiana znowu zmieni, to co?“, możnaby Franciszka zapytać. Czy adhortacja Amoris Laetitia straci ważność? Przecież prymat ciągłych zmian permanentnie dezaktualizuje każde twierdzenie i pozbawia je ważności i prawdziwości. Bo jeżeli prawda jest, to jest jedna i permanentnie się nie zmienia, patrz 2+2=4. Papież Franciszek wprowadza tym zdaniem do Kościoła zasadę prymatu świata i relatywizmu. No, pięknie! Jest to naszym zdaniem:

  • Twierdzenie bliskie herezji (haeresi proxima),
  • twierdzenie trącące herezją (sapiens heresim),
  • twierdzenie sprzyjające herezji [ewolucjonizmu i pryscylianizmu] (favens hearesi …),
  • Twierdzenie błędne (erronea)

Jest to tak także twierdzenie spełniający wszystkie punkty cenzur dotyczących niewłaściwego sposobu (modum) przedstawiania prawd wiary, a mianowicie:

  1. Twierdzenie wieloznaczne (aequivoca)
  2. Twierdzenie niejasne (ambigua)
  3. Twierdzenie zarozumiałe (praesumptuosa)
  4. Twierdzenie oszukańcze (captiosa)
  5. Twierdzenie podejrzane (suspecta)
  6. Twierdzenie źle brzmiące (male sonans)
  7. Twierdzenie obraźliwe dla uszu wiernych (piarum aurium offensiva)
  8. Twierdzenie przynajmniej błędne (ad minus erronea)
  9. Twierdzenie niesprawiedliwe (iniuriosa)
  10. Twierdzenie w innym miejscu potępione (alias damnata)

Poza tym jest to twierdzenie buntownicze (seditiosa).

[1] Długie, ale warte lektury. http://rorate-caeli.blogspot.com/2010/07/reform-of-holy-week-in-years-1951-1956.html

[2] Amerio, Iota, 437.

[3] Tamże, 437-438.

[4] Bocheński, I. M., Die zeitgenössischen Denkmethoden, UTB: Tübingen u. Basel 199310, 87-88.

[5] http://www.catholicnewsagency.com/news/how-pope-francis-is-fulfilling-a-legacy-of-vatican-ii-79419/

[6] Amerio, Iota, 439.

[7] Tamże.

[8] Tamże, 440-441.

 

Pełen dostęp do treści i komentarzy dla subskrybentów. Zaloguj się lub przejdź do Rejestracji.

 

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy zniżkowy okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 12 Miesięcy

Indywidualna

330,00 zł

Ustaje automatycznie, przyłączenie przez administratora
Subskrybuj

Więcej
wpisów

You cannot copy content of this page
×
×

Koszyk

Tradycja i Wiara