Komunikat kurii warszawskiej dotyczący Ruchu Rodzin Nazaretańskich (2 z 5)

el greco holy family

„Charyzmat maryjny” czy manifestacja bogini?

Chociaż zaleciliśmy sobie powściągliwość w komentowaniu poniższego tekstu, to jednak trudno zdzierżyć fakt, że profesor teologii ATK, a przynajmniej doktor habilitowany o specjalności dogmatycznej, po studiach rzymskich na Gregorianum oraz doktor fizyki wymyślili sobie, czemu po roku 2007 zaprzeczają, „charyzmat maryjny” polegający na tym, że dr. Sławomir Biela jest „wcieleniem Matki Boskiej”, która przez niego przemawia i posługuje się jego ciałem. Bareja wysiada! Toż to sceny jak z Witkacego! Jest to tak absurdalne i komiczne, że trudno w pierwszej chwili po „odśmianiu się” o argumenty.

Ale najbardziej przypomina ten proceder spirytyzm lub mediumizm antyczny, w którym jakiś wieszcz lub kapłan także przemawiał w imieniu bogini, a raczej ona przemawiała przez niego. Musielibyśmy sprawdzić, w których kultach bogini przemawiała przez mężczyzn, ale było to raczej rzadkie, a jeżeli występowało, łączyło się z cross-dressingiem, czyli przebieraniem przez kapłanów czy wieszczy w żeńskie szaty i dodawaniem sobie żeńskich atrybutów. To nie żart, ale historia religii i nie należy tego rozpatrywać, jak się to dzisiaj czyni, w kontekście tzw. transgenderyzmu, ale w kontekście użyczania ciała bóstwu: żeńskiemu bądź męskiemu, albo bądźmy szczerzy demonowi podającemu się za bóstwo.[1]

Jednak w katolicyzmie lub w chrześcijaństwie nigdy żadne „wcielenie Matki Boskiej”, o którym w sekrecie podczas spowiedzi informował penitentów ks. Dajczer, nie występowało. Byli co prawda święci, którzy widywali Matkę Boską, ale od czasu do czasu i nie stale, ale żaden Matką Boską nie był.  Barwność tego tematu uskrzydla fantazję, szczególnie filmową, i dlatego wyobrażamy sobie kolejne rozchylające się drzwi, opadające kotary, po których, na końcu korytarza otwierają się ostatnie drzwi, za którymi pan Biela przybrany być może w „szaty Maryjne”, do podkładu muzycznego  „Czarne anioły” w wykonaniu Ewy Demarczyk „prorokuje”. Lud pada przed nim na kolana, a do koszyka składa ofiarę. Być może tak to przebiegało, być może nie. W sumie nic śmiesznego i powstaje z jednej strony, jak można na coś tak absurdalnego wpaść, a z drugiej strony, jak można na coś tak absurdalnego dać się nabrać? Przecież te wydarzenia nie działy się w leśnej głuszy, gdzie odizolowani od świata prości ludzie pod przewodnictwem guru najedli się halucynogennych grzybów i mieli „odlot”. To działo się ponad 20 lat w Warszawie, od roku 1985 do 2007 we wspólnocie katolickiej, zatwierdzonej przez Kościół, kierowanej przez księdza, teologa i wykładowcę teologii uczelni wyższej i założyciela Katedry Fenomenologii Religii (ładna to fenomenologia). Drugim w spółce był świecki, przypuszczalnie żonaty lub też nie, doktor fizyki UW. Jeżeli to nie są zewnętrzne kryteria wiarygodności: stanowisko, tytuł naukowy i wykształcenie, to co tym kryterium jest? Byli inni księża, były przypuszczalnie wizytacje biskupie. I nikt tego nie zauważył, czy nie chciał zauważyć? Jak przeczytamy jeszcze w kolejnych odcinkach RNN okłamywał ludzi z zewnątrz, a ks. Dajczer stworzył poprzez swoje spowiednictwo dosyć sprawny system kontroli. Ale przecież przez ponad 20 lat jakieś informacje musiały przeciekać. Proszę zauważyć typowo gnostycki system „wtajemniczonych”, czyli lepszych, przypuszczalnie tych spowiadanych bezpośrednio przez ks. Dajczera oraz godnych „objawień maryjnych” pana Bieli oraz „niewtajemniczonych”, czyli gorszych, których do tych tajników dopuszczani nie byli. Jak muszą się czuć ludzie, którzy latami w czymś takim uczestniczyli i uważali to za katolickie? Według wikipedii RNN ma 45 tysięcy członków na całym świecie, w tym 3 tysiące w archidiecezji warszawskiej. I takie ma korzenie. Warto już w tym miejscu zastanowić się, czy:

  1. Kierownictwo RNN składało się ze sprawnych psychomanipulatorów i stworzyło sektę?
  2. Kierownictwo RNN było chore psychicznie i niepoczytalne?
  3. Kierownictwo RNN było opętanene?

Punktami (1) i (2) winna się, w razie skargi zająć prokuratura, a punktem (3) władza kościelna. Ale poczytajmy poniższy tekst, który jest dużo ciekawszy niż nasz komentarz.

[1] https://books.google.de/books?id=r9UkAwAAQBAJ&pg=PA231&lpg=PA231&dq=cross+dressing+ancient+religions&source=bl&ots=F8WGAOspS9&sig=tNPLSmU-O81OMt0-yIX6ruKD1VI&hl=de&sa=X&ved=0ahUKEwiQytzEgMDKAhUB2hQKHdvoCT0Q6AEINTAD#v=onepage&q=cross%20dressing%20ancient%20religions&f=false https://books.google.de/books?id=qUu9zxrM5mwC&pg=PA65&lpg=PA65&dq=divination+cross+dressing+ancient+religions&source=bl&ots=dcmJ9ozzkl&sig=gLE5mU4WwM0p1nJ-Bc08eiTYb9Y&hl=de&sa=X&ved=0ahUKEwjoi9b2gMDKAhVLJnIKHSIFAioQ6AEIWDAJ#v=onepage&q=divination%20cross%20dressing%20ancient%20religions&f=false

Komunikat dotyczący Ruchu Rodzin Nazaretańskich (2)

„Charyzmat maryjny”

Ks. T. Dajczer – co wynika z oświadczenia p. S. Bieli z 28 II 2008 r. – wykreował (w początkowej fazie trwania Ruchu) dla potrzeb własnych i RRN „charyzmat maryjny” w osobie p. S. Bieli: „Ks. Tadeusz Dajczer – napisał pan S. Biela – mówił i przekonywał, że jest to nadzwyczajny charyzmat Maryjny. Przekonywał ludzi, że należy wierzyć, że jest to szczególne działanie Matki Bożej. W ramach »przeżycia«; po to żeby ożywić wiarę ks. T. Dajczer mówił o obecności we mnie Matki Bożej tak jak gdyby tu chodziło o »wcielenie«; (czego nigdy nie było), na tej samej zasadzie po to, aby ożywiać wiarę, jak sam mówił, porównywał działanie tego charyzmatu do »objawień«; w Medjugorie (czego nigdy nie było u mnie). Ks. T. Dajczer w rozmowach ze mną nie umiał do końca wyjaśnić, na czym polega działanie tego charyzmatu i czym on jest. Według mnie charyzmat wyrażał się w tym, że byłem narzędziem, którym posługiwał się Pan Bóg, natomiast nieprawdziwa jest wizja stworzona przez ks. T. Dajczera o charyzmacie Maryjnym, która mogła być przyjmowana przez niektóre osoby jakbym był »wcieleniem« Matki Bożej”.

Jak wynika z zachowanych fragmentów wypowiedzi p. S. Bieli – nagranych na taśmie w latach 1985-1986 – naukę o charyzmacie maryjnym głosił sam Sławomir (Sławek) Biela: „Przed chwilą poruszyliśmy bardzo ważną kwestię – stwierdził pan S. Biela – mianowicie u mnie też Matka Boska działa przez charyzmat. Należałoby wiarą przyjmować to, co Ona do nas mówi. Jeżeli Ona mówi w danej chwili, to jest obecna w tej chwili.. Nieważne, czy ma taką czy inną postać. Nieważne jest, czy ma wąsy, czy łysieje lekko na skroniach, czy jest w krawacie, czy w koszuli. Ona posługuje się tylko tą maską, atrapą w tej chwili. Można powiedzieć, że ona jest obecna tutaj (…). Nasza wiara w prawdziwość charyzmatu powinna nas zachęcić do tego, aby wierzyć też, że w tym momencie Matka Boża jest z nami. Oczywiście nie chodzi o to, że my, tak jak kiedyś to opowiedziane, mamy się modlić do Sławka czy do Matki Bożej. No to może do Matki Bożej, ale Matka Boża w pewnym momencie działa przez tego Sławka, ale to Ona działa, to nie jest rola Sławka, to jest rola Niepokalanej. I w trakcie, gdy Ona działa, Ona jest obecna. Poprzez treść, którą przekazuje Ona w danej chwili jest obecna i przekazuje treść (…). Czyli patrzenie na Sławka, który mówi, musi być wiarą, że Niepokalana jest przez niego tutaj obecna. Człowiek nie jest Niepokalaną jako taki, ale Ona jest obecna przez niego. Posługuje się nim. Jest tutaj. Ona jest obecna przeze mnie, posługuje się mną. To Ona do nas mówi, nie ja”.

Osoby „wtajemniczone” w tę doktrynę przez ks. T. Dajczera lub in. kapłana, zwykle podczas spowiedzi, przyjmowały do wiadomości np., że pan Sławomir Biela „użyczył swej twarzy Maryi”. Wybrani członkowie Ruchu, będący gotowi na spotkanie z p. Bielą, dowiadywali się, że kiedy on mówi, to „mówi Matka Boska”. Wiadomość ta była zastrzeżona przez spowiednika przed ujawnieniem komukolwiek pod sankcją grzechu ciężkiego (śmiertelnego). Ktoś dokonujący aktu oddania siebie Maryi – był kierowany do p. Bieli na spotkanie z „obecną w nim Maryją”. Słowa p. Bieli w czasie tego spotkania były nagrywane jako słowa Maryi i służyły do redagowania tekstów formacyjnych, które opracowywał ks. T. Dajczer lub ktoś inny. Pan Sławomir Biela w nagranym przemówieniu porównuje swoją osobę i sytuację do św. Pawła: „Święty Paweł mówi, że nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. To Chrystus działa przez świętego Pawła, Chrystus jest obecny przez niego. To jest to także kto widzi świętego Pawła widzi Chrystusa, który działa przez niego. I tutaj ta sprawa jest podobna. W momencie, w którym działa charyzmat, to już nie jest Sławek, nie ja żyję w tej chwili, ale żyje we mnie Maryja (…). Nie jest to żaden wymysł, żadna herezja, bo w tym momencie powołujemy się na świętego Pawła, który prawdopodobnie posiadał charyzmat. Musiał posiadać taki charyzmat, aby jego teksty zostały zaliczone w poczet ksiąg objawionych. Jego słowa musiały być nieomylne, natchnione, prorocze (…). I tak samo tutaj jest i Sławek, i Matka Boża, ale w Sławku jest. I w tym momencie w świetle wiary nie żyje Sławek, ale żyje w nim Matka Boża. Ale również w nim też jest łaska. I tutaj wydają się być zrozumiałe słowa ojca [ks. T. Dajczera], który mówił, że kierownik duchowy może się mylić, ale z natchnieniem to nie. Dlatego ojciec mógł korzystać z tych mocnych słów, dlatego. Właśnie na tej podstawie, kiedy charyzmat działa. To już nie Sławek żyje, ale żyje w nim Niepokalana. Oczywiście na terenie charyzmatu i dlatego Niepokalana jest Nieomylna. Więc trzeba wierzyć Jej do końca”. Uważano, że p. Biela mówił od siebie tylko wtedy, gdy się spowiadał.

Nie wszyscy członkowie Ruchu mieli przywilej spotkania się z p. Bielą, choć wszyscy wcześniej czy później dowiadywali się, że dzięki temu jego niezwykłemu charyzmatowi wkraczali do „strumienia łaski specjalnej”. Byli też przekonani, że na mocy tego „charyzmatu”, przez spowiedników i kierowników duchowych do każdego członka Ruchu dociera bezbłędnie wola Boża.

Powstały w Ruchu kręgi ludzi mniej i bardziej wtajemniczonych. Na przykład od momentu pierwszego spotkania któregokolwiek kapłana z ks. T. Dajczerem i z p. S. Bielą – członkowie Ruchu zwracali się do niego „ojcze”. Bezwzględna uległość tak wyrażonej woli Bożej miała wprowadzić na drogę powołania życiowego i wieść na „skróty do świętości”.

W liście z 6 października 2007 r. do abp. K. Nycza ks. Dajczer stwierdza: „Wierzę mocno, że ci, którzy uważają (używam tego słowa, ponieważ Ruch nie ma statutu), że należą do Ruchu Rodzin Nazaretańskich, będą coraz bardziej żyli duchowością, którą Bóg mnie obdarza, i że spełni się moje najgłębsze pragnienie, iż osiągną zjednoczenie z Bogiem już tutaj na ziemi. Taki i tylko taki był cel powołania tej wspólnoty”. Brak bezwarunkowego posłuszeństwa spowiednikowi lub rezygnacja z jego posługi penitencjarnej i kierownictwa duchowego uznawane było za przeciwstawienie się woli Bożej, co w konsekwencji miało grozić cierpieniem i nieszczęściem. Ścieżka ku doskonałości prowadziła natomiast przez wyrzeczenie się, zdeptanie i odsunięcie wszystkiego, co – według kierownika duchowego – mogłoby przysłaniać Boga. Przywdziewając tego typu zniewalający gorset Ruch dawał członkowi poczucie wyjątkowości, wyższości i bezpieczeństwa.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Martyna Ochnik

    Omal nie umarlam ze smiechu – chociaz smieszne to wcale nie jest. Co za szalenstwo czy pycha! Jak to mozliwe, ze nikt tego nie zauwazal! I ci biedni ludzie – wierni, wierzacy szczerze, ze obcuja z Maryja! Co za glupota! Fakt, ze ks Dajczer zakazywal opowiadac osobom postronnym o rzeczonym fenomenie stanowi poszlake wskazujaca na dzialanie intencjonalne – dobrze wiedzial co robi i ze to sciema. Przepraszam za brak polskich znakow, ale od wczoraj cos takiego sie stalo, ze nie pojawiaja sie podczas pisania komentarzy. Cos mi wlazlo w kompa albo sie wcielilo – to pewne.

    1. Traditio et Fides

      Ma Pani rację. To jest zarówno komiczne jak i tragiczne. Ale ci ludzie muszą czuć strasznie oszukani i upokorzeni. Na pewno bardzo się wstydzą i nie chcą o tym rozmawiać.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Nasze subskrypcje

Miesięczna

Indywidualna

29,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Roczna

Indywidualna

299 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subkskrybuj

Rodzinna miesięczna

Do 6 osób

49,90 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Rodzinna roczna

Do 6 osób

499 zł

7 dniowy bezpłatny okres próbny
Subskrybuj

Przelewem za 3 Miesiące

Indywidualna

90,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj

Przelewem za 6 Miesiący

Indywidualna

180,00 zł

Ustaje automatycznie, przełączenie przez administratora
Subskrybuj
error: Content is protected !!
×
×

Koszyk

%d bloggers like this: